vulvodynia.pl
strona główna / zaloguj się lub zarejestruj

Kolejna historia o vulvodynii

wstęp forum Moja historia Kolejna historia o vulvodynii

Ten temat zawiera 9 odpowiedzi, ma 4 głosy, i został ostatnio zaktualizowany przez  A.M. 8 lata, 4 miesiące temu.

Przeglądasz 10 wpisów - 1 do 10 (z 10 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • #831

    ula dniestr
    Participant

    Witam,

    Jakiś rok temu zamieściłam post na forum gazety.pl. Cieszył się on dośc sporym zainteresowaniem, ale że widzę że centrum dyskusji przenosi się tutaj, to postanowiłam tutaj też się wypowiedzieć.

    Mam w chwili obecnej 23 lata. Około czerwca zeszłego roku zaczął się u mnie notoryczny ból krocza. Czułam swędzenie przy wejściu do pochwy (czasem też przy odbycie), a jak było ciepło to czułam pieczenie, tak uciążliwe, że czasem nie mogłam za bardzo chodzić.

    Lekarze wmawiali mi że to grzybica, potem że bakterioza, choć badania nic takiego nie wykazywały (zrobiłam wymaz, 2 posiewy, tez badania na chlamydioze i mycoplasme,) raz tylko wyszło trochę za dużo gardnerelli vaginalis. Brałam wielkie mnóstwo tabletek dopochwowych – gynalgin, sterovag, macmiror, metrodinazol, gynoflor… Efekt mały lub żaden, tylko dodatkowe podrażnienie. Maście zaś tylko pogarszały sprawę.

    Najgorzej było w gorące dni, tak mnie piekło że ledwo funkcjonowałam. Z radością przyjelam nadejscie zimy, mialam nadzieje ze przejdzie. I o dziwo – prawie przeszlo.

    Pomiedzy bylam kilka razy u mojej bardzo dobrej pani ginekolog, która choć nie umiała mi zbytnio pomóć to zalecila Lactovaginal – jak na mnie lek cudotwórca. Odkąd biorę Lactovaginal mogę znowu żyć, zazwyczaj szybko pomaga na dolegliwości. Ale nie ma mowy o tym, żeby brać go tak jak piszę w ulotce, kilka dni i potem jest spokój. Ja Lactovaginal biorę z przerwami od roku. Czasem 1-2 razy dziennie, czasem raz na kilka dni lub raz na tydzień. Ale o odstawieniu nie ma mowy.

    Podmywam się też płynem Lactacyd Femina i pomaga często na pieczenie.

    Na pieczenie pomaga mi też Maść Tranowa – dostępna w aptece za 3 zł.

    O dziwo, to właśnie tymi mało inwazyjnymi sposobami (lactovaginal + lactacyd) udało mi się praktycznie wyleczyć moją chorobę. Piecze i swędzi mnie czasem dalej, ale nigdy tak żeby nie dało się wytrzymać, a jak wiem że mogę złagodzić ból to nie doprowadza mnie już do szaleństwa. Zaczęłam znowu podróżować i uprawiać sporty, co wcześniej było niemożliwe, dzisiaj się czuję szczęśliwa :)

    Wydaje mi się, że w moim przypadku to było jakieś ogólne podrażnienie sromu, co razem ze stresem i wyjałowieniem pochwy przerodziło się w chroniczne zapalenie. To tylko moja prywatna opinia.

    Moje rady dla chorych dziewczyn:

    – bielizna 100% bawełna

    – przewiewne ubrania, zamiast rajstop pończochy, ja niestety z niektórych ubrań musiałam zrezygnować np. ciasnych dżinsów

    – używanie Lactacyd Femina, innym środkom do higieny intymnej nie ufam

    – używanie Lactovaginal, nawet jeśli tylko do nawilżania

    – POWIEDZENIE JAK NAJWIĘKSZEJ ILOŚCI ZAUFANYCH OSÓB O SWOJEJ CHOROBIE. Wiem, że dla wielu to brzmi nie do pomyślenia, ale mi świadomość, że nie jestem sama, bardzo pomogła. Powiedziałam o chorobie praktycznie wszystkim kobiecym znajomym. Dzięki temu nie musiałam się tłumaczyć czemu nie mogę iść na basen albo nie mogę pojechac do ciepłych krajów. Wbrew pozorom, spotkałam się z niesamowitym zrozumieniem i współczuciem.

    – dla mnie bardzo ważna była próba kontynuowania życia seksualnego o tyle normalnie na ile się dało. Przez pierwsze dwa miesiące powstrzymywaliśmy się, ale jak przestałam regularnie brać inwazyjne globulki to powoli zaczęliśmy się starać ponownie. I o dziwo, nie szkodziło, a nawet pomagało (wzrost wiary w siebie, a także dodatkowe nawilżenie co często eliminowało pieczenie).

    Nie lubię porównywania vulvodynii do pochwicy. Ja NIE MIAŁAM problemu na tle seksualnym. Wcześniej przez rok współżyłam i problemów nie było. Moje dolegliwości się nie nasilały podczas seksu, i nigdy nie czułam ochoty na rezygnację ze współżycia, raczej byłam wsciekla jesli choroba mi to uniemozliwiala. Na szczescie moj mezczyzna spisal sie jak bohater – przez rok dzielnie znosil moje wyznania, chandry, ataki placzu, niemoznosc wspolzycia. Wsparcie partnera jest niezmiernie ważne.

    Trochę sie rozpisalam. Ale do vulvodynii podchodze dosc emocjonalnie. Nazwe ta podsunela mi kolezanka z medycyny i duzo o niej wyczytalam w internecie. To odkrycie bylo krokiem milowym, bo inaczej bym pewnie uwierzyla ze jestem wariatka i sama to sobie wymyslilam. Poczucie ze juz ktos wczesniej to mial bylo dla mnie bardzo istotne.

    Ja vulvodynią przestalam sie juz szczegolnie interesowac, najchetniej wolalabym o niej zapomniec. Ale mam nadzieje ze wy nie pozwolicie na to spoleczenstwu.

    #1254

    A.M.
    Participant

    Dziękuję, że opisałaś swoją historię i że założyłaś wątek na Gazecie. Dzięki takim działaniom powoli vulvodynia staje się bardziej znana. (m)

    #1255

    A.M.
    Participant

    Ulo,

    fajnie, że opisałaś swoją historię. Problem z wieloma forami polega często na tym, że – siłą rzeczy – wchodzą na nie głównie osoby, które zmagają się z daną chorobą, natomiast osoby, które już nie cierpią nie wchodzą po wyleczeniu na te fora. Może to sprawiać wrażenie, że poprawa nie następuje u nikogo, a to przecież zwykle nie jest prawdą. Dziękujemy tym bardziej, że opisałaś swoje doświadczenia.

    W sprawie metod, które Ci pomogły – na pewno rady te mogą być bardzo przydatne dla wielu osób (i gorąco zachęcamy wszystkich, by dzielili się swoimi doświadczeniami, bo to może być BARDZO pomocne dla innych kobiet), ale tez oczywiście każda osoba powinna patrzeć na nie przez pryzmat swoich dolegliwości. W innym wątku tego forum np. niektóre kobiety pisały o tym, że przerost pałeczek lactobacillus może także wywoływać (podobne do infekcji grzybiczych) objawy, więc w takich sytuacjach stosowanie np. lactovaginalu zapewne nie jest wskazane.

    Specjaliści od vulvodynii podkreślają, że może być wiele przyczyn jej występowania i w różnych przypadkach skuteczne są różnego rodzaju metody leczenia. Jestem przekonana, że wymiana doświadczeń i spostrzeżeń między chorującymi kobietami może bardzo pomóc szukać dobrych dla siebie ścieżek leczenia i zdrowienia.

    Z pozdrowieniami,

    Agnieszka

    #1256

    ula dniestr
    Participant

    Witam ponownie,

    Dziękuję serdecznie za odpowiedzi, fajnie jest wiedzieć że ktoś czyta co się napisze ;)

    Moją wiadomość zamieściłam właśnie po to żeby dać wsparcie i porady innym kobietom, czasami nawet mała zmiana stylu życia może bardzo pomóc.

    Co do tego, że forum odwiedzają tylko osoby chore i o tych co wyzdrowieli mało słychać, to jest to niestety prawda. Ja też w tym momencie wolę o vulvodynii myśleć jak najmniej i najchętniej sobie tego okresu nie przypominać. Było to jednak tak ciężkie przeżycie, że czasami jednak odwiedzam takie strony, właśnie po to żeby komuś pomóc. Vulvodynia była zdecydowanie bardziej traumatyczną chorobą jaką było mi dane przeżyć, i nie mogę przejść obojętnie obok osób, które cierpią na to samo.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu sukcesów!

    #1257

    A.M.
    Participant

    Dziękujemy bardzo i też pozdrawiamy! Agnieszka i Mikołaj

    #1258

    kobea
    Participant

    Witajcie!

    Chociaż będąc najstarszą zapewne wiekiem forumowiczką, jestem stażem najmłodsza, to chciałam WAM podziękować za uzdrowienie w aspekcie psychicznym. Chyba wymodliłam sobie cud dotarcia do Forum w momencie , kiedy po 20 latach męczarni, szukania wszelkiej pomocy poddałam się. Zaczęłam myśleć o odsunięciu się od męża, którego wsparcie polegało na posyłaniu mnie do specjalistów wszelkiej maści. Teraz po długim okresie cichych dni zaczęliśmy rozmawiać. Pewnie po 20 latach utrwalania asocjacji sex=ból niewiele uda się zdziałać – ale dla mnie najważniejsza jest wiara w siebie, którą odzyskałam. Agnieszko i Mikołaju – dzięki !!!!!!

    #1259

    iza
    Participant

    Kobea jesteś ode mnie tylko o rok starsza :o))))))

    #1260

    kobea
    Participant

    Iza – przez 6 ostatnich lat oprócz szukania ratunku u seksuologów leczyłam depresję i prześladowała mnie jeszcze taka wizja , że mam życie za sobą i nic tylko wieko trumny zatrzasnąć nad głową. Ale po burzliwej wędrówce po stronach poświęconych VV czuję jak powoli zaczyna mi się chcieć żyć i walczyć ! Iza – dzięki za wsparcie – życie przed nami – jeszcze mu pokażemy !!!! :) :)

    #1261

    iza
    Participant

    No nie wiem, ale ja absolutnie nie czuję się staro :))))! Do trumny się nie wybieram :o)

    Dzieci odchowane, czas zaszaleć!

    #1262

    A.M.
    Participant

    Kobea, proszę bardzo:)

Przeglądasz 10 wpisów - 1 do 10 (z 10 w sumie)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.

Ostatnia modyfikacja: 26 września 2008