vulvodynia.pl
strona główna / zaloguj się lub zarejestruj

Ciężkie doświadczenia

wstęp forum Moja historia Ciężkie doświadczenia

Otagowane: , ,

Przeglądasz 8 wpisów - 1 do 8 (z 8 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • #966
    martyna 83
    Participant

    Cześć mam na imię Martyna.Mam 27 lat.
    Czytając artykuły o vulvodyni, mogę stwierdzić, że ta choroba jednak mnie nie dotyczy, ponieważ przyczną bólu podczas stosunku jest raczej moja psychika a nie fizjologia. Poza tym ból odczuwam tylko podczas stosunku. No więc jak można nazwać moją chorobę? pochwica?
    W każdym bądź razie chciałam prosić o poradę ponieważ jestem od niedawna w związku z mężczyzną, który bardzo mi się podoba jest atrakcyjny zarówno fizycznie jak i umysłowo. Między nami jest bardzo fajna relacja. Jednak podczas gry wstępnej nie potrafię się rozluźnić i podniecić a co najdziwniejsze podniecenie występuje u mnie wtedy kiedy np. się całujemy ale wiem, że nie możemy się kochać, bo nie pozwalają na to warunki.
    Ból podczas stosunku odczuwałam zwasze, również z moimi poprzednimi parterami. Z obecnym partnerem ból ten jest mniejszy ( pracujemy nad tym) i podczas samego stosunku jest coraz to bardziej przyjemnie, jednak brakuje mi tego podniecenia. Wydaje mi się też , że gdybym była podniecona to ból pochwy nie byłby moim problemem. Gdy mój chłopak mnie dotyka w miejscach intymnych jest to dla mnie tylko przyjemne, lecz nie podnieca mnie to. Moglabym to porównać do głaskania po głowie.
    Wydaje mi się że moje pierwsze ciężkie doświadczenia seksualne mają wpływ na moją oziębłość. Nie wiem jak to wszytko mam pokonać przeskoczyć. Może któraś z was miała podobną sytuację , ale pokonała te wszystkie psychiczne blokady i teraz chciałaby się ze mną podzielić swoimi doświadczeniami?
    A może ktoś zna dobrego seksuologa we Wrocławiu?
    Pozdrawiam serdecznie
    Martyna

    #2121
    kobea
    Participant

    Martynko – czytając Twoje słowa czułam się tak jakbym siebie słyszała. Myślę , że te sfery są ze sobą związane.Podnieca Cie bardziej sytuacja w której wiesz, że nie możecie się kochać = nie obawiasz się podświadomie bólu, który czeka Cię w konsekwencji rozwoju sytuacji. Ja tak mam 20 lat i nie mam pochwicy, grzybic, infekcji. Wyniki zawsze bez zarzutu. I boli najbardziej podczas immisji, ale boli , uwiera też gdy mam spodnie wcięte w kroku a wszystkie spodnie tak są szyte. Zawsze myślałam, że tak mają wszystkie kobiety i już.

    Nawet bolał mnie krok odstawno-dostawny ( taki krakowiaczek ) podczas lekcji wf – miałam wrażenie jakby powietrze dostające się pomiędzy wargi sromowe mnie uwierało i drażniło. To jeszcze nie był mocny ból więc spoko. Dopiero po pierwszym stosunku i badaniach ginekologicznych stwierdziłam, że coś jest nie tak. Przyjrzyj się temu, zrób badania wykluczające przyczyny fizjologiczne, poczytaj o diagnozowaniu vulvo i całe życie przed Tobą !!! Ja oprócz leczenia bólu muszę podjąć leczenie związku.

    Trzymaj się.

    Pozdrawiam serdecznie wszystkie VULVODYNKI.

    Kobea

    #3095
    nowa22
    Participant

    Cześć, mam na imię Paulina i mam 22 lata. Z chorobą zmagam się od 3 lat.Teraz mieszkam w Anglii, choroba jednak miała swój początek w Polsce. Jak większośc z Was przeszłam przez szereg badań, szereg ginekologów, którzy uparcie leczył mnie na różnego rodzaju infekcje. Dopiero w sieprniu 2014 roku zosała postawiona mi diagnoza vulvodynii. Metodą prób i błędów, kiedy już wszystko zawiodło, antybiotyki, maści, żele, kiedy wyniki były dobre, lekarz stwierdził, że może to być vuvlodynia. Kiedy pierwszy raz zaczełam współżycie, wszstko było dobrze. zadnego bólu, pieczenia, swędzenia, trwaało to przez kilka miesięcy. Nigdy nie zapomnę pierwszego ataku bólu, tak jakby ktoś w środku mieszał we mnie ogniem. Wtedy zaczeło się moje piekło, ciągłe wizyty, branie maści, antybiotyków, nic nie dawało ulgi. Ból towarzyszył zawsze, z różnym nasileniem. Czasem mogłam wytrzymac, a czasem z bólu mogłam chodzić po ścianach. Po tylu nieudanych wizytach zaczęłam myśleć, że to ze mną jest coś nie tak… bo nie jest mozliwe żeby każdy ginekolog czy lekarz się mylił. Ta niemoc i brak świadomości przytłaczały mnie jeszcze bardziej. Oprócz pieczenia doszedł ból pęcherza, co jeszcze pogarszało moje samopoczucie. Szereg antybiotyków na zapalenie pęcherza, aż w końcu flora została zaburzona… Tydzień w tydzień trafiałam do lekarza, nie tylko ginekologów, ale też ogólnych. Z płaczem siedziałam na poczekalni, a jedyne co mi poradzili, to pobrali mocz i krew i odesłali do domu, bo wszystko było w porządku. Wracałam do domu i myslałam, że oszaleję z bólu, do pewnego momentu działały silne leki przeciwbólowe, w chwili obecnej nie pomaga jużpraktycznie nic. Stracilam nadzieję. Kiedy w kwietniu tego roku pojechałam do Polski, własnie z myślą o leczeniu, dowiedziałam się o chorobie. Co prawda nie została ona nazwana od razu, ale zaczełam być leczona pod jej kątem. Na początku Była to Amitryptilina, która działała przez 2 tyg, potem ból wrócił, potem lek na epilepsję, ale on w ogóle nie działał… Lekarz, ktory mnie prowadzil powiedział, że nie jest specjalistą w tej dziedzinie, ale postara się zdziałać… Niestety nic to nie dało. Zaczęły sie poszukiwania w internecie, natknęłam się na program Anny Dymnej. Był odcinek własnie o vulvodynii. Zwierzenia tej kobiety dokładnie odzwierciedlaly moje. Kiedy wróciłam do Anglii, miałam nadzieję, zgodnie z tym co mówiła ta kobieta w wywiadzie w Anglii choroba ta jest znana. Zaczeły się wycieczki do lekarzy, żaden z nich nie wiedział co to jest. Lekarze pierwszego kontaktu, „ginekolodzy”, słyszałam tylko „nie jesteśmy pani w stanie pomóc” i kończyło się na przepisywaniu Amitryptilny, kiedy opowiadałam o swoich dolegliwościach mówiłam że to zażywałam… Ból dzień po dniu… Rano, wieczorem, w pracy, kiedy siedzę, chodzę. Przez moje ataki, przed wyjazdem do Polski prawie straciłam pracę, bo codziennie z płaczem zostałam odwożona do domu… Na jakiś czas ból jakby zelżał, oczywiście był, ale do przeżycia… aż do teraz… Maraton trwa… od soboty, do dzisiejszego dnia włącznie, codzienny płacz. Silne leki przeciwbólowe, które są w podwójnych dawkach, bo przestały na mnie działać podstawowe. Odstawiłam wszystko co mogłoby podrażniać, próbuję zapanować nad stresem, bezsuteczne jest to wszystko. Pierwszy raz mój płacz trwa tak długo, w nocy, w dzień, szczególnie przy oddawaniu moczu. Jestem bezradna, a do tego wyczerpana zarowno psychicznie jak i fizycznie. Nie ma ze mną praktycznie żadnego kontaktu, dosłownie wariuję z bólu… Jestem załamana :( chciałabym zacząć robić coś na własną rękę, bo okazuje się, że wiem na temat tej choroby więcej niż ci wszysycy „lekarze:, tylko, że niestety nie wiem jak :( czytam Wasze rady, niestety wszystko już jest przeze mnie wypróbowane, bezskutecznie :( powoli tracę nadzieję…

    #3096
    izav
    Participant

    nowa22 mogłabyś skontaktowac sie ze mna poprzez maila [email protected] bardzo bym Cie prosiła.

    #3112
    wikiwiki
    Participant

    Jakkolwiek to nie zabrzmi, zazdroszczę kobietom, które odczuwają ból tylko podczas stosunku….wiem, to straszne, co mówię, ale mnie boli cały srom, non stop, a przy tym ból łechtaczki i zero czucia…..moje orgazmy to nie orgazmy, wszystko mnie boli, jestem załamana. Mam ochotę wyskoczyć przez okno. Dzisiaj mam koszmarny dzień, już nie mogę tego wytrzymać. Proszę, niech ktoś mnie pocieszy, bo czuję się strasznie samotna w tej chorobie…..

    #3135
    ula dniestr
    Participant

    wikiwiki wiem że to słaba pociecha, ale nie jesteś sama. mnie też jak boli to boli ciągle, a nie tylko przy stosunku. na szczęście pomiędzy są okresy, nawet dłuższe, kiedy nic mi nie jest. na pewno z czasem odnajdziesz sposób, który też pozwoli ci to osiągnąć.

    #3137
    wikiwiki
    Participant

    Tak, być może pozbędę się bólu….ale czy kiedykolwiek wróci czucie w tej okolicy? Poddałam się operacji warg sromowych mniejszych i niestety straciłam wszystko. Jest we mnie tak ogromny żal do samej siebie…..jak mogłam zrobić samej sobie taką krzywdę? Jak mogłam narazić życie i zdrowie, żeby mieć ładne wargi, które będą mi się podobały? Właściwie, zrobiłam to, bo poznałam swojego pierwszego chłopaka i chciałam być dla niego kobietą idealną, ale straciłam po drodze samą siebie. Teraz wiem, że to był największy błąd. Jak mogłam pozbawić siebie największej przyjemności? Wcześniej wszystko było ok, nie miałam problemu z bólem i orgazmem. Teraz czuję się jak słaba aktorka ze słabego filmu pornograficznego. Nawet samej siebie nie mogę doprowadzić do prawdziwego orgazmu, kiedy wcześniej nie miałam z tym problemu. Wiodłam cudowne, szczęśliwe życie, a teraz nie mam ochoty na wyjście z domu. Zmuszam się do wszystkiego, do życia przede wszystkim. Wasz problem rozumiem bardzo dobrze, ale świadomość, że wina leży całkowicie po mojej stronie, jest dodatkowym ciężarem, o wiele wiele cięższym od samej tej strasznej choroby. Ile bym oddała, żeby móc przywrócić to, co straciłam. Wszystko. To jedna z tych rzeczy, których nigdy sobie nie wybaczę. Szkoda, że ma to wpływ na całe moje, bardzo młode życie. A słuchanie jak to poprzednia partnerka mojego chłopaka dochodziła trylion razy w ciągu jednego stosunku jest niewyobrażalnie bolesne. Nie sądziłam, że takie będą konsekwencje operacji. Chciałabym obudzić się jutro z myślą, że to tylko zły sen….

    #3578
    Anonim
    Nieaktywne

    Hej Wiki zagladasz tu jeszcze ??? Ja mam podobny problem jak ty ! Jak sie czujesz ?? Odezwij sie prosze …

Przeglądasz 8 wpisów - 1 do 8 (z 8 w sumie)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.

Ostatnia modyfikacja: 21 stycznia 2015