vulvodynia.pl
strona główna / zaloguj się lub zarejestruj

Vulvodynia w ciąży

wstęp forum Główne Vulvodynia w ciąży

Otagowane: , ,

Ten temat zawiera 23 odpowiedzi, ma 9 głosy, i został ostatnio zaktualizowany przez  Kika 9 lata, 4 miesiące temu.

Przeglądasz 24 wpisy - 1 do 24 (z 24 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • #894

    natka
    Participant

    Witam o swoich dolegliwosciach pisalam juz wczesniej. Anastazjo jesli zobaczysz ten wątek to napisz co u Ciebie? Jak przebiega ciąża i czy vv mocno Ci dokucza teraz? U mnie oczywiscie jest tylko raz dolegliwosci są silne a raz nie tak dokuczliwe. Anirka napisała o grzybicy sluzowkowej i prawde mówiąc się podłamałam bo podobno czasem jest za póżno na wyleczenie a ja mam przewlekłą grzybice od okolo 3 lat i prawie tyle samo czasu trwa vv. Po urodzeniu dziecka chce zrobic te badania w Krakowie bo teraz nawet nie moglabym podjac leczenia.

    #1806

    anastazja111
    Participant

    WItaj Natko! czekam na Twoje gg, abysmy mogły sobie pogadać. CIąża przebiega raczej dobrze. Dziewczynki rosna chociaż jedna słabo. w poniedziałek mam kolejną wizytę więc się dowiem co i jak. Mi do końca zostało ok. 5 tyg. Nie wiem jaki poród wybrać gdyż bardzo się boję. Wskazana byłaby cesarka ale boje się komplikacji a wtedy zawsze trzeba brać antybiotyki. Poza tym jest cewnikowanie a to wiąże się z dostaniem się bakterii do pęcherza a ja z nim mam też ogromne problemy. Poród naturalny przy bliźniakach też może nie byc prosty. Poza tym moge zarazić córeczki grzybami i bakteriami juz na wstępie ich życia. Lekarz sam nie wie co jest dla mnie i dla dzieci lepsze. Doleliwości cały czas są ale nie takie złe. mozna wytrzymać. Klasycznej grzybicy nie mam tylko pieczenie, kłucie i dyskomfort. Chociaż czasmi jest nieżle. Badania odpornościowe mam złe, więc po ciąży mam zacząć leczenie, tylko boje się że jest za późno na cofnięcie objawów. Jednak żyje nadzieją.

    #1807

    natka
    Participant

    Anastazjo co u Ciebie, jak ciąża? Zaraz już rodzisz a wiesz jaką metodą? Ja cały czas się zastanawiam choc lekarz radzi mi poród naturalny bo wg niego ta metoda może pomóc uregulowac moje stany zapalne i vv bo zmienia sie wtedy ukrwienie i rośnie odpornośc na infekcje ale z drugiej strony boję się czy nie będzie żadnych komplikacji i czy mój stan nie pogorszy się :( nigdzie nie znalazłam żadnych informacji na temat tego jaka metoda porodu jest lepsza przy vv…a mój lekarz nie jest specjalistą od vv.

    #1808

    Agnieszka
    Participant

    Natko,

    wielu lekarzy zagranicznych (specjalizująych się w vv) zaleca porody naturalną drogą, bo podobno często to wpływa korzystnie na vv. Doktor Knud Damsgaard, z którym niedawno rozmawiałam (opiszę to wkrótce w osobnym poście) mówił, że 50% jego pacjentek chorujących na vestibulodynię po naturalnym porodzie znacznie lepiej się czuje. Mówił, że nie wiadomo dokładnie dlaczego tak jest, ale że jest to taki “szok” dla tych tkanek, że sytuacja się może od tego bardzo zmienić na lepsze. Mówił też, że swoim pacjentkom z vv podaje podczas porodu znieczulenie.

    Z drugiej strony – nawiązując do naszej rozmowy z Maritą – dr Damsgaadr też mówi, że 80% jego pacjentek czuje się znacznie lepiej po vestibulektomii, więc to zapewne są kobiety, które nie cierpią przede wszystkim na przewlekłe infekcje grzybicze…?

    No i żeby napisać wszystko, co na dzień dzisiejszy wiem, to też czytałam o kobietach, u których vv zaczęła się po porodzie. Choć to akurat może nie jest taki problem dla kobiet na tym forum… No, ale może vv może się też czasami pogorszyć po porodzie…? Czy któraś z Was tak miała?

    Tak czy siak Dr Damsgaard był przekonany, że poród przy vv jest generalnie bardzo dobrym rozwiązaniem (w sensie dosłownym i przenośnym:)

    Pozdrawiam,

    Agnieszka

    #1809

    iza
    Participant

    Ja rodziłam dwa razy przez CC. Nie mam żadnych podejrzeń co do jakiegokolwiek związku między moimi CC a VV. Ale wydaje mi się, że każda operacja brzuszna “w tym rejonie” może sprzyjać problemom z unerwieniem tej okolicy później.

    #1810

    Anirka79
    Participant

    Anastazja pewnie napisze sama niedługo:)Na razie napisała, że nie ma czasu bo powiększyła się jej rodzina o 2 nowych członków:):):)

    #1811

    Mikołaj
    Participant

    Gratulacje dla Anastazji!!!

    #1812

    Agnieszka
    Participant

    Tak, gratulacje!!!:)

    #1813

    natka
    Participant

    Ja również dołączam się do gratulacji dla Anastazji :) mój termin też się zbliża (początek września) i zaczynam się mocno zastanawiac nad metodą porodu i boję się jak to będzie. Agnieszko a Tobie bardzo dziękuję za odpowiedz i będę bardzo wdzięczna za informacje o których napisałas. Mi również paru lekarzy mówiło że mieli pacjentki które skarżyły się na dolegliwości podczas stosunku a po porodzie im po prostu przeszło. Jednak lekarz o którym piszesz jest specjalistą w dziedzinie vv i z niecierpliwością czekam na jego artykuł. Pozdrawiam

    #1814

    Marita
    Participant

    Z tym porodem to różnie bywa, wydaje mi się ,że zależy to od formy VV z jaką się borykają kobiety. Przyjmując, że jest to tzw. czysta postać VV, poród faktycznie może być błogosławieństwem (jeżeli jest to forma ukrytych infekcji, a tu możliwości niestety jej wiele) no to z tym może być gorzej. Moja córka miała problemy bólowe już przed ciążą nie były one chyba aż tak duże skoro się wcześniej na nie nie uskarżała, bo ja dowiedziałam się o jej problemach nie tak dawno. Niestety po porodzie jest dwa lata a bóle się nasiliły uniemożliwiając jej normale współżycie. Jest osobą wyjątkowo oporną jeżeli chodzi o lekarzy i badania, ale przy ostatniej wizycie u ginekologa wspomniała o swoim problemie – odpowiedź była taka : “a cóż panią może tam boleć”. No cóż jako osoba z pewnym doświadczeniem biorę teraz to w swoje ręcę i pierwszą rzecz jaką musi zrobić to wykonać badania prywatnie, załatwię jej również lidokalinę zobaczymy jaki będzie efekt.

    #1815

    iza
    Participant

    No faktycznie, co nas tam może boleć, przecież tam NIC nie ma :o))))))))))

    No i gratulacje dla Anastazji!!

    #1816

    natka
    Participant

    Najgorsze, że ja tak naprawdę nie wiem czy moja vv jest powodowana przez grzyby czy jest jej następstwem :( nie mogę zrobic badan ( tych w Krakowie) gdyż w ciąży mogą wyjśc zafałszowane. I dlatego cały czas się zastanawiam bo niestety nie mogę w tym względzie liczyc na fachową poradę specjalisty gdyż jak wiadomo w Polsce takich nie ma… :(

    #1817

    Marita
    Participant

    Natka

    O ile dobrze kojarzę, to z Tobą mam ostatnio kontakt emaliowy. No chyba ,że to inna osoba która jest w ciąży bo jest was kilka.

    Powiem Ci tak zdiagnozować na 100% czy jest to efekt przewlekłej grzybicy czy już jakiś zmian pogrzybiczych jest trudno. Badanie w Krakowie odpowie na pytanie czy organizm radzi sobie z patogenem, jeżeli niestety nie no to raczej wiadomo, że grzyby gdzieś bytują sobie w tankach. Moja historia jest długa i zapewne gdyby nie zbieg okoliczności spowodowany fatalnymi diagnozami lekarzy pewnie i dziś po 10 latach nie wiedziałabym co jest grane, kombinując na wszelkie możliwe sposoby co mi dolega. Często się słyszy, że przy VV leki grzybicze nie pomagają, no i ja właśnie podciągałam się pod tę teorią, bo kiedy zaczęły się chroniczne dolegliwości nie tylko nie pomagały, ale każdy założony lek powodował jeszcze gorsze rozdrażnienie. Czyli to o czym często piszą dziewczyny, a ginekolodzy na tej podstawie wykluczają na 100% grzybice. I to jest błąd- bardzo duży błąd. Ponieważ leczono mnie na fikcyjne zakażenia antybiotykami przez wiele miesięcy, oczywiście dostałam już klasycznej grzybicy całego organizmu (czyli takiej gdzie badania wychodzą z hodowli dodatnie), oczywiście wyłączając pochwę bo tu wyniki były ujemne, ale zapewne dlatego ze co jakiś czas włączałam leki dopochwowe, bojąc się ze przy takiej ilości antybiotyków zatakuje mnie grzybica.

    W związku z tym musiałam wziąć leki doustne przez wiele tygodni żeby zlikwidować grzybicę gardła, przewodu pokarmowego, zatok itd. I co się wówczas stało w pierwszych 3 tygodniach nie było żadnej widocznej poprawy jeżeli chodzi o pochwę dalej piekło, w czwartym tygodniu objawy zaczęły ustępować w piątym byłam prawie od nich wolna tylko czasami jakiś lekki dyskomfort, w szóstym tygodniu skończyłam branie leków, cała szczęśliwa że moja roczna katorga się skończyła i że miałam dowód w ręce , że to była jednak grzybica.

    Sytuacja jednak powtórzyła się półtora miesiąca po zaprzestaniu leku i znowu leki dopochwowe nie działały, więc znów fluconazol i sytuacja taka sama w 4 tygodniu objawy dopiero zaczynają maleć. Nie były już żadnego ale, nawet mój wcześniej oporny gin wiedział już że mam odczynienia z grzybicą ( dziwną grzybica). Dlatego chciałam wam o tym napisać, bo takie przypadki choć zapewne rzadkie zdarzają się, a jak się czyta różne publikacja to właściwie jak lek dopochwowy nie pomaga to wyklucza się grzybicę.Dopiero wiele lat później zostałam już zdiagnozowana z CCM.

    Powiem dla ciekawości jedno, chociaż ja już o tym pisałam na tym forum. Kiedy podano mi ketokonazol reakcja była wręcz odwrotna nasilenie objawów, wyjaśniono mi, że tak czasami bywa podczas leczenia grzybicy ale nie umiano wytłumaczyć dlaczego, ja mogę się tylko domyślać. Orungal też nie pomagał. Więc w całej mojej historii tylko dwa leki zadziałały fluconazol po kilku tygodniach i amfoterycyna dopochwowa ale uwaga w bardzo dużych dawkach wyzwoliła mnie z objawów całkowicie na okres 1.5 miesiąca. Dlatego nie jest to takie proste, żeby na podstawie zastosowanej nieskutecznej terapii p/grzybiczej pochwy wykluczyć kandydozę!!! Podejrzewam , że większość z was jeżeli bierze nawet leki doustne to najwyżej tydzień , dwa lub kilka dni. To może być niewystarczajace. Niestety nikt wam nie uwierzy, że tak może być, bo na studiach nie uczy się o takich przypadkach, a klinik stricte mykologicznych w Polsce też nie ma, nawet ta garstka mykologów która zajmuje się grzybami też nie ma dostarczającej wiedzy – przerobiłam to na własnej skórze.

    #1818

    Yennefer
    Participant

    Witam!

    Na początek, ja także gratuluję! :)

    Wiem, że wątek nie dotyczy tematu, który chcę poruszyć, ale wertując stronę właśnie tu Natka wspomniała coś o badaniu w Krakowie. Mogłabyś przybliżyć, co to za badanie?

    Do Krakowa będę się niedługo przeprowadzać i mam nadzieję tam znaleźć lekarza, który zdiagnozuje moje bóle. Są identyczne jak przy vestibulodynii, trwają od 3 lat. Oczywiście jestem ciągle leczona na infekcje bakteryjne, grzybicze albo odsyłana z kwitkiem.

    Z góry dziękuję za odpowiedź ;)

    pozdrawiam,

    Yennefer

    #1819

    Yennefer
    Participant

    Przepraszam, ominęłam jakoś powyższy post. Już doczytałam. Czyli nie ma badania, które by zdiagnozowało vv?

    #1820

    natka
    Participant

    O tych badaniach dowiedziałam się od Marity i już sporo dziewczyn je wykonało. Mają one na celu wykazanie jaką odpornośc na grzyby ma organizm, czy jest w stanie z nimi walczyc. Często jest bowiem tak że zwykłe badania nie wykazują obecności grzybów w pochwie kiedy one tkwią sobie już głeboko w tkankach. Są to bardzo dokładne badania z krwi. Wtedy można uzyskac szerszy obraz podłoża vv. Tu jest numer do laboratorium gdzie wszystkiego się dowiesz :12 633 08 77. Ważne jest żeby możliwie jak najszybciej je zrobic bo wtedy jest szansa na wyleczenie.

    Do Marity – to nie ze mną masz Maritko kontakt mailowy ale jestem Ci wdzięczna że zawsze szybko odpisujesz i podziwiam Twoją ogromną wiedzę w dziedzinie grzybicy i vv bo dzięki Tobie dowiedziałam się o wielu ważnych informacjach. Chciaabym już wiedziec chociaż czy te moje przewlekle dolegliwości są powodowane przez grzyby czy tez to klasyczna vestibulodynia :( niestety muszę z tymi badaniami poczekac. Z drugiej strony boję się czy przez naturalny poród nie zarażę dziecka grzybami :(

    #1821

    Yennefer
    Participant

    Natko, dziękuję bardzo. Dziś znowu zostałam odesłana od ginekologa z serią leków na “zapalenie” i diagnozą, że “ból pochodzi od otartego nabłonka”.

    #1822

    Marita
    Participant

    Natko – mylę Was to prawda, ale wasze historie są tak do siebie podobne,że przy takiej masie listów jakie dostaję można się pogubić. Nie obawiaj się porodu, najbardziej niebezpieczną formą którą można zarazić dziecko jest forma pączkujaca czyli tzw. drożdzak i ta postać jest uchwytna w badaniach powsiewów. Forma przewlekła (głęboka, podśluzówkowa i jak tam jeszcze by ja zwał) to coś innego. Wystarczy, że przed porodem profilaktycznie weźmiesz lek przeciwgrzybiczy. Trzymam kciuki wszystko będzie dobrze.

    #1823

    natka
    Participant

    Dziękuję Maritko uspokoiłas mnie bo obawiałam się o zdrowie mojej małej bo nie chciałam jej narazic na ewentualną infekcję. Na pewno przed porodem zrobię sobie jeszcze stopień czystości. Pisałas też że Twojej córce po porodzie nasilił się ból przy stosunku. A ona robiła te specjalistyczne badania w Krakowie?

    #1824

    Marita
    Participant

    Natko, ona jeszcze nic nie robiła, teraz dopiero bedzie robić badania posiewów na bakterie i grzyby od tego zacznie. Nie sądzę, żeby była obarczona tym samym problem co ja, nasze historie są jednak bardzo różne nie mniej jednak nie można wykluczyć i takiej opcji , że coś jest przekazane genetycznie. Być może ma czystą postać VV ja mam ją na tle zaburzeń immunologicznych i grzybicy. Zapewne będe ją namawiała (bo jest wyjatkowo oporna jezeli chodzi o badania) aby zrobiła sobie chociaż tylko jedno badanie odpowiedzi antygenów na candida i to nam wyjaśni czy oby faktycznie nie odziedziczyła jakiegoś problemu po mnie.

    #1825

    Agnieszka
    Participant

    Jeśli chodzi o opinie doktora Knuda Damsgaarda (duńskiego specjalisty od v) to niestety nie przeprowadziłam z nim wywiadu, tylko z nim rozmawiałam przez chwilę kilka tygodni temu i wtedy właśnie mi mówił, że do 50% jego pacjentek chorujących na vestibulodynię po naturalnym porodzie znacznie lepiej się czuje (mówił właściwie, że im dolegliwosci całkowicie znikają). Podkreślał też, że zawsze jak jego pacjentki z vestibulodynią mają rodzić to bardzo pilnuje w szpitalu, żeby zostało im podane znieczulenie zewnątrzoponowe.

    Myślę sobie, że to jest dobra wiadomość, a zawsze się cieszę, jak można napisać tu, że coś pomaga na v!:)

    Choć oczywiście czytałam o przypadkach, po których v zaczęła się od porodu naturalnego, ale z drugiej strony tak jak pisze Iza o cc: “każda operacja brzuszna “w tym rejonie” może sprzyjać problemom z unerwieniem tej okolicy później”.

    Mam nadzieję, że Tobie Natko nic nie zaszkodzi, a pomoże – cokolwiek wybierzesz.

    Pozdrowienia,

    Agnieszka

    #1826

    natka
    Participant

    Dziękuję Agnieszko za informację :) mam jeszcze jedno pytanie a mianowicie czy doktor Damsgaard mówił coś o nacinaniu krocza podczas porodu? Czy on zaleca jego wykonywanie i czy może ono mieć jakis wpływ na vv? Będę wdzięczna na odpowiedz. Pozdrawiam

    #1827

    Agnieszka
    Participant

    Natko,

    właśnie niestety nie mówił o tym nic, a ja nie zapytałam. Jak będę miała okazję rozmawiać z jakimś specjalistą od v następnym razem to zapytam o to.

    A może któraś z kobiet na naszym forum ma z tym jakieś doświadczenia?

    Pozdrowienia, Agnieszka

    #1828

    Kika
    Participant

    Witam! Jak widzę już dawno nikt tu nic nie napisał, ale mam nadzieje, że któraś z Was odpowie mi na nurtujące mnie pytanie. Czy przed ciążą miałyście już vv, i jeżeli tak to nie było żadnego problemu z zajściem w ciążę? Może nie w najbliższym czasie ale planuję ciążę i zastanawiam się czy nie ma żadnych problemów…

    Z góry dziękuję za odpowiedź i POZDRAWIAM !!!

Przeglądasz 24 wpisy - 1 do 24 (z 24 w sumie)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.

Ostatnia modyfikacja: 4 czerwca 2009