Witam,
Moje dolegliwości pojawiły się 5 stycznia (niedziela) – od taki prezent noworoczny. Byłam na spacerze z mężem i córeczkami kiedy zaczęłam odczuwać dyskomfort w okolicach pochwy – zaczęło mnie piec. Pomyślałam sobie głośno ooooo chyba jakieś zapalenie się przyplątało, wróciłam do domu i rozpoczęłam działania typu: irygacja z tantum rosy, maść clotrimazolum. Na następny dzień obudziłam się z brakiem dyskomfortu więc spokojnie poszłam na siłownię na trening. We wtorek pieczenie wróciło, w środę udałam się do ginekologa : jest Pani zdrowa, nic tu nie ma, ale na wszelki wypadek przepisała – macmiror ( objaw pieczenie delikatnie się zmniejszył by po skończonej kuracji wrócić). Pod koniec stycznia udałam się do innej ginekolog, która stwierdziła to samo czyli nic :-/ i przepisała fluomizin – tym razem nie wzięłam go – skoro nie mam zapalenie ani grzybicy to nie będę się „szprycować” . Oprócz pieczenia pochwy i większego parcia na mocz(ale nie zawsze) nie miałam innych objawów. Postanowiłam zrobić badania, które zalecił lekarz rodzinny : mocz , glukoza, Fsh, estradiol (dlatego że mama moja w wieku 41 lat przeszła menopauzę)( wyniki- wszystkie ok) wymaz z pochwy ( mykologia- badanie ujemne) wyhodowano lactobacillus spp (wzrost zlewny++++), biocenoza pochwy- wynik ok, rzesistek – brak, odczyn ph 4. Wszystko ok, ale pieczenie występuje nadal więc odwiedziłem kolejną panią dr , tym razem młodziutką z nadzieją, że młoda osoba jest bardziej ambitna i poszuka głębiej, a nie będzie się opierać tylko na grzybicach. Koniec lutego – Wizyta trwała wow 40 minut ( dodam że na Nfz co było miłym zaskoczeniem ) dostałam skierowanie na badanie w kierunku chlamydii, mycoplasmy i ureoplasmy oraz neisseria gonorrhoeae ( wszystkie na NFZ ) prywatnie zrobiłam sobie wymaz z cewki moczowej,cytologia ( po pobraniu materiału do badań wzięłam jednak fluomizin z desperacji- oczywiście brak poprawy) A wiec wszystkie wyniki wyszły ok za wyjątkiem wymazu z cewki ( wyhodowano szczepy streptococcus spp L-hemolizujący oraz staphyloccocus spp.) Pomyślałam sobie- hurrrrrrra jest! mogę się leczyć. Umówiłem się do urologa oraz wcześniej zaklepałam wizytę u Pani dr z Bytomia ( leczy w poradni chorob sromu) . Pech chciał, że mamy Covid !!!! Obie wizyty przepadły. Udało mi się telefonicznie porozmawiać z tym urologiem ( powiedział ze te bakterie występują normalnie we florze)i nadzieja prysła :-(
Z moich obserwacji ( prowadzę dokładny kalendarz co gdzie kiedy) : są dni w których nie czuję pieczenia, jestem wtedy wzorową żoną, matką, mam chęć do życia ale przeplatają się one z tymi gorszymi kiedy leżę w łóżku i płaczę z bezradności.
Największe pieczenie odczuwam w 3,4,5,6,7 dniu po zakończeniu miesiączki potem się uspokaja i albo nie ma pieczenia albo występuje dyskomfort, który pozwala mi normalnie funkcjonować. Sex nie ma wpływu na objawy ( ale bez żelu feminium mąż nie zbliża się do mnie :-p)
Stosuje w tych najgorszych dniach mucovagin w pozostałych nic gdyż mam wrażenie, że im więcej środków stosuję tym jest gorzej.
Dodam że prywatnie zrobiłam sobie badania hormonów w 3 d.c. z których tylko prolaktyna wyszła podwyższona 36 oraz kortyzol delikatnie podwyższony 20,5.
Moja psychika siada, dzieci widza mnie płaczącą, cudowny mąż pociesza, tuli i powtarza będzie dobrze , połóż się i odpocznij.
Zastanawia mnie fakt zmiany pozycji, podczas pozycji siedzącej i czasami stojącej objawy się nasilają a kiedy leżę i w nocy totalny brak objawów. Rano wstaję – brak objawów, pojawiają się po kilku godzinach ( w pracy, na spacerze ale nie zawsze)
Byłam osoba aktywną, kilka razy w tygodni biegi i treningi na siłowni.
Teraz większość czasu leżę, jestem wiecznie senna, bolą mnie oczy – czuję się okropnie
We wtorek jadę do Bytomia do tej lekarki co przyjmuje w poradni leczenia chorób sromu.
W kolejnym tygodniu odwiedzam endokrynologia – może ona na coś wpadnie.
Kolejny pomysł to sprawdzenia krążenia w miednicy i w konczynach dolnych czyli odwiedzę jakiegoś naczyniowca ( od kilku miesięcy odczuwam ból kończyn dolnych, ból choćby po przetrenowaniu więc wcześniej nie zwracałem na nogi uwagi i swędzenie w okolicy kostki cały czas w jednym miejscu ( brak zmian widocznych)
Długi post ale może komuś przyjdzie jakiś pomysł do głowy i podpowie mi co mogę jeszcze zrobić. A może któraś z Was ma podobne objawy ???
Pozdrawiam i wracam do leżenia ( tak dla odmiany) :-)