vulvodynia.pl

Jak dbać o siebie u ginekologa

wstępforumGłówneJak dbać o siebie u ginekologa

Otagowane: ,

  • Wizyty u ginekologów same w sobie są często czymś trudnym, kobiety z vulvodynią mają zwykle za sobą wyjątkowo ciężkie doświadczenia w tym obszarze. Dlatego napisaliśmy tekst „Jak dbać o siebie u ginekologa” poruszający zagadnienia z tym związane. Zapraszamy do lektury i dzielenia się Waszymi refleksjami tu na forum.

    Z pozdrowieniami,

    Agnieszka i Mikołaj

    Jakiś czas temu, zachęcona przez artykuł o dbaniu o siebie podczas wizyty, napisałam list do lekarza, który mnie kiedyś zbadał.

    W liście wyraziłam swój żal o nadużycie zaufania i bezczelne zachowanie, jakiego się dopuścił.

    Sytuacja wyglądała następująco: tuż po badaniu leżałam jeszcze na fotelu, doktor zdejmując rękawiczki GAPIŁ SIĘ na moje krocze, po czym powiedział, że piękna ze mnie kobieta i klepnął mnie prawą ręką w nagie, lewe udo po wewnętrznej jego stronie. Sytuacja tym bardziej przykra dla mnie, że na „samolocie” trudno się jakkolwiek ruszyć i nie miałam żadnych szans się wybronić, zrobić uniku, cokolwiek… Gorzej niż w barze!

    Nie dostałam odpowiedzi na swój list, ale po wrzuceniu go do skrzynki poczułam ulgę. Moje ciało, nawet w gabinecie, należy ciągle wyłącznie do mnie!

    Powiem, że sytuacja była tym trudniejsza, że lekarz jest uznanym specjalistą i od kilku osób słyszałam, że moja reakcja jest „przesadzona”. W gabinecie, przytłoczona sytuacją i własnym ówczesnym stanem zdrowia, nie byłam w stanie wyrazić bezpośrednio, co czuję.

    Uczę się w szkole medycznej i na własne uszy usłyszałam, że w momencie gdy pacjent wchodzi do gabinetu, „my musimy być górą”, ze względu na to, że czasem osoba powierzająca nam się jest wystraszona, może mieć trudności z zachowaniem się racjonalnie, organizowaniem siebie. Równocześnie podkreśla się SZACUNEK DO PACJENTA. Ale niektórych taka odgórna przewaga widać kusi do nadużyć…

    Mikołaju, dziękuję za zachętę do publikacji. Brakowało mi odwagi.

    Pozdrawiam

    Aszka

    Aszka, dziękuję, że się z nami wszystkimi podzieliłaś tym doświadczeniem. I gratuluję, to naprawdę duża rzecz.

    Z pozdrowieniami,

    Agnieszka

Ostatnia modyfikacja: 10 grudnia 2008