możesz wesprzeć naszą pracę poprzez wpłatę dowolnej kwoty
vulvodynia.pl
strona główna/mapa strony/słowa kluczowe
Czerwiec, 2009

vulvodynia a śródmiąższowe zapalenie pęcherza, infekcje i choroby skóry

Poni­żej przed­sta­wiamy kolejny frag­ment wywiadu z dr. Rober­tem Echen­ber­giem.

Agnieszka Sera­fin: Pod­czas naszej poprzed­niej roz­mowy zwró­cił Pan uwagę na fakt, że dole­gli­wo­ści pęche­rza bar­dzo czę­sto są przy­czyną chro­nicz­nego bólu w obrę­bie mied­nicy. Czy mógłby Pan powie­dzieć coś wię­cej na ten temat?

Dr Robert Echen­berg: Oczy­wi­ście. Około 2025% kobiet w wieku roz­rod­czym prze­cho­dzi epi­zod chro­nicz­nego bólu w rejo­nie mied­nicy. U 65% z nich dole­gli­wo­ści zaczy­nają się od pęche­rza i wiele z nich cierpi na zespół bole­snego pęche­rza (PBS, pain­ful blad­der syn­drome). Nie wiem, jaki jest dokładny pro­cent, ale w moim kli­nicz­nym doświad­cze­niu jest znacz­nie wyż­szy niż ten wska­zy­wany przez lite­ra­turę. Pęcherz jest łatwy do zdia­gno­zo­wa­nia – służy do tego skala PUF (Pain Urgency/​Frequency Scale), któ­rej auto­rem jest uro­log, dr C. L. Par­sons z Kali­forni. Są tam pyta­nia o czę­stość i „pil­ność” odda­wa­nia moczu, wsta­wa­nie w nocy, żeby pójść do łazienki, ból pod­czas seksu, zarówno głę­boko jak i przy wej­ściu do pochwy, tego rodzaju pyta­nia. Przez wiele lat do dia­gno­zo­wa­nia śród­miąż­szo­wego zapa­le­nia pęche­rza (inter­sti­tial cysti­tis) uży­wało się testu pota­so­wego (pod­czas któ­rego podaje się do pęche­rza roz­twór potasu i jeśli pęcherz boli, a nie ma infek­cji czy innego powodu bólu dia­gno­zuje się IC). Dr Par­sons zro­bił tysiące testów pota­so­wych na pacjen­tach, zarówno kobie­tach jak męż­czy­znach, i zauwa­żył, że jeśli wynik tego krót­kiego kwe­stio­na­riu­sza PUF jest wysoki to zna­czy sta­ty­stycz­nie duże praw­do­po­do­bień­stwo wystę­po­wa­nia śród­miąż­szo­wego zapa­le­nia pęche­rza. Jeśli pod­czas bada­nia pal­cem pacjentki przez pochwę pęcherz pod wpły­wem dotyku jest wraż­liwy, mimo że przed chwilą była w łazience – pęcherz nie powi­nien być tak wraż­liwy – to jest stan zapalny. Brak infek­cji bak­te­ryj­nej łatwo spraw­dzić i więk­szość pacjen­tek jej nie ma pomimo wyso­kich wyni­ków na skali PUF. Wiele spo­śród tych kobiet cierpi rów­nież na vesti­bu­lo­dy­nię.
Chciał­bym jesz­cze raz pod­kre­ślić, jak czę­sto genezą bólu jest pęcherz. Kiedy zaczą­łem leczyć pacjentki cier­piące na prze­wle­kły ból w rejo­nie mied­nicy uświa­do­mi­łem sobie szybko, że pierw­szą rze­czą, o któ­rej musia­łem się wię­cej dowie­dzieć był pęcherz. Śród­miąż­szowe zapa­le­nie pęche­rza czy zespół bole­snego pęche­rza wystę­pują nie­wia­ry­god­nie czę­sto, pro­blem ten naprawdę doty­czy około 20% wszyst­kich kobiet w USA, a to są miliony. Więc jeśli badam 20 pacjen­tek jed­nego dnia to zakła­dam, że praw­do­po­dob­nie cztery czy pięć spo­śród nich będą w jakimś stop­niu doświad­czały tych pro­ble­mów: zbyt czę­stego odda­wa­nia moczu, gwał­tow­nej potrzeby odda­wa­nia moczu, podraż­nie­nia przed­sionka pochwy, bólu pod­czas seksu, bólu pod­czas pene­tra­cji, głęb­szego bólu, bólu dol­nej czę­ści ple­ców czy jakie­go­kol­wiek rejonu miednicy.

Agnieszka Sera­fin: Wiele Pan mówi o śród­miąż­szo­wym zapa­le­niu pęche­rza. Czy ist­nieje według Pana jakieś powią­za­nie mię­dzy tą cho­robą a vulvodynią?

Dr Robert Echen­berg: Powią­za­nie jest bar­dzo silne. Zwłasz­cza jeśli cho­dzi o vesti­bu­lo­dy­nię. Ból przed­sionka pochwy doświad­czany przy pró­bach pene­tra­cji jest pra­wie zawsze źle dia­gno­zo­wany. Pacjentki są leczone w kółko na infek­cje grzy­bi­cze i inne rodzaje infek­cji, nawet wtedy kiedy wyniki badań nic nie wyka­zują. Leka­rze w takich sytu­acjach widzą zaczer­wie­nie­nie i stan zapalny, może rów­nież upławy, więc są prze­ko­nani, że wystę­puje infek­cja. I wiele spo­śród tych pacjen­tek jest w kółko myl­nie leczo­nych na zapa­le­nia pęche­rza – ponie­waż stale odczu­wają potrzebę odda­wa­nia moczu i ból w oko­li­cach pęche­rza. A takie wła­śnie są objawy śród­miąż­szo­wego zapa­le­nia pęche­rza. Nazwą, która lepiej oddaje istotę śród­miąż­szo­wego zapa­le­nia pęche­rza jest zespół bole­snego pęche­rza.
trawa - ilustracjaW Sta­nach Zjed­no­czo­nych sta­ty­styki wska­zują, że około 20% kobiet w wieku roz­rod­czym doświad­cza w takim czy innym stop­niu podraż­nie­nia pęche­rza. W związku z tym są zbyt czę­sto leczone na zapa­le­nie pęche­rza, a stan zapalny prze­cież rów­nież towa­rzy­szący śród­miąż­szo­wemu zapa­le­niu pęche­rza. Podraż­nia on nerwy błony śluzo­wej pęche­rza i te wszyst­kie maleń­kie, mikro­sko­pijne nerwy bie­gną ku coraz więk­szym ner­wom do mied­nicy. Wszyst­kie te nerwy są rów­nież powią­zane z mię­śniami dna mied­nicy i mię­śniami wokół bio­der, dzięki któ­rym możemy obra­cać kor­pus albo mied­nicę. Wszyst­kie te nerwy – kiedy są draż­nione wystar­cza­jąco długo, cza­sami latami – mogą wywo­ły­wać chro­niczne dole­gli­wo­ści w oko­licy jelit, pęche­rza czy dróg rodnych.

Miko­łaj Czyż: Wiele kobiet pytało się nas także o powią­za­nie mię­dzy vulvo­dy­nią albo chro­nicz­nymi pro­ble­mami bólo­wymi w rejo­nie mied­nicy i nawra­ca­ją­cymi infek­cjami pochwy bądź prze­wodu moczowego…

Dr Robert Echen­berg: Powią­za­nia są zło­żone. Kli­nicz­nie jed­nym z naj­więk­szych pro­ble­mów jest cią­głe, wie­lo­krotne lecze­nie prze­ciwko infek­cjom, kiedy w isto­cie rze­czy mamy do czy­nie­nia ze sta­nem zapal­nym w rejo­nie przed­sionka albo w niż­szej czę­ści pochwy, który jest spo­wo­do­wany przez zakoń­cze­nia ner­wowe m.in. gałęzi nerwu sro­mo­wego i jest to reak­cja auto-​​immunologiczna, bo orga­nizm wal­czy sam ze sobą. Rejon przed­sionka pochwy jest zaczer­wie­niony i zaogniony ze względu na masę zakoń­czeń ner­wo­wych, które cią­gle są pobu­dzone. Cała tkanka w tym miej­scu jest nad­mier­nie wraż­liwa. Czę­sto z powodu trwa­ją­cych latami, wie­lo­krot­nych podraż­nień ze strony pęche­rza, albo jelit. Wtedy wystar­czy lecze­nie śród­miąż­szo­wego zapa­le­nia pęche­rza albo zespołu jelita draż­li­wego albo – jeśli reak­cja powo­do­wana jest mie­siączką – powstrzy­my­wa­nie okresu Lupro­nem albo za pomocą innych środ­ków zatrzy­mu­ją­cych cykl hor­mo­nalny. To wystar­czy, żeby zmniej­szyć dopływ tych neu­ro­pa­tycz­nych sygna­łów w oko­licy przed­sionka i niż­szej czę­ści pochwy. Ale to zaognie­nie wygląda dla wszyst­kich leka­rzy jak infek­cja, tym bar­dziej, że czę­sto towa­rzy­szą mu nie­wiel­kie upławy. Rów­nież bar­dzo nie­wiele napi­sano o tym, że wraz ze zmniej­sze­niem podraż­nie­nia zmniej­szają się upławy – dowie­dzia­łem się tego lecząc vesti­bu­lo­dy­nię. Upławy rów­nież spo­wo­do­wane są reak­cją auto­no­micz­nego układu ner­wo­wego, tak jak zmiany w naczy­niach krwio­no­śnych powo­du­jące zaczer­wie­nie­nie i pro­ces zapalny, kiedy wcale nie ma infek­cji. Orga­nizm stale się regu­luje by chro­nić się przed bak­te­riami, wiru­sami, kon­tu­zjami, a stan zapalny jest wła­śnie spo­so­bem, w jaki to robi. Ist­nieje sze­reg teo­rii, dla­czego tak się dzieje i dla­czego pewni ludzie są bar­dziej wraż­liwi. Wyniki badań poka­zują, że część z tych kobiet na początku miała bar­dzo poważne infek­cje grzy­bi­cze. Po wyle­cze­niu grzy­bicy i infek­cji tkanki „pamię­tają” uszko­dze­nie, pro­ces zapalny i nerwy w tym rejo­nie są bar­dzo wraż­liwe.
Należy pamię­tać, że inne nerwy są też połą­czone z ner­wami tej oko­licy – tak jak uner­wie­nie pęche­rza czy jelit. Ponadto czę­sto wystę­puje pro­blem efek­tów ope­ra­cji chi­rur­gicz­nych albo kon­tu­zji spor­to­wych, upad­ków na kość ogo­nową, itd. Kiedy uwzględni się połą­cze­nie mię­dzy wszyst­kimi tymi rze­czami i pomoże pacjentce zro­zu­mieć, że są one połą­czone i leczy się je łącznie – to ilość upła­wów się zmniej­szy.
Kiedy ktoś przy­cho­dzi do gabi­netu po raz pierw­szy i ma takie objawy to trzeba oczy­wi­ście przede wszyst­kim wyklu­czyć inne moż­liwe przy­czyny – zro­bić bada­nia w kie­runku grzy­bicy i bak­te­rii, tri­cho­mo­no­sis, cho­rób prze­no­szo­nych drogą płciową, itd. Z dru­giej strony należy pamię­tać, że u pew­nej grupy kobiet wyniki badań wska­zują na obec­ność grzy­bicy, pomimo że nie doświad­czają żadnych symp­to­mów. Więc jeśli np. u kobiety cier­pią­cej na vesti­bu­lo­dy­nię wyniki badań na grzy­bicę są dodat­nie to nie­ko­niecz­nie ozna­cza, że to ona sta­nowi przy­czynę vesi­bu­lo­dy­nii. To samo doty­czy endo­me­triozy – jeśli kobieta cierpi na ból w rejo­nie mied­nicy i ma w kilku miej­scach endo­me­triozę to nie musi to ozna­czać, że to ona wywo­łuje ból.
Ale zwy­kle jest tak, że jak już kobieta w histo­rii cho­roby ma wpi­sane, że wykryto grzy­bicę czy endo­me­triozę czy stan zapalny (pelvic inflam­ma­tory dise­ase) czy chla­my­dię to póź­niej cały czas upa­truje się przy­czyn bólu w tym i to leczy.
Takie rze­czy jest łatwo wyklu­czyć, można je wykryć w bada­niach i dobry lekarz tak wła­śnie powi­nien robić.

Agnieszka Sera­fin: Czy mógłby Pan powie­dzieć tro­chę o cho­ro­bach skóry w kon­tek­ście vulvodynii?

Dr Robert Echen­berg: Ważne są tu cho­roby skóry zwane der­ma­to­zami, takie jak liszaj twar­dzi­nowy (Lichen Scle­ro­sus), liszaj zwy­kły prze­wle­kły (Lichen Sim­plex Chro­ni­cus) oraz liszaj pła­ski (Lichen Pla­nus). Moja prak­tyka wska­zuje, że u bar­dzo wielu kobiet, które cier­pią na vulvo­dy­nię i vesti­bu­lo­dy­nię i inne prze­wle­kłe dole­gli­wo­ści bólowe wystę­puje liszaj twar­dzi­nowy. Obja­wia się on sta­nem zapal­nym warg sro­mo­wych i z cza­sem powo­duje podraż­nie­nie, swę­dze­nie, nad­wraż­li­wość, itd. Umiej­sco­wiony jest np. mię­dzy war­gami i w końcu stan zapalny może spo­wo­do­wać połą­cze­nie warg sro­mo­wych więk­szych i mniej­szych. Bar­dzo łatwo jest dostrzec takie zmiany bada­jąc vulvę (srom). Wargi mogą być złą­czone, kolor może być tro­chę blady lub wręcz prze­ciw­nie – zaczer­wie­niony. Kiedy cho­roba trwa długo tkanki nabie­rają bia­łego odcie­nia, a kiedy bada się je pod mikro­sko­pem oka­zują się być zgru­białe i widać stan zapalny. To jest praw­do­po­dob­nie cho­roba auto­im­mu­no­lo­giczna, zapa­la­nie­nie nie bie­rze się zatem z zewnętrz­nego źródła, ale orga­nizm tak reaguje, jak gdyby musiał się bro­nić przed zewnętrz­nymi czyn­ni­kami. Ta cho­roba jest według mnie jed­nym z czyn­ni­ków pre­dys­po­nu­ją­cych do bólu vulvy (sromu).
Cza­sami u kobiet wystę­puje liszaj pła­ski. To jest naprawdę bar­dzo bole­sna dole­gli­wość, ale zwy­kle dość łatwo się ją dia­gno­zuje. Tkanki są bar­dzo zaczer­wie­nione i wystę­puje silny stan zapalny, zwy­kle wyraź­nie go widać, zazwy­czaj w przed­sionku pochwy, a cza­sami także głę­biej w pochwie. Ta cho­roba może powo­do­wać zabliź­nie­nia w pochwie. Czę­sto pacjentki rów­no­cze­śnie mają zmiany w jamie ust­nej. To rów­nież nie jest zakaźna cho­roba, tylko auto­im­mu­no­lo­giczna.
Trzeba te wszyst­kie cho­roby wyklu­czyć, kiedy się sta­wia dia­gnozę vulvo­dy­nii czy vesti­bu­lo­dy­nii. Każdy gine­ko­log powi­nien być w sta­nie to zro­bić. Naj­po­waż­niej­szą cho­robą jaką należy wyklu­czyć jest oczy­wi­ście nowo­twór. Kiedy jakieś podraż­nie­nie u star­szej kobiety wygląda jakoś nie­ty­powo to należy wyko­nać biop­sję. To doty­czy także sta­nów zapal­nych, jeśli prze­pi­sane leki nie oka­zują się być skuteczne.

Koniec czę­ści dru­giej (zobacz część pierw­szą).

 

Dr Robert Echenberg Robert J. Echen­berg jest gine­ko­lo­giem z czter­dzie­sto­let­nią prak­tyką medyczną. Przez wiele lat pra­co­wał jako gine­ko­log i położ­nik w szpi­ta­lach w róż­nych czę­ściach Sta­nów Zjed­no­czo­nych, a także w Taj­lan­dii. Już od początku lat 70-​​tych był zaan­ga­żo­wany w dzia­łal­ność na rzecz zdro­wia sek­su­al­nego kobiet. Jest rów­nież znany ze swo­jej pracy w tema­tyce prawa kobiet do god­nego porodu i opieki w okre­sie połogu.
2001 roku rejo­nowy szpi­tal w Beth­le­hem zwró­cił się do niego z prośba o opra­co­wa­nie nie­in­wa­zyj­nego modelu lecze­nia chro­nicz­nych dole­gli­wo­ści obszaru mied­nicy (w tym vulvo­dy­nii). Pro­gram lecze­nia, który od tego czasu cały czas udo­sko­nala jest jed­nym z pierw­szych takich pro­gra­mów w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. W ciągu ostat­nich 6 lat objął tym pro­gra­mem ponad 400 kobiet cier­pią­cych na dłu­go­trwały ból w obsza­rze mied­nicy i efekty ich lecze­nia oka­zały się być zaska­ku­jąco pozy­tywne. Dr Eche­ne­berg jest obec­nie uzna­nym eks­per­tem w dzie­dzi­nie lecze­nia tego typu dole­gli­wo­ści. Jest auto­rem książki pt. „Secret suf­fe­ring” („Skry­wane cier­pie­nie”), która doty­czy chro­nicz­nych dole­gli­wo­ści kobie­cych i wpływu, jaki taki ból i dłu­go­trwała nie­moż­ność współ­ży­cia ma na życie kobiet i ich part­ne­rów.
Dr Echen­berg mieszka w Beth­le­hem w sta­nie Pen­syl­wa­nia wraz ze swoją żoną Nancy.

zapra­szamy do komen­to­wa­nia i dys­ku­sji na forum
deliciousdigggooglestumbleuponwykop