Witam,
Witałam się z Wami w odpowiedniej zakładce ale teraz przywitam się oficjalnie. Mam nadzieję, że mój post nie będzie zbyt chaotyczny, jeżeli tak to bardzo przepraszam. Jestem nowa, na imię mam Iga i pochodzę z Bielska-Białej. Nigdy nie sądziłam, że będę pisała na forum o takiej tematyce a jednak …Mam 33 lata, nigdy nie chorowałam poważnie, od czasu do czasu angina, zapalenie pęcherza przechodziłam z 3 razy w życiu. A teraz… męczę się z pieczeniem pochwy w sumie to już od grudnia 2016. Zaczęło się od tak, co jakiś czas mnie coś tam za bolało, myślałam że to pęcherz, wiec wzięłam furagin i było ok. Ale to zabolało tak na chwile i spokój. Objawy takie sporadyczne były od października do grudnia a od grudnia już cały czas czuje pieczenie ( nie cały czas, że od rana do nocy ale one pojawiają się same i same znikają w ciągu paru minut).
Oczywiście w grudniu poszłam do ginekologa, okazała się drożdżyca, ucieszyłam się że to to. Dostałam tabletki –
drożdżycy nie ma do dziś a dalej piecze. Oczywiście wracałam do ginekologów z moim dalszym pieczeniem na co dostawałam w ciemno pełno globulek, czy tabletek doustnych. Robię posiewy raz na jakiś czas i czysto. Dodam, że od około miesiąca czy więcęj, doszedł dyskomfort w odbycie, raz tak zapiecze, raz załaskota, stosuje wtedy posterisan czopki na noc i jakoś jest ok. Najgorsze jest to iż boli mnie cewka moczowa przy oddawaniu moczu, czasem jest tak, że objawy pieczenia pochwy nasilają sie po oddaniu moczu, popiecze do godziny czasu i przechodzi np. na dwie godziny, czy pół dnia a czasem pieczenie wraca po godzinie na chwile i znów zanika. Cewka sama od siebie mnie nie piecze tylko w czasie oddania moczu, dokładnie przed, gdy zaczynam i jak skończę to jest znaczny dyskomfort. Wszystkie wyniki ok, posiewy moczu, z pochwy, wymazy z pochwy z cewki moczowej, badanie na chlamysie, mykoplasme, ureoplasme z pochwy, chlamydia z cewki, wymaz na hpv, wszystko negatywne, jestem zdrowa! wiec co do cholery tak piecze… Trafiłam do Was i nie wiem co mam robić.. Aha, mój urolog bo u niego także byłam, skierował mnie nawet na tomograf, który nie wykazał żadnych zmian. Wszystko tak jak ma być.
Ogólnie funkcjonuję w ciągu dnia. Mam same pieczenia, nie mam kłuć czy rwania, jak dziewczyny tutaj pisały.
Pracuję z klientami, więc w czasie pracy nie myślę o pieczeniu do momentu kiedy pójdę do wc lub samo od siebie odezwie się na jakiś czas. Moja pochwa jest tak jakby wrażliwa, mogę się dotykać ale delikatnie, nie boli mnie jak współżyje z mężem, ale czuje ze jestem spuchnięta tam w okolicach poniżej łechtaczki. Sama już nie wiem jak to opisać.
Wiem tylko, że nigdy tak nie miałam.
Jak trafiłam do Was to nasunęła mi się może przyczyna moich dolegliwości?? Sama już nie wiem.. W sierpniu 2016 prawdopodobnie schodził mi piasek, ból jak przy zapaleniu pęcherza, straszny ból, który nie ustępował. Urolog oprócz antybiotyków polecił mi kąpiel w wannie. Podczas ataków nalewałam gorącej wody do wanny tak aby zanurzyć pochwę (cewkę) i siedziałam w wannie jakiś czas aż trochę ból mijał. Ale to była naprawdę gorąca woda – wrząca, ciężko mi się nawet wchodziło do niej ale wtedy mi to trochę pomagało. Nie sądziłam, że mogę sobie zrobić krzywdę (głupia jestem jak teraz myślę o tym).
Czy możliwe jest aby od tego „poparzenia” po 4-5 miesiącach zaczął się taki cyrk?
Lekarze rozkładają ręce więc sama szukam diagnozy. Analizuję wszystko co mogło wpłynąć na mój obecny stan.
Dziewczyny proszę pomóżcie mi.
Może któraś z Was jest z Bielska? Albo któraś da mi jakiś namiar do siebie, muszę z kimś porozmawiać :(
Jestem załamana…