W najnowszym magazynie „Zdrowie” ukazał się artykuł o vulvodynii autorstwa Anny Kamińskiej.
Bardzo doceniamy te spośród Was, które udzieliły wywiadów p. Kamińskiej. To w prasie pierwszy artukuł o vulvodynii, w którym opisane są realne sytuacje polskich kobiet!
Jesteśmy ciekawi Waszych opinii na temat artykułu.
Skoro na forum, które odwiedzają w końcu osoby zainteresowane zagadnieniem (vulvodynii) nie ma dyskusji i rozmowy, komentarzy, etc. na temat tego (i innych) materiałów, to chyba rzeczywiście jest z tym tematem za wcześnie tutaj.
Nie dziwię się więc, że duże i feministyczne media też nie są zainteresowane.
Ja byłam bardzo zawiedziona, że „Wysokie Obcasy” i „Zwierciadło” nie były zaintersowane publikacją pełnego artykułu p. Kamińskiej (czyli wersji, która jest na naszym serwisie). Uważam, że to jest naprawdę dobry materiał i trudno o bardziej kobiecy/feministyczny temat.
Ale też coraz bardziej widzę, że to naprawdę jest jeden z tych tematów, o których „się nie mówi”. Nawet – jak napisał Mikołaj – tutaj na tym forum komentarzy na temat artykułu – poza głosem Izy – brak.
Myślę, że to się kiedyś zmieni w Polsce i nie tylko, ale też że potrwa to znacznie dłużej, niż mi się kiedyś wydawało.
Ja podobnie jak Iza uważam, że artykuł został zbyt mocno okrojony (mozna było wydłuzyc go do 3str, zeby był bardziej zgłebiony)ale dobrze,że sie przynajmniej w takiej postaci pojawił. Trochę nie rozumiem tego, że faktycznie nie porusza sie tego tematu, bo wiadomo im więcej zainteresowania i zaangażowania tym wieksze prawdopodobieństwo, że w końcu będzie można skuteczniej walczyć z vv.
Ja obecnie czuję się dużo lepiej i wydaje mi się, że bardzo dużą zasługę ma w tym psycholog.
Faktycznie szkoda, że artykuł okrojono, ale dobrze, że po tak długim czasie ukazał się. VV jeszcze jest chyba nieznanym tematem. Kontaktowałam się z różnymi lekarzami i niestety ich wiedza była żadna. Pisałam do Rozmów w toku, myślałam, że p Drzyzga zajmująca się różnymi trudnymi tematami podejmie się i tego. Niestety nic, cisza. Myślę, że też nigdy nie słyszała o tej chorobie. A może trzeba jeszcze czekać.
Nie jestem dziennikarzem, ale uważam, że artykuł jest naprawdę ciekawie napisany i co najważniejsze jest pierwszym artykułem na ten temat. Wielkie podziękowania dla pani Ani Kamińskiej, że podjęła się napisania artykułu na ten temat.