<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>vulvodynia.pl &#187; vulvodynia właściwa</title>
	<atom:link href="http://vulvodynia.pl/tematy/vulvodynia-wlasciwa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://vulvodynia.pl</link>
	<description>strona o chronicznych dolegliwościach kobiecych</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Dec 2011 11:23:59 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>„obszar miednicy stanowi istotną całość”</title>
		<link>http://vulvodynia.pl/2009/pierwszy-wywiad-z-dr-echenbergiem/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=pierwszy-wywiad-z-dr-echenbergiem</link>
		<comments>http://vulvodynia.pl/2009/pierwszy-wywiad-z-dr-echenbergiem/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Jan 2009 23:25:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[anatomia]]></category>
		<category><![CDATA[ból]]></category>
		<category><![CDATA[diagnozowanie]]></category>
		<category><![CDATA[leczenie]]></category>
		<category><![CDATA[pochwica]]></category>
		<category><![CDATA[vestibulodynia]]></category>
		<category><![CDATA[vulvodynia właściwa]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vulvodynia.pl/?p=510</guid>
		<description><![CDATA[Poniżej przedstawiamy pierwszą część wywiadu, który przeprowadziliśmy z dr. Robertem Echenbergiem, ginekologiem z czterdziestoletnim stażem, uznanym ekspertem w dziedzinie leczenia chronicznych dolegliwości obszaru miednicy (w tym vulvodynii). Agnieszka Serafin: Doktorze Echenberg, czy mógłby Pan nam opowiedzieć, jaka jest Pana specjalizacja? Dr Robert Echenberg: Obecnie zajmuję się głównie leczeniem kobiet cierpiących na chroniczny ból w obszarze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Poniżej przedstawiamy pierwszą część wywiadu, który przeprowadziliśmy z <a href="http://vulvodynia.pl/2009/pierwszy-wywiad-z-dr-echenbergiem/#echenberg">dr. Robertem Echenbergiem</a>, ginekologiem z czterdziestoletnim stażem, uznanym ekspertem w dziedzinie leczenia chronicznych dolegliwości obszaru miednicy (w tym vulvodynii).</p>
<p><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">Doktorze Echenberg, czy mógłby Pan nam opowiedzieć, jaka jest Pana  specjalizacja?</em><span id="more-510"></span></p>
<p><strong>Dr Robert Echenberg:</strong> Obecnie zajmuję się głównie leczeniem kobiet cierpiących na <a href="http://vulvodynia.pl/psyche/zycie-z-chronicznym-bolem/">chroniczny ból</a> w obszarze miednicy, w tym vulvodynię oraz śródmiąższowe zapalenie pęcherza (IC). Leczę również osoby chorujące na zespół jelita drażliwego. 90% spośród tych pacjentek odczuwa ból podczas seksu. To jest wspólny problem prawie wszystkich kobiet, które leczę.</p>
<p>Dolegliwości tych kobiet zwykle nie zostały do tej pory właściwie wyjaśnione. Definicja chronicznego bólu w obszarze miednicy jest taka, że jest to ból, który nie ma ewidentnej przyczyny i który trwa dłużej niż 3 czy 6 miesięcy. Moje doświadczenie wskazuje na to, że u 65% tych pacjentek problemy z pęcherzem stanowią ważny element ich dolegliwości. </p>
<p><strong>Mikołaj Czyż:</strong> <em class="question">W jaki sposób postrzega Pan dolegliwości związane z vulvodynią?</em></p>
<p><strong>Dr Robert Echenberg:</strong> Czytając na temat vulvodynii i vestibulodynii szybko się odkrywa, że cała literatura świadczy o tym, że to są całkowicie i absolutnie anatomiczne problemy. To nie są zaburzenia psychologiczne. To nie jest pochwica.  <a href-"/cialo/pochwica/">Pochwica</a> polega na niepodlegającym woli zaciskaniu mięśni dna miednicy. Wynika z lęku, przeszłych traum, gwałtów czy nadużyć i sama w sobie jest niestety bardzo powszechna. To jest oczywiście bardziej psychologiczny problem. Można wtedy ćwiczyć, można pomóc poprzez psychoterapię, jeśli zachodzi taka potrzeba można również przyjmować leki redukujące lęk czy depresję. Można takie kobiety również nauczyć, jak robić ćwiczenia Kegla i relaksację itd. Ale to jest coś innego niż vulvodynia. Myślę, że większość lekarzy tutaj i zapewne też w Polsce zakłada właśnie, że jeśli kobieta uskarża się na jakikolwiek rodzaj bólu w pochwie lub ból usytuowany głębiej w miednicy to jej problem ma podłoże psychologiczne. Wynika to z przekonania, że źródłem tych dolegliwości bólowych jest nadużycie, wykorzystywanie seksualne w dzieciństwie albo podobne doświadczenia. Nie znam statystyk nadużyć w Polsce, ale w Stanach są one niestety wciąż raczej wysokie i widzimy wiele osób, które były nadużyte i które potrzebują wsparcia psychoterapeutycznego. Chciałbym jednak podkreślić, że <a href="http://vulvodynia.pl/2009/vestibulitis-przyczyny-bolu/">vestibulitis</a>, vulvodynia, bóle vulvy (sromu) i pochwy oraz bóle podczas seksu są w większości realną jednostką. Patrzę na nie przede wszystkim jako na problem neurologiczny i mięśniowo-powięziowy. Można mieć problemy z pęcherzem, jelitami czy organami reprodukcyjnymi, ale w gruncie rzeczy to, co one wywołują to neuropatyczny ból i mięśniowo-powięziowy kurcz. <img style="margin: 5px 10px 5px -130px; padding: 3px; border: 1px solid #ccc;float:left;" src="http://cdn.vulvodynia.pl/wp-content/upload/rose.png" alt="róża - ilustracja" /> Ból powoduje mimowolne napięcie mięśni dna miednicy, spazm; podobnie, jak w przypadku kontuzji barku, kiedy ramię jest napięte, żeby uniknąć bólu związanego z poruszeniem barku. Wszyscy zapominają, że w rejonie miednicy jest cała masa mięśni, wiązadeł i nerwów. Na prześwietleniach czy w badaniu rezonansu magnetycznego (MRI) wyglądają one zupełnie normalnie – wyglądają tak samo, kiedy są rozluźnione i kiedy są napięte. Naturalnie nie widać neuropatycznego bólu. Więc ludzie wyglądają normalnie, tyle tylko, że kiedy się ich bada nie są normalni. Bardzo łatwo jest sprawdzić, czy kobieta cierpi na vestibulodynię. Należy przeprowadzić <em>Q-tip test</em>. I mimo, że robi się to tak łatwo nawet tutaj jest niewielu lekarzy, którzy pomyślą, żeby to zrobić. Patrzą i widzą zaczerwienienie przy wejściu do pochwy, zwykle w rejonie godziny 5-, 6– czy 7-mej <a href="http://vulvodynia.pl/cialo/vulva/">przedsionka pochwy</a> i wszystko, co trzeba zrobić to ledwie dotknąć <em>q-tip</em> (patyczkiem z wacikiem). Vestibulodynię możemy podejrzewać, jeśli w odpowiedzi pacjentka mówi, że czuje coś jak ukłucie igłą albo nożem, albo dotknięcie papierem ściernym czy stłuczonym szkłem… wiele bardzo, bardzo smutnych opisów słyszę pod wpływem zaledwie delikatnego dotknięcia <em>q-tip</em>. Wystarczy tak delikatny dotyk, żeby wywołać wszystkie te doznania. Często pacjentki mi nie wierzą dopóki nie dotknę tym samym <em>q-tip</em> wierzchniej strony ich dłoni. Wtedy mówią „O Boże! To wszystko co pan zrobił? Tylko taki wacik?” Jest to dość niezwykłe i często związane z vestibulodynią, ale także ze śródmiąższowym zapaleniem pęcherza.<br />
Bardzo istotnym pojęciem jest tu neuralgia nerwu sromowego – czy jest ono wam znane?</p>
<p><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">Tak, ale nie do końca rozumiemy związane z nim kontrowersje. Niektórzy specjaliści twierdzą, że neuralgia nerwu sromowego jest czymś innym od vulvodynii właściwej, a niektórzy specjaliści uważają, że to jest to samo… Jaka jest Pana opinia na ten temat?</em></p>
<p><strong>Dr Robert Echenberg:</strong> Z wielu powodów coraz bardziej jestem przekonany o tym, że nerw sromowy jest odpowiedzialny za ból przy vulvodynii. Należy pamiętać, jak unerwiony jest cały ten obszar ciała – genitalia, pęcherz, jelita, macica, jajniki. Podczas badań zawsze teraz sprawdzam nerw sromowy. Duża część pacjentek z dolegliwościami bólowymi w obszarze genitaliów wykazuje bowiem nadwrażliwość nerwu sromowego. Kiedy badam pacjentkę na okoliczność występowania jakiegokolwiek bólu w rejonie miednicy przeprowadzam wyżej wspomniany test <em>q-tip</em>, a także sprawdzam nerw sromowy naciskając na niewielki kolec kulszowy w miejscu, z którego wychodzi nerw sromowy. Wywołuje to podrażnienie/pobudzenie nerwu sromowego na całym odcinku od łechtaczki do przedsionka pochwy, dolnej części pochwy, krocza i okolic odbytu z obu stron. Często nerw sromowy jest u takich pacjentek nadwrażliwy i w takich przypadkach moim zdaniem vulvodynia właściwa powinna często być nazywana neuralgią nerwu sromowego.</p>
<p><strong>Mikołaj Czyż:</strong> <em class="question">Jakie leczenie stosuje się w takich sytuacjach?</em></p>
<p><strong>Dr Robert Echenberg:</strong> Mieszkam w Pensylwanii i współpracuję z lekarzem w New Hampshire, który kształcił się we Francji. Jest jednym z sześciu lub siedmiu lekarzy w Stanach, którzy byli szkoleni we Francji w metodach uwalniania nerwu sromowego w leczeniu pacjentek z chronicznym, nieustającym bólem i neuralgią sromową. Oczywiście najpierw próbujemy bardziej konserwatywnych sposobów leczenia, takich jak rozluźnienie mięśni za pomocą fizjoterapii czy blokady nerwu sromowego. Stosujemy również leki przeciw bólom neuropatycznym, w rodzaju leków przeciwpadaczkowych. W Stanach dostępne są Gabapenten (Neurontin), Pregabalin (Lyrica). Pomocne mogą także być trójpierścieniowe leki przeciwdepresyjne.<br />
Wracając po poprzedniego pytania chciałem jeszcze dodać, że są również dwa inne nerwy, o których się mniej mówi: <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Splot_lędźwiowy">nerw biodrowo-pachwinowy oraz biodrowo-podbrzuszny</a>. Wychodzą one z nerwów rdzeniowych L1 i L2. W przypadku problemów z tymi nerwami pojawia się ból w rejonie pachwin, między nogami, w rejonie zewnętrznych narządów płciowych, po jednaj lub drugiej stronie. W takich przypadkach pomocna może być blokada biodrowo-pachwinowa. </p>
<p><strong>Mikołaj Czyż:</strong> <em class="question">Dlaczego zajmuje się Pan leczeniem tak różnych dolegliwości, jak np. vulvodynia, śródmiąższowe zapalenie pęcherza i zespół jelita drażliwego?</em></p>
<p><strong>Dr Robert Echenberg:</strong> Ponieważ to, czego się nauczyłem, jeśli chodzi o bóle w tym obszarze ciała to to, że trzeba patrzeć na rejon miednicy jako na całość. Podobnie jak przy leczeniu migren, fibromialgii, zespołów bólowych stawu skroniowo-żuchwowego (TMJ) czy neuralgii nerwu trójdzielnego twarzy. Wszystkie te chroniczne dolegliwości bólowe należy rozważać biorąc pod uwagę cały obszar, w jakim występują. W ciągu ostatnich kilku lat pojawiły się artykuły na temat tego, w jaki sposób można również traktować obszar miednicy jako pewną całość. Jest to ważne, ponieważ wielu lekarzy – w tym ja – było tak uczonych, że jeśli ktoś odczuwa ból w danym miejscu w ciele, to należy zbadać to miejsce szukając uszkodzonych tkanek. Jeśli podczas takiego badania lub takich badań jak laparoskopia, cytoskopia, kolonoskopia nie znajdzie się żadnych nieprawidłowości to pacjentom – niestety nadal tak się dzieje – zwykle mówi się jedną z trzech rzeczy: 1) „nic pani nie dolega” 2) „musi pani iść do innego specjalisty, bo ja nie potrafię tu pomóc” lub 3) daje się do zrozumienia, że jest to w istocie problem psychiczny. Więc te pacjentki są bardzo, bardzo sfrustrowane i bardzo rozżalone. Są przygnębione, doświadczają silnych lęków i wszystkich innych trudności, których doświadczałaby każda osoba borykająca się z chronicznym bólem przez miesiące czy nawet lata, która nie jest wysłuchana i której nikt nie wierzy.</p>
<p>Chciałbym też podkreślić, że kiedy zacząłem leczyć tę grupę pacjentek to ku mojemu zdziwieniu odkryłem, że większość bólu w obszarze miednicy nie wynika z przyczyn ginekologicznych. To – wbrew temu, co nas uczono na studiach – zwykle nie jest np. endometrioza. Niektóre spośród moich najtrudniejszych pacjentek otrzymały w wielu 18–19 lat diagnozę łagodnej endometriozy i wciąż były na nią leczone, ale nikt nigdy ich nie spytał np. o problemy z pęcherzem czy jelitami. A cały czas cierpiały np. na śródmiąższowe zapalenie pęcherza lub zespół jelita drażliwego. Wychodzi na to, że ginekologiczne przyczyny same w sobie stanowią jedynie 20% omawianych tu dolegliwości.  W mojej praktyce muszę leczyć wszystkie te dolegliwości.</p>
<p>Jest z tym związane mnóstwo frustracji. Udzielam wielu wykładów na temat tych chorób dla lekarzy różnych specjalizacji, a także dla różnych zrzeszeń kobiet. To zagadnienie dopiero teraz w Stanach zaczyna się wyłaniać. Taki rodzaj praktyki jak moja jest tutaj bardzo rzadki, bardzo niewielu praktykujących lekarzy specjalizuje się w bólach w obrębie miednicy. A wielu spośród tych, którzy deklarują, że się w tym specjalizuje tak naprawdę przeprowadza wiele operacji chirurgicznych i skupia się przede wszystkim na ginekologicznych powodach bólu.</p>
<p>W niektórych szpitalach uniwersyteckich do pewnego stopnia uczy się już teraz tych zagadnień. Ale w wielu z nich otrzymując pomoc medyczną pacjentki stają się częścią badania naukowego. Konsekwencją tego jest podawanie jednego leku albo stosowanie jednego podejścia, bo niestety w badaniach na temat bólu – jak w innych badaniach – trzeba eliminować zmienne. A jeśli chodzi o ból w rejonie miednicy to jest tam wiele zmiennych, którymi trzeba się zająć jednocześnie. Jestem przekonany, że odnoszenie się jednocześnie do całości problemu jest ostatecznie najlepszym sposobem leczenia.</p>
<p><em>Koniec pierwszej części (<a href="http://vulvodynia.pl/2009/ic-infekcje-i-choroby-skory/">zobacz część drugą</a>).</em></p>
<h2 style="padding-top:15px;">&nbsp;</h2>
<p><a id="echenberg"></a><img class="left" src="http://cdn.vulvodynia.pl/wp-content/upload/fotografie/robert.j.echenberg.png" alt="Dr Robert Echenberg" /> Robert J. Echenberg jest ginekologiem z czterdziestoletnią praktyką medyczną. Przez wiele lat pracował jako ginekolog i położnik w szpitalach w różnych częściach Stanów Zjednoczonych, a także w Tajlandii. Już od początku lat 70-tych był zaangażowany w działalność na rzecz zdrowia seksualnego kobiet. Jest również znany ze swojej pracy w tematyce prawa kobiet do godnego porodu i opieki w okresie połogu.<br />
W 2001 roku rejonowy szpital w Bethlehem zwrócił się do niego z prośba o opracowanie nieinwazyjnego modelu leczenia chronicznych dolegliwości obszaru miednicy (w tym vulvodynii). Program leczenia, który od tego czasu cały czas udoskonala jest jednym z pierwszych takich programów w Stanach Zjednoczonych. W ciągu ostatnich 6 lat objął tym programem ponad 400 kobiet cierpiących na długotrwały ból w obszarze miednicy i efekty ich leczenia okazały się być zaskakująco pozytywne. Dr Echeneberg jest obecnie uznanym ekspertem w dziedzinie leczenia tego typu dolegliwości. Jest autorem książki pt. <a href="http://www.amazon.co.uk/gp/product/0313359210?ie=UTF8&#038;tag=vulvodyniapl-21&#038;linkCode=xm2&#038;camp=1634&#038;creativeASIN=0313359210">„<em>Secret suffering</em>”</a> („Skrywane cierpienie”), która dotyczy chronicznych dolegliwości kobiecych i wpływu, jaki taki ból i długotrwała niemożność współżycia ma na życie kobiet i ich partnerów.<br />
Dr Echenberg mieszka w Bethlehem w stanie Pensylwania wraz ze swoją żoną Nancy.</p>
<div class="end">zapraszamy do komentowania i dyskusji <a href="http://forum.vulvodynia.pl/topic/pierwsza-czesc-wywiadu-z-dr-echenbergiem">na forum</a>→</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vulvodynia.pl/2009/pierwszy-wywiad-z-dr-echenbergiem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bóle pochwy z perspektywy fizjoterapeuty i seksuologa</title>
		<link>http://vulvodynia.pl/2008/fizykoterapeutka-seksuolog-o-vulvodynii/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=fizykoterapeutka-seksuolog-o-vulvodynii</link>
		<comments>http://vulvodynia.pl/2008/fizykoterapeutka-seksuolog-o-vulvodynii/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 12:08:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[fizjoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[leczenie]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyźni]]></category>
		<category><![CDATA[pochwica]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[vestibulodynia]]></category>
		<category><![CDATA[vulvodynia]]></category>
		<category><![CDATA[vulvodynia właściwa]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.vulvodynia.pl/?p=76</guid>
		<description><![CDATA[Z Talli Rosenbaum, izraelską fizjoterapeutką i doradcą seksuologicznym, rozmawiają o leczeniu vulvodynii, kulturze, związkach i mężczyznach Agnieszka Serafin i Mikołaj Czyż. Pani Rosenbaum mówi również o tym, co praktycznie mogą zrobić kobiety cierpiące na vulvodynię. &#160; Agnieszka Serafin: Wyniki wielu badań wskazują, że jest coraz więcej kobiet, które otrzymały diagnozę vulvodynii. Jest Pani fizjoterapeutką uro-ginekologiczną i seksuologiem-terapeutą. Czy mogłaby Pani nam powiedzieć, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="padding-top: 25px;"><em>Z <a href="http://vulvodynia.pl/2008/fizykoterapeutka-seksuolog-vulvodynii/#Rosenbaum">Talli Rosenbaum</a>, izraelską fizjoterapeutką i doradcą seksuologicznym, rozmawiają o <a href="http://vulvodynia.pl/2008/fizykoterapeutka-seksuolog-vulvodynii/#leczenie">leczeniu vulvodynii</a>, <a href="http://vulvodynia.pl/2008/fizykoterapeutka-seksuolog-vulvodynii/#tabu">kulturze</a>, <a href="http://vulvodynia.pl/2008/fizykoterapeutka-seksuolog-vulvodynii/#zwiazki">związkach</a> i <a href="http://vulvodynia.pl/2008/fizykoterapeutka-seksuolog-vulvodynii/#mezczyzni">mężczyznach</a> Agnieszka Serafin i Mikołaj Czyż. Pani Rosenbaum mówi również o tym, <a href="http://vulvodynia.pl/2008/fizykoterapeutka-seksuolog-vulvodynii/#cwiczenia">co praktycznie mogą zrobić kobiety cierpiące na vulvodynię</a>.</em></div>
<p><span id="more-76"></span></p>
<h2 style="margin-bottom: -16px;padding-top:10px;">&nbsp;</h2>
<p><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">Wyniki wielu badań wskazują, że jest coraz więcej kobiet, które otrzymały diagnozę vulvodynii. Jest Pani fizjoterapeutką uro-ginekologiczną i seksuologiem-terapeutą. Czy mogłaby Pani nam powiedzieć, jakie jest Pani spojrzenie na vulvodynię?</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Z przyjemnością. Wciąż przeprowadzanych jest wiele badań, które mają na celu wyjaśnienie czym jest vulvodynia i dlaczego kobiety na nią chorują. Najnowsze statystyki pokazują, że do 20% kobiet cierpi na jakiś rodzaj vulvodynii. Wiemy o tym, że istnieją różne rodzaje vulvodynii. Jest zlokalizowana, sprowokowana vulvodynia, która jest odpowiedzialna za ból vulvy występujący podczas dotyku. Więc kobieta może zwykle nie mieć żadnych problemów, ale jeśli chce założyć tampon albo jeśli chce poddać się <a href="http://vulvodynia.pl/2008/wizyta-u-ginekologa/">badaniu ginekologicznemu</a>, a zwłaszcza jeśli chce odbyć stosunek płciowy, to czynności te mogą okazać się skrajnie trudne albo wręcz niemożliwe.<br />
Są też inne rodzaje vulvodynii. Istnieją dolegliwości niesprowokowane, spontaniczne, określane mianem vulvodynii właściwej. Ten rodzaj bólu vulvy (sromu) może występować cały czas albo może pojawiać się i znikać bez widocznej przyczyny. Ból w vulvie może być rozprzestrzeniony, czyli niezlokalizowany; może występować w wargach zewnętrznych, w okolicy łechtaczki, może to być rodzaj uogólnionego bólu w obszarze odbytu – takie dolegliwości potrafią uniemożliwić kobietom długotrwałe siedzenie.<br />
Zapytaliście mnie o moją perspektywę uro-ginekologicznego fizjoterapeuty. Jest wiele rzeczy, które chciałabym powiedzieć na ten temat. Wiemy na przykład że vulvodynia jest powodowana wieloma przyczynami. Nie istnieje jedna konkretna rzecz, która ją wywołuje. Choroba ta jest złożona – i różnymi jej aspektami powinni zajmować się odpowiedni specjaliści. Wiemy na przykład, że w bolesnych obszarach mogą zachodzić procesy zapalne. Wiemy też, że mogą występować problemy z zakończeniami nerwów. Oczywistym jest również to, że w chorobie tej ważne są aspekty psychospołeczne, które z całą pewnością wymagają interwencji specjalisty z zakresu zdrowia psychicznego. W leczeniu vulvodynii rolę odgrywa także fizjoterapia, ponieważ wielu fizjoterapeutów specjalizuje się w leczeniu bolesnych dolegliwości i radzeniu sobie z bólem. Taka pomoc umożliwia na przykład znormalizowanie odczuwania bólu pod wpływem dotyku.<br />
Wiele kobiet z vulvodynią ma bardzo, bardzo napięte – czy jak my to nazywamy hipertoniczne – mięśnie dna miednicy. Nie wiemy czy to zjawisko jest przyczyną czy skutkiem vulvodynii. Te mięśnie są tak napięte, że mogą dodatkowo zwiększyć ból w przedsionku pochwy i utrudniać podejmowane próby współżycia i penetracji. Więc jedną z rzeczy, które robi fizjoterapeuta uro-ginekologiczny podczas leczenia, to nauczenie kobiet jak rozluźniać te mięśnie. Trzeba zacząć od tego, żeby uświadomić sobie, że one istnieją; gdzie się znajdują; w jaki sposób można je rozluźniać i im ulżyć do tego stopnia, żeby inaczej reagowały na dotyk. Kiedy jesteś bardzo spięta i ktoś cię dotyka, to może boleć, powiedzmy, na osiem punktów w dziesięciostopniowej skali. Ale jeśli rozluźnisz te mięśnie i pozwolisz znów się dotknąć często odkryjesz, że ból zmniejszył się do sześciu punktów. To jest tylko przykład, jak taka praca może wyglądać. Kolejną rzeczą, którą terapeuta ginekologiczny może zrobić jest fizyczna terapia manualną. Wiele z tego co wiemy o bólu w miednicy i o vulvodynii wskazuje na związek między tymi syndromami a innymi rodzajami bólu. Te kobiety nie tylko wykazują niższą tolerancję na ból, ale wiele spośród nich ma także problemy mięśniowo-szkieletowe, które mogą pogarszać objawy vulvodynii. Mogą one na przykład cierpieć na jakieś dysfunkcje w dolnym obszarze pleców czy bioder, mogą mieć skoliozę, fibromialgię i wszystkie te dolegliwości mogą być w jakiś sposób powiązane w tych przypadkach z vulvodynią. A fizjoterapeuci są specjalistami, których charakteryzuje bardzo holistyczne podejście do ciała. Mogą na przykład powiedzieć „masz jedną nogę krótszą od drugiej” i spróbować sformułować hipotezę i rozpocząć leczenie, podczas którego być może symptomy ustąpią.<br />
Jako seksuolog patrzę także na psychospołeczne aspekty choroby i pracuję z zagadnieniami związanymi z lękiem: lękiem wokół seksu i lękiem związanym z bólem. Odnoszę się także do tego, co dzieje się w związku kobiety z partnerem – to także dostarcza bardziej holistycznego oglądu.</p>
<p><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">Czy zwykle łączy Pani sesje fizjoterapii z pracą seksuologiczną czy też są to dwie niezależne praktyki?</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Nie, nie są niezależne, jak najbardziej je łączę. W moim doświadczeniu to bardzo pomocne. Myślę, że nawet fizjoterapeuci, którzy nie są też seksuologami czy psychoterapeutami stosują elementy takiego podejścia. Bardzo trudno jest go nie stosować, ponieważ ta praca to jest co innego niż np. leczenie kolana. Jeśli ma się do czynienie z tak intymną sferą, to potrzeba wiele wrażliwości i stworzenia takiej przestrzeni, w której kobieta czuje się bezpiecznie i wygodnie. Tak aby mogła się otworzyć i mówić o intymnych problemach.<br />
Kiedy zaczęłam leczyć vulvodynię stało się dla mnie jasne, że potrzebuję więcej treningu właśnie w obszarze podejścia terapeutycznego. Jest ono niezbędne, żeby stworzyć bezpieczne warunki i atmosferę zrozumienia dotyczącego tego, że vulvodynia – będąc problemem fizycznym – ma dramatyczny wpływ na związek kobiety, a także inne aspekty psychospołeczne.</p>
<p><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">Bardzo dziękuję za tę odpowiedź. Teraz mamy bardzo konkretne pytanie. Jaka jest częstotliwość wizyt przy tej dolegliwości?</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Może być bardzo różnie, w większości przypadków kobiety przychodzą raz na tydzień lub raz na dwa tygodnie. Pracowałam też z kobietami, które mieszkają w innych krajach i one oczywiście nie mogą przyjeżdżać co tydzień, więc spotykałyśmy się raz w miesiącu. Uważam, że można pracować rzadziej jeśli zachodzi taka konieczność, ale ogólnie przyjęty sposób postępowania to wizyty cotygodniowe.</p>
<p><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">I jak wiele takich kobiet Pani leczy?</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Obecnie? Pracuję z maksymalnie ośmioma kobietami dziennie. Staram się nie przesadzać, bo to jest bardzo intensywna terapia. Większość moich pacjentek to kobiety cierpiące na vulvodynię, a także kobiety z <a href="http://vulvodynia.pl/cialo/pochwica/">pochwicą</a>.</p>
<p><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">Czy te dwa problemy często współwystępują, czy też uważa Pani, że stanowią dwie całkowicie oddzielne jednostki?</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Nie uważam, żeby tak naprawdę były dwoma osobnymi problemami. Bardzo, bardzo rzadko pochwica występuje przy całkowitym braku czynnika bólowego. Z punktu widzenia klinicznego nie uważam, żeby to rozróżnienie było aż tak istotne. Chodzi mi o to, że leczenie jest w dużej mierze takie samo. Ewidentnie są takie sytuacje, w których lęk pacjentki odgrywa ogromną rolę – może on być tak intensywny, że kobieta nie jest w stanie poddać się badaniu ginekologicznemu. Wtedy uzyska diagnozę pochwicy, gdyby jednak jej lęk był mniejszy i pozwoliłaby ginekologowi dotknąć obszaru przedsionka pochwy wtedy ten sam ginekolog mógłby jej postawić diagnozę zlokalizowanej vulvodynii, którą do niedawna nazywaliśmy vestibulitis lub <a href="http://vulvodynia.pl/cialo/vestibulodynia/">vestibulodynią</a>. Uważam więc, że te dolegliwości stanowią pewne kontinuum. To nie jest takie czarno-białe, która pacjentka cierpi na pochwicę, a która na zlokalizowaną vulvodynię. Dolegliwości te często współwystępują.</p>
<p><a id="leczenie"></a><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">W artykułach pisze Pani, że przy leczeniu vulvodynii kluczowe jest podejście zespołowe. Co ma Pani na myśli?</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Wiele się mówi o multidyscyplinarnym leczeniu. Pacjentka zwykle raz na jakiś czas udaje się do ginekologa, do urologa, może też pracować z psychologiem, seksuologiem i psychoterapeutą. I nie chodzi tylko o to, że każdy z tych specjalistów leczy ją oddzielnie. Mogą jej także nawet udzielać sprzecznych informacji. To się często zdarza. Więc kiedy mówię o podejściu zespołowym mam na myśli to, że członkowie multidyscyplinarnego zespołu utrzymują ze sobą kontakt i wspólnie opracowują plan leczenia danej pacjentki. Gdy współpracuję z ginekologiem, psychologiem czy inną osobą z zespołu, to bardzo ważne jest żebyśmy mieli wspólny ogląd sytuacji. Tak jest najlepiej dla pacjentki, tak też jest najlepiej dla leczenia. Leczenie musi być oparte na kooperacji, nie może być podzielone na niezależne części. Co więcej, uważam, że taki rodzaj nieskoordynowanego leczenia może być nawet szkodliwy.</p>
<p><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">Czy mogłaby nam Pani trochę więcej opowiedzieć o praktycznych aspektach Pani pracy? Ile na przykład sesji jest zwykle koniecznych?</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Tak trudno na to odpowiedzieć, bo bywa bardzo różnie. Jeśli muszę podać jakąś średnią liczbę, to powiedziałabym, że może między osiem a dziesięć sesji, choć to może trochę mało. Są takie pacjentki, które potrzebują od sześciu miesięcy do roku leczenia. Są też takie, którym wystarczają trzy miesiące. Mam pacjentki, z którymi pracuję ponad rok – są to ciężkie, chroniczne przypadki vulvodynii, w których duża część terapii polega na nauce radzenia sobie z bólem i niedopuszczenia do pogorszenia objawów. Zwykle jeśli chodzi o aspekt rehabilitacyjny to wygląda to tak: kobieta przychodzi do mnie, nie może współżyć, wszystko ją boli i pracujemy na przykład przy pomocy <em>dilatorów</em> (gładki stożek służący do ćwiczenia rozluźniania mięśni pochwy) i po pewnym czasie są w stanie odbywać satysfakcjonujące stosunki seksualne. Takie leczenie średnio trwa od trzech do sześciu miesięcy.</p>
<p><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">Jakie są zwykle rezultaty? Czy wiele kobiet całkowicie pozbywa się bólu?</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Tak, jest wiele kobiet, które całkowicie uwalniają się od bólu. Nie robiłam badań na ten temat w mojej własnej praktyce, więc dysponuję tylko niepotwierdzonymi danymi. Pracuję z kobietami należącymi do różnych populacji. Jedną z nich jest bardzo tradycyjna populacja ortodoksyjnych Żydów. Kobiety z tej grupy nie uprawiają seksu przedmałżeńskiego. Więc gdy wychodzą za mąż, rozpoczynają życie intymne, albo raczej próbują je rozpocząć. I przychodzą do mnie w ciągu miesiąca lub dwóch. Wcześniej nawet nie wiedziały, że mają problem, ale zaczynają współżycie i się o nim dowiadują. Te kobiety zwykle zdrowieją w ciągu kilku miesięcy, dzięki temu, że przyszły od razu po pojawieniu się problemów.<br />
I w sumie podobnie jest pośród kobiet należących do innych, mniej tradycyjnych grup, w których  kobiety zaczynają uprawiać <a title="seksualność" href="http://vulvodynia.pl/psyche/seksualnosc/">seks</a> w wieku 15, 17 czy 18 lat i okazuje się, że nie są w stanie. Wydaje mi się ogólnie, że kobiety, które przychodzą wcześnie, zanim sprawy posuną się bardzo daleko, zdrowieją. W tych przypadkach spodziewam się 100% wyleczenia i bardzo, bardzo często tak się właśnie dzieje. W niewielu przypadkach wymaga to trochę więcej czasu choć zdarzają się również takie sytuacje, kiedy fizjoterapia jest nieskuteczna. Wtedy pacjentka może skorzystać z leczenia chirurgicznego, jeśli takie są zalecenia lekarskie. Ale nie wydaje mi się to częste, choć jest to tylko moje wrażenie – jak już mówiłam – nie przeprowadzałam badań na ten temat. Zajmuje się tymi zagadnieniami długo, mam aktywną praktykę i wierzę, że rezultaty są dla kobiet bardzo pozytywne. Regularnie otrzymuję telefony od pacjentek, które właśnie urodziły dziecko, są w ciąży albo wyszły za mąż. Cieszę się z tych wiadomości, z tego, że problem został rozwiązany. Jestem przekonana, że nasza praca przynosi dobre rezultaty.</p>
<p><a id="tabu"></a><strong>Mikołaj Czyż:</strong> <em class="question">Szczególnie interesują mnie kwestie kulturowego tabu wokół symptomów cielesnych oraz seksualności i jestem bardzo ciekaw jak postrzega Pani tę kwestie w Izraelu. Jak rozwiązuje Pani w swojej praktyce problemy społecznego zaprzeczania istnienia seksualności i cielesności?</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Myślę, że to fascynujące pytanie. W Izraelu mamy różne kultury. Mamy populację Arabów, mamy bardzo tradycyjną populację ortodoksyjnych Żydów, mamy dużą imigrację Rosyjskich Żydów. Wydaje mi się, że rodzaj wschodnio europejsko-rosyjskiego podejścia do ciała może być podobny do tego, co możecie obserwować w Polsce.<br />
Uważam, że świadomość kwestii kulturowych i pełne akceptacji podejście są niezmiernie ważne w tej praktyce. Jest to również bardzo istotne w kontekście tego, jakie kobiety otrzymują komunikaty. Czy są uczone, że seks to coś, co boli? I, że jeśli trochę boli, to jest to w porządku i tak musi być, a kobiety muszą znosić ten ból? Wiele komunikatów kulturowych będzie miało wpływ na to, czy kobieta uzna swoje dolegliwości za problem, który jest ważny i rzeczywisty i przyjdzie na terapię.<br />
Samo leczenie bardzo często dotyczy dokładnie tych kwestii, które podnieśliście w tym pytaniu: przełamywania tabu związanego z ciałem. Kiedy kobieta przychodzi do mnie to pierwsza rzecz jaką robię jest wyciągnięcie lustra i pokazanie jej jej własnych genitaliów. Nie odnoszę się tu wcale tylko do prymitywnej albo nisko wyedukowanej części populacji. Mówię o kobietach z doktoratami, które nie mają pojęcia co w ich ciele dzieje się „tam na dole”. Kwestia odcięcia od sfery genitalnej jest naprawdę uniwersalnym problemem. Może mieć związek z przesłaniami kulturowymi, ale może też być bardzo osobistym zagadnieniem. Jednak w obu przypadkach przekraczanie tabu związanego z ciałem stanowi kluczowy element leczenia. Bardzo się cieszę, że poruszyliście ten temat.</p>
<p><a id="zwiazki"></a><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">Chcielibyśmy też zapytać, czy pracuje Pani z parami i jeśli tak, to jak często?</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Dużo pracuję z parami. Powiedziałabym, że kiedyś nie pracowałam tyle z parami, co teraz. Odkryłam, że jest to bardzo ważna część tego procesu, procesu zdrowienia. Przede wszystkim choroba kobiety ma także bardzo duży wpływ na jej partnera, męża, chłopaka, itp. I jeśli to jest tak, że jedynie kobieta chodzi na terapię, to powstaje sytuacja, w której kobieta „ma problem” i to ona musi iść „się naprawić”. A kiedy już zostanie „naprawiona” ma pójść do partnera i powiedzieć coś w stylu „ok., to ja już jestem gotowa”. A to stwarza nierównowagę w relacji, ponieważ ona ciężko pracuje i to nie jest jedynie praca na poziomie fizycznym. Żeby dotrzeć do tego miejsca, kobieta musi bardzo się rozwinąć pod względem seksualnym, w poczuciu własnej wartości, w odczuwaniu własnej fizyczności i zmysłowości… przejście tej drogi samotnie nie uwzględnia dynamiki występującej w związku.<br />
Bardzo często partnerzy chorych kobiet czują się bezsilni, czują się tak, jakby krzywdzili swoje partnerki. Czują się źle, czują się bezradni. Dzięki temu, że też przychodzą i uczestniczą w sesjach mogą mieć swój wkład, mogą dać wsparcie, mogą też wyrazić swoją frustrację. Czasami kobiety przychodzą ze swoimi partnerami do mnie, bo chcą przed nimi potwierdzić, że ich problem jest rzeczywisty. Chcą żebym ja, jako terapeutka, powiedziała „spójrz na pochwę, tu i tu, zobacz jakie te miejsca są wrażliwe, zaczerwienione, zobacz, że na razie można włożyć jedynie bardzo małe rzeczy”. Kobiety chcą, żebym ja to powiedziała, bo same nie potrafią. Myślę, że chodzi też o to, że mają poczucie, że nie są w stanie przekonać swoich partnerów. Ich partnerzy  tak naprawdę często myślą „ona nie chce ze mną uprawiać seksu, próbuje mnie unikać”. Z tych wszystkich przyczyn naprawdę zachęcam partnerów, by też przyszli. Są takie sytuacje, kiedy oni nie chcą wziąć udziału w sesjach, i to jest w porządku. Ale ogólnie powiedziałabym, że prowadzę obecnie dużo więcej niż kiedyś terapii, w których uczestniczą też partnerzy kobiet. Myślę, że partnerzy około 50% kobiet uczestniczą w spotkaniach.</p>
<p><strong>A. Serafin i M. Czyż:</strong> <em class="question">To bardzo dużo!</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Tak, ale bardzo często jest tak, że zapraszam partnera na kilka sesji na początku leczenia i na kilka ostatnich spotkań. Nie muszą koniecznie być na wszystkich sesjach.</p>
<p><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">Czy znane są Pani statystyki dotyczące tego, ile kobiet w Izraelu uzyskało diagnozę vulvodynii? Jak Pani myśli, ile kobiet cierpi nie wiedząc, że jest to vulvodynia?</em></p>
<p>Nie są mi znane żadne badania populacji w Izraelu. Mogę jednak powiedzieć, że nie byłabym zaskoczona, gdyby proporcjonalnie było tu więcej chorych na vulvodynię kobiet niż w populacji ogólnej. Wydaje się, że u nas stanowi to wręcz plagę. Vulvodynia jest tak powszechna! Oczywiście ja mam zaburzony obraz. Pracuję z niereprezentatywną próbą.<br />
Uważam, że Izrael jest też krajem, w którym przeprowadzanych jest wiele badań w tej dziedzinie. Wielu tutejszych ginekologów doskonale zdaje sobie sprawę z tej choroby. Jedne z najbardziej znanych nazwisk w obszarze chirurgicznego leczenia vulvodynii pochodzą z Izraela. Myślę, że w naszym kraju świadomość wokół vulvodynii jest nawet wyższa niż w niektórych rejonach Stanów Zjednoczonych i uważam, że nasza wiedza w tym obszarze jest całkiem zaawansowana.</p>
<p><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">Realia w Polsce w tej chwili wyglądają tak, że vulvodynia jest bardzo rzadko diagnozowana…</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Nie wiem jaka jest polityka… wiem, że istnieją międzynarodowe organizacje takie jak Międzynarodowe Towarzystwo Badań Nad Chorobami Vulvo-vaginalnymi (<a href="http://www.issvd.org/">ISSVD</a>), w których uczestniczą lekarze i eksperci z całego świata. Zresztą to właśnie ISSVD w połowie lat 80-tych praktycznie odkryło ten syndrom, nadało mu nazwę i nadal pracuje nad definiowaniem takich dolegliwości. Nie jestem pewna dlaczego lekarze w Polsce nie uczestniczą w konferencjach ISSVD. Generalnie ginekolodzy, którzy specjalizują się w chorobach vulvy (sromu) i uczestniczą w takich konferencjach powinni być w stanie rozpoznać symptomy vulvodynii i postawić diagnozę. Myślę, że być może w Polsce często stawia się diagnozę pochwicy w sytuacjach, kiedy tak naprawdę chodzi o vulvodynię. Nazywane jest to wtedy pochwicą, ale tak naprawdę pod tym kryją się objawy vulvodynii.</p>
<p><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">Myślę, że może tak być, ale w takich sytuacjach kobiety mogą raczej zostać wysłane do psychiatry czy psychologa, a nie do fizjoterapeuty.</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Zgadza się. Nie wiem niestety, czy w Polsce są fizjoterapeuci wyszkoleni w tym obszarze. Nie wiem też, jacy są u was seksuolodzy. Ale generalnie jest tak, że seksuolodzy powinni znać techniki behawioralne stosowane przy leczeniu pochwicy i mogliby oni również pomagać kobietom chorującym na vulvodynię. Nie chodzi o to, że mieliby leczyć fizyczne objawy, ale mogliby udzielać pewnych porad i wsparcia odnośnie redukcji lęku, zwiększania doznań przyjemności i innych rzeczy, które mogłyby pomóc parze w ich życiu seksualnym. Bo w przypadku wielu par jest tak, że jeśli penetracja podczas stosunku jest niemożliwa to całkowicie rezygnują z seksu. Nie są zbyt dobrze wyedukowani. Nie wiem jak jest z edukacją seksualną w Polsce. Może jest tak, jak w większości krajów, gdzie edukacja seksualna odbywa się poprzez telewizję i Internet i inne źródła, które w istocie wcale nie są reprezentatywne – nie pokazują, na czym tak naprawdę seks polega.</p>
<p><a id="cwiczenia"></a><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">Chciałam Panią zapytać o jedną rzecz – kobiety, które odwiedzają nasz serwis, <em>vulvodynia.pl</em>, zwykle podejrzewają, że być może cierpią na vulvodynię. Jednak ponieważ nie jest to u nas diagnozowane, to szanse, że będą pracowały z wyspecjalizowanym fizjoterapeutą są znikome. Co by Pani poradziła naszym czytelniczkom?</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Przede wszystkim nie powinny się bać dotykać obszaru genitaliów. Mam na myśli to, że bardzo wiele kobiet z tymi dolegliwościami żyje w atmosferze zaniedbania, jeśli chodzi o własną pochwę. Starają się niczego nie robić, unikają używania tamponów, nigdy nie wkładają palców do pochwy ani niczego innego. I często zdarza się tak, że spotykają jakiegoś mężczyznę, umawiają się z nim i mówią sobie „ok, on mi się naprawdę podoba i może wszystko będzie w porządku”. I tak bardzo się rozczarowują, kiedy nie jest w porządku. Ponieważ nie przygotowały się. Więc chciałam powiedzieć, że dobrze jest dotykać tych części ciała. Zalecam swoim pacjentkom wiele nasiadówek, olejków, ponieważ dotykając genitaliów palcem odczula się je na ból. To jest pierwsza rzecz: nie bać się nawiązać relację z własnymi genitaliami, próbować użyć tamponów, spróbować włożyć palec, dwa palce.<br />
Kolejną rzeczą, którą bym zaleciła są <a href="http://vulvodynia.pl/2008/cwiczenie-miesni-dna-miednicy/">ćwiczenia mięśni dna miednicy</a> (<em>pelvic floor muscles</em>), przy których należy napinać i rozluźniać mięśnie w pochwie. Można dzięki temu uzyskać świadomość i zrozumienie, gdzie te mięśnie się znajdują, jak je odprężać.<br />
Następna rada jest taka, aby nie uprawiać seksu, jeśli sprawia on ból. Kobieta nie pomaga sobie jeśli toleruje penetrację, która sprawia jej ból. I jeśli się uprawia seks, który boli to – bardzo, bardzo wiele kobiet z vulvodynią mówiło mi o tym – bardzo spada popęd płciowy, spada pożądanie. Vulvodynia bardzo łączy się z obniżonym popędem. Ale chcę jednocześnie podkreślić, że kiedy jest się w związku – niezależnie jak długotrwałym – to pielęgnowanie intymności stanowi ogromną wartość. To niekoniecznie musi oznaczać stosunki płciowe. Albo nie zawsze. Wiele chorych kobiet mówi o swoich partnerach: „boję się go po prostu przytulić czy pocałować, żeby nie pomyślał, że zapraszam go do seksu – nie chcę, żeby tak pomyślał”. Bardzo ważne jest, żeby być w stanie komunikować swoje oczekiwania, żeby potrafić powiedzieć: „posłuchaj, naprawdę chcę z tobą być blisko, chcę z tobą leżeć w łóżku, chcę się przytulać, chcę nawet uprawiać różne rodzaje seksu, oralny albo za pomocą dłoni, ale nie chcę penetracji”. Poruszanie tych kwestii jako czegoś, co można negocjować, czegoś, o czym można rozmawiać – to jest bardzo ważne. Zarówno myślenie o tym, jak i rozmawianie. Nie mówię: „nie uprawiajcie nigdy seksu”. Mówię, że problem powinien być leczony. I że jest bardzo, bardzo trudno kiedy nie ma się niczyjego wsparcia, kiedy nie ma profesjonalistów, którzy się specjalizują w tych dolegliwościach. Wtedy kobieta czuje się bardzo samotna, bez oparcia.<br />
Z drugiej jednak strony chciałabym powiedzieć, że w późnych latach 70. i 80. vulvodynia w ten sposób została nazwana: w USA zebrała się grupa kobiet, które miały podobne symptomy. Zaczęły się one organizować – było to zanim rozwinął się Internet – więc tworzyły małe grupy, które zbierały się, a z nich powstawały społeczności. To te kobiety stworzyły Narodowe Stowarzyszenie Vulvodynii (<a href="http://www.nva.org/">NVA</a>) i rozpoczęły dialog z lekarzami. Dzięki temu lekarze zaczęli poruszać te kwestie na konferencjach naukowych. W podobny, oddolny sposób ujrzało światło dzienne i zyskało uwagę świata medycznego szereg innych dolegliwości, między innymi fibromialgia czy syndrom chronicznego zmęczenia. W jedności jest wielka siła, w umiejętności zrzeszania się. A teraz, poprzez Internet na wyciągnięcie ręki jest dostępna niewyobrażalna ilość informacji. Kobiety mogą się zrzeszać, mogą organizować fora i zapraszać ginekologów. Wiedza na temat vulvodynii jest dostępna i dzisiaj każdy ginekolog powinien już wiedzieć o tej tak często występującej chorobie. Uważam jednak, że to działania pacjentek mogą zmotywować lekarzy, żeby się więcej dowiedzieli na ten temat.</p>
<p><strong>Agnieszka Serafin:</strong> <em class="question">Dziękuję.</em><br />
<a id="mezczyzni"></a><strong>Mikołaj Czyż:</strong> <em class="question">Chciałbym zadać ostatnie pytanie. Mówiliśmy dziś głównie o kobiecych dolegliwości, ale wiemy, że mężczyźni prawdopodobnie również często cierpią z powodu trudności seksualnych. Jak często przyjmuje Pani w swojej praktyce mężczyzn?</em></p>
<p><strong>Talli Rosenbaum:</strong> Pracuję bardzo dużo z mężczyznami. Wynika to z tego, że prawie nigdy nie zdarza się, żeby kobieta cierpiała na takie dolegliwości, a mężczyzna był od nich całkowicie wolny. To znaczy, że zwykle mężczyźni reagują na to, co dzieje się z kobietą. Mogą też mieć swoje własne, niezależne problemy. Wśród par bardzo powszechna jest taka konfiguracja, w której kobieta cierpi na vulvodynię, a mężczyzna ma problemy na przykład z przedwczesnym wytryskiem lub – co gorsze w tej sytuacji – z opóźnionym wytryskiem.<br />
Myślę, że męskie zaburzenia seksualne obecnie stanowią mniejsze tabu, niż takie problemy kobiet. Nie wiem jak jest w Polsce, ale przy okazji Viagry i innych tego rodzaju lekarstw zagadnienia męskich zaburzeń seksualnych zostały wprowadzone do społecznej świadomości i zyskały uwagę. Chcę jednak zaznaczyć, że tematy takie jak męski ból w miednicy, ból męskich genitaliów są wciąż bardzo nieznane i stanowią tabu, choć występują. Nie są tak częste jak u kobiet, ale istnieją. Są mężczyźni, którzy cierpią z powodu chronicznego bólu, albo bólu wywołanego dotykiem okolic moszny albo penisa. Są to dolegliwości, które zdarzają się w mojej praktyce rzadko, ale mam wielu kolegów w Stanach Zjednoczonych, którzy leczą dotkniętych nimi pacjentów. Myślę również, że wokół tych kwestii może być w Izraelu silny kulturowy przekaz, który może powodować, że mężczyźni nie szukają pomocy. Być może jest to podobne do sytuacji kobiet w Polsce. Nikt jednak nie robił na ten temat badań, więc trudno mieć tu pewność. Myślę, że ogólnie świadomość wokół zagadnień bólu i chronicznego bólu w okolicach miednicy i męskich genitaliów jest ograniczona. Jestem pewna, że istnieją, ale nie przychodzi do mnie wielu pacjentów cierpiących na tę dolegliwość.<br />
Często natomiast przyjmuję młode pary, które nie mogą skonsumować swojej relacji i w tych przypadkach zwykle nie jest oczywiste czy jest to kwestia wynikająca z pochwicy kobiety czy przedwczesnego wytrysku u mężczyzny. To się zdarza często. W takich przypadkach zwykle pracuję razem z urologiem, czasami dodatkowo z innym seksuologiem.<br />
Nie zawsze i nie z każdym można pracować nad głębokimi tematami, i nie zawsze też trzeba. Miałam pacjentki, które leczyłam na pochwicę i po udanej terapii okazywało się, że ich partnerzy mają problemy z erekcją. Polecałam czasami wtedy Cialis czy Viagrę. I udawało im się za pierwszym razem, a później już nie potrzebowali leków.<br />
Więc świadomość i wiedza na temat seksualności mężczyzn jest w moim zawodzie również bardzo potrzebna.</p>
<p><strong>Agnieszka Serafin i Mikołaj Czyż:</strong> <em class="question">Bardzo dziękujemy za rozmowę.</em></p>
<p><a id="Rosenbaum"></a><br />
<h2>&nbsp;</h2>
<p><img class="left" src="http://cdn.vulvodynia.pl/wp-content/upload/fotografie/talli.y.rosenbaum.png" alt="Talli Yehuda Rosenbaum" /><a href="http://www.physioforwomen.com/">Talli Yehuda Rosenbaum</a> jest fizjoterapeutką specjalizującą się w rehabilitacji dna miednicy oraz seksuologiem, członkiem <a href="http://www.aasect.org/">AASECT</a>. Jest absolwentem Fizjoterapii Szkoły Medycznej Northwestern University (USA) i międzynarodowym ekspertem leczenia bólu genitaliów i miednicy oraz zaburzeń seksualnych. Należy do Rad Doradców: Fundacji Kobiecego Zdrowia Seksualnego (<em>The Women’s Sexual Health Foundation</em>), Fundacji Alexandra dla Kobiecego Zdrowia (<em>Alexander Foundation for Women’s Health</em>), Międzykulturowego Centrum dla Ludzkiej Seksualności i Życia Rodzinnego (<em>The Intercultural Center for Human Sexuality and Family Life</em>), Sekcji Zdrowia Kobiet w Izraelskim Zrzeszeniu Fizjoterapeutów (<em>Women’s Health Section of the Israeli Physiotherapy Society</em>) oraz reprezentuje delegację Izraela w Międzynarodowej Organizacji Fizjoterapeutów dla Zdrowia Kobiet (<em>International Organization of Physiotherapists in Women’s Health</em>). Obecnie jest przewodniczącą Komitetu Certyfikacyjnego AASECT.<br />
Pani Rosenbaum jest mężatką i ma czwórkę dzieci.</p>
<div class="end">zapraszamy do komentowania i dyskusji <a href="http://forum.vulvodynia.pl/topic/wywiad-z-pania-rosenbaum" title="Dyskusja o&nbsp;wywiadzie z&nbsp;Panią Talli Rosenbaum">na forum</a>→</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vulvodynia.pl/2008/fizykoterapeutka-seksuolog-o-vulvodynii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>vulvodynia właściwa</title>
		<link>http://vulvodynia.pl/cialo/vulvodynia-wlasciwa/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=vulvodynia-wlasciwa</link>
		<comments>http://vulvodynia.pl/cialo/vulvodynia-wlasciwa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Jun 2008 13:13:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[vulvodynia]]></category>
		<category><![CDATA[vulvodynia właściwa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.vulvodynia.pl/?page_id=31</guid>
		<description><![CDATA[Kobiety cierpiące na vulvodynię właściwą często odczuwają ból rozprzestrzeniony lub też w różnym czasie ból występuje w różnych miejscach. Ból może występować w większych wargach sromowych, wargach mniejszych oraz/albo w przedsionku pochwy. Niektóre kobiety odczuwają ból w łechtaczce (clitorodynia), wzgórku łonowym, kroczu, odbycie oraz/lub w wewnętrznej stronie ud. Czasami ból jest tak rozprzestrzeniony, że trudno jest pacjentce wskazać, w którym miejscu dokładnie ją [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kobiety cierpiące na vulvodynię właściwą często odczuwają ból rozprzestrzeniony lub też w różnym czasie ból występuje w różnych miejscach. Ból może występować w większych wargach sromowych, wargach mniejszych oraz/albo w przedsionku pochwy. Niektóre kobiety odczuwają ból w łechtaczce (<em>clitorodynia</em>), wzgórku łonowym, kroczu, odbycie oraz/lub w wewnętrznej stronie ud.<span id="more-31"></span> Czasami ból jest tak rozprzestrzeniony, że trudno jest pacjentce wskazać, w którym miejscu dokładnie ją boli, jednak ból utrzymuje się przez całe miesiące czy lata. Może być odczuwany stale lub też nasilać się i zmniejszać w różnych okresach.</p>
<p>Ginekolog dr Gea Rodke, która od wielu lat leczy tę grupę kobiety podkreśla, że w gabinecie pacjentki chorujące na vulvodynię właściwą uskarżają się przede wszystkim na bardzo dokuczliwy (często nieustanny) ból. Niektóre z nich odczuwają dodatkowo ból podczas seksu, u innych choroba nie wpływa bezpośrednio na możliwość podejmowania współżycia. Symptomy zatem niekoniecznie muszą być spowodowane dotykiem czy naciskiem na vulvę (np. podczas współżycia czy długotrwałego siedzenia), ale często pogarszają one odczuwany ból. Ból najczęściej opisywany jest przez kobiety jako „palący”, ale może również polegać na podrażnieniu, swędzeniu, kłuciu itp. Często objawy vulvodynii właściwej przypominają objawy zapalenia dróg moczowych – kobiety często oddają mocz i odczuwają wtedy wzmożony ból.</p>
<p>Wielu specjalistów uważa, że vulvodynia właściwa prawdopodobne jest schorzeniem neuropatycznym – tzn. że ból wynika z funkcjonowania nerwów. Może być wynikiem uszkodzenia nerwów, zapalenia, nacisku na nerwy wywieranym przez dysk lub być efektem przebytych operacji. Problemy z kręgosłupem mogą przyczynić się do wywołania choroby. Może ona również być związana z uszkodzeniem mięśni lub stawów. W literaturze medycznej opisywane są np. przypadki kobiet, które zaczęły cierpieć na vulvodynię właściwą po przebytej kontuzji podczas jazdy konnej czy jazdy na rowerze. Czasami choroba pojawia się także po urodzeniu dziecka. Ponadto vulvodynię właściwą może wywołać wirus Herpes (opryszczki), który także potrafi uszkodzić nerwy. Badania sugerują, że u niektórych kobiet vulvodynia właściwa może występować w powiązaniu ze Stwardnieniem Rozsianym, cukrzycą czy Zespołem Sjögrena.</p>
<p>Podczas badania ginekologicznego pacjentki cierpiącej na vulvodynię właściwą zwykle nie widać żadnych zmian, które mogłyby świadczyć o tak intensywnym bólu, dlatego tak często trudno pacjentkom uzyskać jest diagnozę. Czasami widać pewne zaczerwienienie lub lekką opuchliznę, jednak zmiany te nie wskazują na tak silny ból, na jaki narzekają cierpiące na tę chorobę kobiety.</p>
<p><img style="margin: 5px 0px 5px 10px; padding: 3px; border: 1px solid #ccc;float:right;" src="http://cdn.vulvodynia.pl/wp-content/upload/kwiatki.png" alt="kwiaty - ilustracja" />Dr Elizabeth Stewart, jedna z wiodących specjalistek w leczeniu vulvodynii w Stanach Zjednoczonych i autorka książki „The V Book – A Doctor’s Guide to Complete Vulvovaginal Health” podkreśla, że  neurolodzy leczą osoby cierpiące na bardzo dotkliwe bóle wynikające z uszkodzonych nerwów i że w takich sytuacjach także często nie widać żadnych zewnętrznych objawów choroby. Również w przypadku kobiet cierpiących na vulvodynię nie można wnioskować na temat ich bólu jedynie na podstawie widocznych podczas badania zmian. Dr Stewart pisze także, że czasami u kobiet cierpiących na vulvodynię właściwą można zaobserwować wzmożoną produkcję białej wydzieliny normalnie występującej w pochwie i w vulvie. Autorka uważa, że może to być związane z faktem, że uszkodzone włókna nerwowe nie regulują pracy gruczołów we właściwy sposób oraz że leki redukujące ból także z czasem powodują zmniejszenie produkcji wydzieliny, ale że zajmuje to wiele miesięcy.</p>
<p>Na vulvodynię właściwą zwykle chorują kobiety po menopauzie, ale problem ten dotyczy również wielu młodszych kobiet.  Według wyników badań przeprowadzonych przez Sadowika w 2000 roku 55% kobiet chorujących na vulvodynię właściwą cierpi również na inne chroniczne choroby, takie jak alergie czy bóle pleców.</p>
<div class="end">czytaj dalej: <a href="http://vulvodynia.pl/cialo/vestibulodynia/" title="Vestibulodynia">ciało/vestibulodynia</a>→</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vulvodynia.pl/cialo/vulvodynia-wlasciwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: http://www.w3-edge.com/wordpress-plugins/

Page Caching using disk: basic (User agent is rejected)
Database Caching 20/28 queries in 0.017 seconds using disk: basic
Content Delivery Network via cdn.vulvodynia.pl

Served from: vulvodynia.pl @ 2012-05-21 23:12:58 -->
