Natka
O ile dobrze kojarzę, to z Tobą mam ostatnio kontakt emaliowy. No chyba ,że to inna osoba która jest w ciąży bo jest was kilka.
Powiem Ci tak zdiagnozować na 100% czy jest to efekt przewlekłej grzybicy czy już jakiś zmian pogrzybiczych jest trudno. Badanie w Krakowie odpowie na pytanie czy organizm radzi sobie z patogenem, jeżeli niestety nie no to raczej wiadomo, że grzyby gdzieś bytują sobie w tankach. Moja historia jest długa i zapewne gdyby nie zbieg okoliczności spowodowany fatalnymi diagnozami lekarzy pewnie i dziś po 10 latach nie wiedziałabym co jest grane, kombinując na wszelkie możliwe sposoby co mi dolega. Często się słyszy, że przy VV leki grzybicze nie pomagają, no i ja właśnie podciągałam się pod tę teorią, bo kiedy zaczęły się chroniczne dolegliwości nie tylko nie pomagały, ale każdy założony lek powodował jeszcze gorsze rozdrażnienie. Czyli to o czym często piszą dziewczyny, a ginekolodzy na tej podstawie wykluczają na 100% grzybice. I to jest błąd- bardzo duży błąd. Ponieważ leczono mnie na fikcyjne zakażenia antybiotykami przez wiele miesięcy, oczywiście dostałam już klasycznej grzybicy całego organizmu (czyli takiej gdzie badania wychodzą z hodowli dodatnie), oczywiście wyłączając pochwę bo tu wyniki były ujemne, ale zapewne dlatego ze co jakiś czas włączałam leki dopochwowe, bojąc się ze przy takiej ilości antybiotyków zatakuje mnie grzybica.
W związku z tym musiałam wziąć leki doustne przez wiele tygodni żeby zlikwidować grzybicę gardła, przewodu pokarmowego, zatok itd. I co się wówczas stało w pierwszych 3 tygodniach nie było żadnej widocznej poprawy jeżeli chodzi o pochwę dalej piekło, w czwartym tygodniu objawy zaczęły ustępować w piątym byłam prawie od nich wolna tylko czasami jakiś lekki dyskomfort, w szóstym tygodniu skończyłam branie leków, cała szczęśliwa że moja roczna katorga się skończyła i że miałam dowód w ręce , że to była jednak grzybica.
Sytuacja jednak powtórzyła się półtora miesiąca po zaprzestaniu leku i znowu leki dopochwowe nie działały, więc znów fluconazol i sytuacja taka sama w 4 tygodniu objawy dopiero zaczynają maleć. Nie były już żadnego ale, nawet mój wcześniej oporny gin wiedział już że mam odczynienia z grzybicą ( dziwną grzybica). Dlatego chciałam wam o tym napisać, bo takie przypadki choć zapewne rzadkie zdarzają się, a jak się czyta różne publikacja to właściwie jak lek dopochwowy nie pomaga to wyklucza się grzybicę.Dopiero wiele lat później zostałam już zdiagnozowana z CCM.
Powiem dla ciekawości jedno, chociaż ja już o tym pisałam na tym forum. Kiedy podano mi ketokonazol reakcja była wręcz odwrotna nasilenie objawów, wyjaśniono mi, że tak czasami bywa podczas leczenia grzybicy ale nie umiano wytłumaczyć dlaczego, ja mogę się tylko domyślać. Orungal też nie pomagał. Więc w całej mojej historii tylko dwa leki zadziałały fluconazol po kilku tygodniach i amfoterycyna dopochwowa ale uwaga w bardzo dużych dawkach wyzwoliła mnie z objawów całkowicie na okres 1.5 miesiąca. Dlatego nie jest to takie proste, żeby na podstawie zastosowanej nieskutecznej terapii p/grzybiczej pochwy wykluczyć kandydozę!!! Podejrzewam , że większość z was jeżeli bierze nawet leki doustne to najwyżej tydzień , dwa lub kilka dni. To może być niewystarczajace. Niestety nikt wam nie uwierzy, że tak może być, bo na studiach nie uczy się o takich przypadkach, a klinik stricte mykologicznych w Polsce też nie ma, nawet ta garstka mykologów która zajmuje się grzybami też nie ma dostarczającej wiedzy – przerobiłam to na własnej skórze.