Im więcej poznaję Waszych historii (czy w moim gabinecie, czy tu na forum) tym bardziej mam wrażenie, że dolegliwości związane z v dzielą się zwykle na dwie główne kategorie:
1. Walkę z nieustającym bólem, który z czasem odbiera chęć życia
2. Cierpienie związane z bolesnym życiem seksualnym
Zwykle jest tak, że punkt pierwszy to główny problem kobiet z vulvodynią właściwą, a drugi – z vestibulodynią. Oczywiście bardzo wiele kobiet zmaga się i z jednym, i z drugim.
Przeraża mnie ilość cierpienia, z którym kobiety z v zmagają się przez miesiące i lata. Wiem, że w Polsce cierpienie na v to samotna droga. Ale to, że nie leczy się objawowo u nas bólu związanego z v nie oznacza, że możliwości się wyczerpały. Spójrzcie proszę na wykaz leków uśmierzających ból na świetnej merytorycznie stronie o dolegliwościach pęcherza:
Z tego, co czytałam wiele z tych leków używa się na świecie też przy vulvodynii, zwłaszcza właściwej.
Jeśli cierpicie ponad wytrzymałość, to zwracajcie się do lekarzy z tą listą.
Trzeba zacząć głośno mówić o tym, że kobietom z v należy się opieka, i jej nie otrzymują. Ale też my same musimy sie nauczyć o siebie walczyć i o siebie dbać.
Jeśli którejś z Was coś pomaga przy uśmierzaniu bólu, to napiszcie.
Miałam kiedyś wyrwany bark i przez ok. 3 tygodnie brałam 3 x dziennie Ketonal forte 100 mg. To duże dawki. Bark bolał dużo mniej, a vulva tak samo :o)))))
Ketonal też mi lekarz zapisał, ale mi też nic nie pomagał. Miałam też ketonal duo i naklofen duo i też nie pomagały. Dwa lata temu ginekolog zapisał mi też flamexin, niestety te leki nie pomogły w żadnym stopniu. Wydaje mi się, że w pewnym stopniu pomagał mi żel z lidocainą, ale mogłabyć to sugestia. Trochę też na początku łagodziły ból nasiadówki w tantum rosie, ale tego nie można długo stosować. Tylko, że jak boli stosuje się wszystkie zasłyszane sposoby. Na początku lekarze nic nie zapisywali, bo nie wierzyli, że mnie tak boli, a potem to chyba dla świętego spokoju, żebym przestała przychodzić.
A ja mam pytanie, mam przepisaną maść czy może żel z lidokainą. Tylko czy nie znieczuli on przy okazji partnera? Lekarz powiedział, że na działanie trzeba poczekać 20min, czy po tych 20min mogę już współżyć bez obaw, że zadziała też na partnera?