Na stronę o vuvlodyni trafiłam przypadkiem kilka tygodni temu.Porównałam występujące w tej chorobie dolegliwości ze swoimi i…przestraszyłam się.
Mam problemy „miejsc intymnych”od jakichś 2 miesięcy(wiem,że większość z Was boryka się z tymi problemami długi czas i,że dopiero po upływie około 3-6 miesięcy nieustających problemów można postawić właściwą diagnozę jednak lekko się niepokoje,że mogę podzielać Wasz los)
Około 3 miesiące temu rozpoczęłam współżycie seksualne i przez pierwszy miesiąc czułam się bardzo dobrze.”Początki”jak wiadomo były trudne ale po kilku razach ból przy stosunku zmalał i zaczęło być coraz przyjemniej.Niestety po miesiącu pojawiły się u mnie problemy z pęcherzem.Charakterystyczny ból cewki moczowej na który zbawienny był jedynie furagin.Lek działał jednak po odstawieniu i po stosunku ból cewki wracał oraz lekki dyskomfort przy oddawaniu moczu.Po wzmożonej terapii furaginem(ok 10-14 dni)ból cewki ustał ale pojawiły się problemy ze swędzeniem miejsc intymnych,lekarz ginekolog stwierdził,ze to grzybica i przepisał macmirror w maści dopochwowo.I właśnie mniej więcej wtedy pojawiły się moje poważniejsze problemy.W ten sam dzień po wizycie po stosunku pojawiło się u mnie potężne pieczenie wewnątrz pochwy.Ból był tak silny ,ze obudził mnie w nocy i nie dawał zasnąć.Lekko wtedy pomogło podmycie się korą dębu i rumiankiem.Następnego dnia ból jeszcze troszkę trzymał(nie pomogło po furaginie-nie potrafiłam zdefiniować tego bólu,wydawało mi się ,ze jest podobny do bólu cewki ale jakby inny)tego samego dnia dostałam okres i piekący ból ustał (tego samego dnia zaczęłam też zażywać tabletki antykoncepcyjne które wywołały mase skutków ubocznych-mdliło mnie,miałam krwawe plamienia,oblewały mnie fale gorąca i ogólnie czułam się kiepsko psychicznie)po okresie zaczęłam zażywać macmirror swędzenie powoli ustępowało ale pod koniec kuracji pojawił się znowu ten piekący ból(ni to pęcherz ni to pochwa)Byłam ponownie u lekarza który przepisał kolejną dawkę leków tym razem pimafucin w globulkach ,pieczenie nadal się utrzymywało od czasu do czasu,lekarz po tej kuracji przepisał mi również nystatyne dopochwową i doustną i podczas jej brania ból się pogorszył.Teraz dostałam ponownie okres,odstawiłam nystatyne dopochwową i ból się nasila.Na początku miałam poczucie jakby podwyższonej temperatury wewnątrz pochwy,teraz czuje dalej to palenie i dodatkowo pieczenie.Ból jest na tyle silny ,że utrudnia mi funkcjonowanie.Nasila się podczas siedzenia,jest mi trochę lepiej jak chodzę.Dodatkowo czuję się bardzo słaba,bolą mnie mięśnie.W sobotę jadę do domu(studiuje w innym mieście)i mam już skierowanie na posiew z pochwy i moczu.Mam nadzieję,że uda się zdiagnozować mój problem i wyleczyć bo ten ból powoduje u mnie wielki smutek i lęk ,że to coś przewlekłego jak vulvodynia.Boje się przede wszystkim tego ,ze już nigdy nie przestanie mnie boleć,że nie będzie jak dawniej.Przepraszam za moją panikę.Wiem,że wiele z Was boryka się z tym na co dzień długi czas a ja dopiero kilka tygodni.Proszę jednak o wyrozumiałość i radę.
Mam pytanie.Czy mogłabym któraś z Was powiedzieć jakie dokładnie występują u Was objawy(wiem ,ze u każdego może być trochę inaczej ale chciałabym wiedzieć czy to co mnie dotyka to vulvodynia czy może coś innego-macie pomysły?)Przede wszystkim martwi mnie ten piekący ból(poczucie gorąca)Dodam jeszcze ,ze lekarz stwierdził u mnie lekkiej problemy z gruczołem bartholina.Powiedział,że jeszcze nie jest w stanie w którym konieczna byłaby operacja,że należy go obserwować.Może moj obecny kiepski stan zdrowia ma związek z zapaleniem gruczołu?Lecz wtedy bolałoby chyba przy dotyku a mnie w ogóle nie boli dotyk okolic intymnych(dziś pojawił się ból przy dotyku łechtaczki-ale to ogólnie wrażliwe miejsce)jednak czuje ból wewnątrz pochwy.Czy miał ktoś podobny problem ?
Przepraszam,że tak się rozpisałam ale chciałam dokładnie opisać mój stan zdrowia i prosić o poradę.
Pozdrawiam