vulvodynia.pl
strona główna / zaloguj się lub zarejestruj

Przywitaj się!!:)

wstęp forum Główne Przywitaj się!!:)

Ten temat zawiera 341 odpowiedzi, ma 128 głosy, i został ostatnio zaktualizowany przez  Agaa 2 tygodnie, 4 dni temu.

Przeglądasz 25 wpisy - 26 do 50 (z 342 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • #1338

    Mikołaj
    Participant

    Agnieszce ;)

    Witamy na forum. M<

    #1339

    zuzia
    Participant

    Cześć Dziewczyny!

    Forum “odkryłam” jak i całą stronę trochę więcej jak 2 miesiące temu a piszę dopiero teraz. I cieszę się bardzo, choć o przyjemnych rzeczach tu nie mówimy, że wreszcie to robię. o samej chorobie wiem od kilku lat. Wiem, że istnieje i wiem, że na nią cierpię. Wiem tylko dzięki znajomości języka co pozwoliło mi przekopać tony infromacji w internecie na ten temat.m W[pisywałam cuda niewidy i wyskakiwało mi wiele stron, tam pojawiła się nazwa vulvodynia i juz wiedziałam.. wiedziałam ale nic mi ta wiedza nie dawała. Bardzo chciałąm jakichś informacji po Polsku, strony, forum ale nie było nic. Teraz kiedy to znalazłam, przeraziło mnie że po raz kolejny będe musiała pisać wszystko o tym co sie wydarzyło i o całej mojej historii. Wiem oczywiście, że nie muszę, ale użyłam tego słowa dlatego, ze nie potrafię się tak “skrócić” jak niektórzy i napisać w kilku słowach. Postaram się:)

    Otóż walczę z przerwami już od6 lat. Przerwy był w walce nie w bólu. Boli nawet dłużej ale na początku troszeczkę, nieudolna próba założenia tamponu która bardzo bolała i pare razy jakis ucisk powodujący dyskomfort, to wszystko. Zaczęło się na dobre jak postanowiłąm rozpocząć życie seksualne i okazało się, że to bardzo boli. Leczyłąm jak my wszytskie wiele różnych mniej lub bardziej istniejących schorzeń, grzybice, bakterie, nadżerkę itp itd i nic. Każdy kolejny ginekolog, nowe leki na grzyby i nowa nadzieja że będzie obrze, nowe tabletki antykoncepcyjne i myśl, ze tym razem będą mi one potrzebne… i kolejne rozczarowania. Szybko okazało się, że mój ból nie ma już nic wspólnego ze współżyciem a jest ciągły. O różnym nasileniu ale nie znika. Ogólnie przyzwyczaiłam się z tym żyć. Były momenty załamana, depresja,zaburzenia łaknienia szeroko rozumiane, głodzenie się. Wszystko po co że “chociaż będę chuda jak nie mogę być prawdziwą kobietą” tak wtedy myślałam. Z różnych stanów mniej lub bardziej jakoś się wygramalaam niestety to jedno zostało. W najgorszym okresie było to tak przerźliwe że dzień i noc nawet jak od tygodni nie miałąm nawet prób żadnych klontaktów i leżałam na łóżku z rozłożonymi nogami żeby nie uciskac to paliło piekło cięło dalej bez wytchnienia. Leciała czarna gęsta krew nie wiadomo skąd. Lekarz powiedział po badaniu którymś z kolei że gdyby nie zobaczył na wźerniku tego to by nie uwierzył bo nie ma skąd lecieć i to nie jest z macicy. Wysłał mnie do szpitala na scystoskopie i wycinek plus posiew moczu. Jedyne co wyszło to przewlekły stan zapalny pochwy i “pocieszył mnie” że to ma cała masa kobiet i w niczym to nie przeszkadza. Tak.. tylko ja nie miałam siły normalnie funkcjonować i tloczyć walki każdego dnia. Wtedy dostałam lignokainę i o dziwo mi akurat trochę pomagaął. Potem bylo kolejni lekarze dermatolog, urolog inne badania. Oni Traktowali mnie dobrze ale nie pomogli. Rozłożone ręce i koniec. Potem okres przerwy i poddania się. Bolało raz mniej raz bardziej, już nie tak bez przerwy tylko pare godzin dziennie. Mówię tu o bólu samoistnym, bo ten przy dotyku lekkim jest zawsze. Zniknął może 3 razy w ciągu tych 6 lat NAGLE. NA CHWILĘ. dwa nawet dowiedziałam się co to znaczy kochać się z mężczyzną, co to znaczy czuć się prawdziwą kobietą, mieć iskierkę nadzieji na normalne życie. Był mały dyskomfort podczas ale czułam coś mocniej niz to i to było piękne. Niestety to tylko chwila. Zaraz potem wszystko wróciło do “mojej normy”

    Byli kolejni lekarze którzy dawali tonę leków na grzyby które w badaniach laboratoryjnych nie wychodziły. Była drwina, lekceważenie, bagatelizowanie problemu. Wiecie co bo też to przeżywacie u “lekarzy” Jeden na mnie nawrzeszczał mówiąc KTO TU JEST LEKARZEM< JA CZY PANI i darł się dalej że dlaczego ja tabletek nie jem (antykonsepcyjnych) bo ja musze brać i że ja sobie sprawy nie zdaje że mogę raka dostać jajników czy macicy juz nie wiem co on tam mówił dlatego, że nie biorę a jak mu mówiłam dlaczego to krzyczzał dalej że on jest lekarzem. Siedziałam jak myszka i nie miałam siły się już obronić. No ogólnie masakra. Była też akupunktura tu nie skomentuje nic, bo pani chyba się z choinki urwała ale ja bardzo chciałąm wierzyć więc chodizłam. Była akupresura, Praca z podświadomością i inne cuda niewidy. Ach zapomniałabym, kosmicznie drogie preparaty ziołowe gdzie raz na parę dni było jakby lepiej po tych ziołach więc z uporem brałam je jeszcze długo niestety bez skutków. No i jestem tu i teraz. Piszę wreszcie na forum. Pewnie wiele pominęłam ale i tak już wiele miejsca zajęłam. Przepraszam jak to za długie :/ i witam :)

    #1340

    zuzia
    Participant

    O kurcze..teraz zobaczyłam, że chyba naprawdę przesadziłam. dodam tylko, że od 4 dni jestem na amitryptylinie bo po kolejnej próbie medycyny naturalnej którą właśnie zakończyłam zwracam się znowu do konwencjonalnej. Od nowa staję twarzą w twarz z tym czym to jest czymkolwiek nie jest i walczę dalej i chwilowo jestem na etapie, że zachęcam do walki też:) Może dzięki temu, że jest coś “nowego” czego się teraz uczepiłam czyli ta amitryptylina. Wiedziałam wcześniej o użyciu tego typu leków przy vulvodynii ale chciałam zapomnieć i miałam nadzieję, że to nie jest ona, że to alergia albo coś i stąd szukałam innych metod a teraz połykam sobie to i nie wiem jak długo bo mam niesamowite zawroty głowy i ciężko pracować przez 10 godzin ale zobaczymy. Postaram się;)i napiszę

    #1341

    Karolina12
    Participant

    Witaj, Zuzia.

    #1342

    kicia
    Participant

    Cześć,

    jestem Kicia- nowa na Forum.

    Od operacji usunięcia macicy przez pochwę ( pół roku temu) czułam najpierw nieokreslone dolegliwości pęcherza, bóle i parcie na mocz, potem, z biegiem czasu, doszły bóle w okolicy cewki moczowej, szczególnie po stosunku, nawet bardzo delikatnym. Bóle sa potworne, palące, piekące, dźgające… Podstawowe badania w normie, oprócz obnizonej pojemnosci pęcherza.

    W wywiadzie: nawracające przez lata zakażenia grzybicze pochwy… Co ciekawe, od operacji nie było rzutu upławów. Moze grzybica przeszła juz w formę utajoną?

    Będę dalej się badać, oczywiście na własną rękę…

    #1343

    Papey
    Participant

    witam,

    Dzisiaj własnie zdałam sobie sprawę co mi dolega, choc z problemem meczę sie juz od jakis dwoch lat chyba. Dodam, że mam dopiero 17 lat. Początki były dość niewinne tzn. lekkie kłucie do którego z racji wieku nie przywiązywalam zadnej wagi. Myslalam, ze tak juz ma byc. Dopiero pewnego koszmarnego dnia wszystko sie zmieniło. Cos tam robilam w ogrodzie gdy nagle ta “kolka” jak ją nazwalam przeistoczyla sie w cos co bardziej moglo przypominac ostrze noza Stalam jak sparalizowana i nie wiedzialam co robic. Wstydzilam sie komukolwiek o tym powiedziec, tym bardziej ze u mnie w domu wogole nie porusza sie kwestii intymnosci itp. Wogole jak sobie przypominam te okropne chwile to mi gula w gardle rosnie. Ile ja wtedy w ukryciu łez wylałam. Najbardziej nie znosilam momentow kiedy nie widzialam w niczym sensu, przyszlosc to byla jedna wielka czarna plama. Ten pierwszy bol juz wiecej sie nie powtorzyl, ale caly czas czulam ze cos tam jest nie tak. Po czasie znow to wróciło, choc bol byl troche inny. Ale znikł. Potem znow sie pojawial. Z czasem zauwazylam ze u mnie to dziala wedlug jakiegos schematu. zaczyna sie od uczucia ze cos we mnie siedzi(kolka)tak gdzies pod wzgórkiem łonowym( ból umiejscawia sie tak miedzy cewką a wzgórkiem), ktora gdy zrobie jakis odwazny gest typu schyle sie mając np obcisle dzinsy zaczyna zaczyna poprostu kłuć sprawiając niemaly ból. Nie wiem czy to moje cialo tak reaguje ale w tym czasie to miejsce intymne jest jakby sparalizowane. Po kliku dniach poprostu przechodzi, zeby po jakis 2-3 tygodniach znow sie pojawić.

    Nie tylko to nasunęlo mi mysl, że mam tą chorobę. Mam tez wrazliwe jelita, dosc często miewam zapalenie pęchęrza, wogole dosc czesto musze oddawac mocz( przewaznie 5 razy dziennie, ale gdy mam gdzies wyjsc to nawet 7. To normalne?) Nie za bardzo wiem co mam robic. jesli chodzi o dostęp do dobrego ginekologa czy wogole innych lekarzy, to jestem w beznadziejnej sytuacji, bo mieszkam na krancu Polski gdzie nie ma odpowiednich fachowców. O wyjezdzie za granice narazie tez nie mam co mowic. Mysle sobie ze wytrzymalam juz tyle to wytrzymam jeszcze jakis czas. Jestem zla ze dopadlo mnie to teraz, jakby nie moglo poczekac choc z 3 lata, kiedy bylabym juz dorosla. Boje sie tez co bedzie jak bede miec chlopaka i przyjdzie mi z nim wspolzyc. Jak narazie wole nie wybiegac w przyszlosc. Wiem, że nie powinnam ale ciesze sie, że nie tylko ja to mam.

    #1344

    Agnieszka
    Participant

    Kicia, witaj na forum!

    to musiała być wyjątkowo trudna operacja, pewnie pod każdym względem…

    Dużo pisze się o tym, że kobiety po wszelkich operacjach tych rejonów, przewlekłych zapaleniach, urazach itp mają skrajnie napięte mięśnie dna miednicy – i to – tak samo jak urazy nerwów – może powodować bardzo bardzo intensywne bóle, pieczenie, poczucie przeszywania, uwierania itp. Na naszej stronie jest bardzo dużo na temat fizjoterapii w leczeniu przewlekłych bóli w obszarze miednicy, w tym pochwy. Polecam – na początek zwłaszcza wywiad z Talli Rosenbaum.

    Papey,

    też witaj na forum i bardzo mi przykro, że masz tak trudne dolegliwości już w tak młodym wieku. I cieszę się, że tu możesz się przekonać, że absolutnie nie jesteś w tym odosobniona – w takim sensie, że mnóstwo kobiet zmaga się z takim bólem, niestety.

    Wkrótce napiszę więcej o vulvodynii u młodych dziewczyn,

    na razie pozdrawiam Cię serdecznie,

    Agnieszka

    ps. 7 razy dziennie to całkowita norma:)

    #1345

    Yennefer
    Participant

    Witam także :)!

    W takim razie z niecierpliwością czekam na coś na temat vestibulodynii i vulvodynii u młodych dziewcząt. Jestem niedużo starsza od Papey, a na nieopisane bóle cierpię od 3-4 lat, czyli próby aplikacji pierwszego tampona. Później – schematycznie. Lekarz za lekarzem, naturalnie bóle zdiagnozowane jako “od przetartego infekcjami grzybiczymi i bakteryjnymi nabłonka”, antybiotyki brane miesiącami, wymazy z pochwy dobre, jednak bóle sprawiają, że czasem kąpiel jest nieznośna.

    Zatem jestem na etapie szukania kogoś, kto chociaż uwierzy w bóle.

    Strona o VV naprawdę jest genialnym pomysłem, biorąc pod uwagę świadomość społeczeństwa. A przede wszystkim lekarzy, którzy zmuszają kobiety do diagnozowania swoich dolegliwości na własną rękę.

    Pozdrawiam!

    #1346

    asiakasia
    Participant

    witam! ja tez podejrzewam u siebie vv. nie mam jednak tyle bólu sromu co pochwy. tez wszystkie wyniki ok ale o współżyciu mogę zapomnieć. Czuję piekący ból i rozrywanie (przy seksie) na szczępy i tak już od dobrych 3, a może nawet 4 lat :( Odezwałam się tu bo zaciekawiło mnie info o prezerwatywach. Zobaczymy czy pomogą. Mi też lekarze wpierają, że jestem zdrowa, że nic mi nie jest i odsyłają do seksuologa i psychologa…

    pozdrawiam!

    #1347

    Małgorzata
    Participant

    Witam Was serdecznie.Trafiłam na Wasze forum przypadkiem wczoraj wieczorem i czytałam przez pół nocy oczom nie wierząc.Nie znałam wcześniej terminu vulvodynia a mam wrażenie, że to właśnie na tę chorobę cierpię prawie przez całe życie.Wszystkie objawy się zgadzają,ginekologów u których byłam nie sposób zliczyć, kuracji na grzybice i bakterie również, oczywiście efekt zawsze ten sam.Albo żadnej poprawy albo poprawa na chwilę.No i bezradność lekarzy.Początek u mnie miał miejsce, gdy zaczęłam dojrzewać, po pierwszej miesiączce, czyli w 11 tym roku życia.Nagle zaczęłam odczuwać jakiś dyskomfort w okolicach intymnych, częste parcie na pęcherz, pieczenie,ciągłe wrażenie opuchnięcia, nie mogłam chodzić w spodniach, nawet bielizna mi przeszkadzała.I tak jest do dziś!Mam 33 lata..Tylko wytłumaczyłam sobie, że tak ma być i jakoś żyję.Oczywiście prawdziwe problemy zaczęły się gdy doszedł seks.Każdy najmniejszy dotyk powoduje ból i podrażnienie, bardzo późno zaczęłam współżycie, bo nie mogłam sobie wyobrazić, że tam “coś wejdzie” i ja to wytrzymam.No i nie pomyliłam się.Do “pierwszego razu”przystępowaliśmy pół roku, bo płakałam z bólu.Teraz również odczuwam ogromny ból przy stosunku, zwłaszcza u wejścia do pochwy.Jak zagryzę zęby i przetrzymam to “wejście”, to potem jest trochę lepiej i zdarza się, że wytrzymuję do końca ale rzadko.Najczęściej rezygnujemy w połowie, bo mam łzy w oczach albo po prostu dostaję histerii.Mam jednego partnera od 7 lat, on mnie wspiera, jest niesamowicie cierpliwy ale wiem jak bardzo cierpi i boję się, że kiedyś nie wytrzyma tego i odejdzie.Dodatkowo moje doznania bólowe pogorszył jeszcze zabieg wymrażania kłykcin, który miałam 3 lata temu.Ból w tym miejscu jest najdotkliwszy.W dodatku mam wątpliwości, czy ten zabieg w ogóle był potrzebny.Nie spotkałam nigdy żadnej kobiety, która miałaby podobny problem.A teraz znalazłam to forum!Już sama świadomość, że to jednak może być konkretna choroba z której można się wyleczyć i że nie jestem nienormalna, sprawia że czuję się lepiej.Bo jak się wie coś konkretnego, to można konkretnie z tym walczyć a nie w ciemno.Oczywiście, pomimo tego, że objawy mam identyczne z opisami,nie mam pewności, czy mój przypadek to vulvodynia i stąd moje pytanie.Jak właściwie mogę ją zdiagnozować, żeby mieć pewność?Czy może mi pomóc tylko ten jeden lekarz z Białej Podlaskiej?Bardzo proszę o jakąś wskazówkę jak zacząć badania w tym kierunku.Bardzo serdecznie Was pozdrawiam.I dziękuję twórcom tej strony – ona naprawdę daje nadzieję

    #1348

    iza
    Participant

    Jeżeli lekarze przez 20 lat Twojego życia nie zdiagnozowali żadnej choroby i mówią ci, że jesteś zdrowa, to najprawdopodobniej cierpisz na vulvodynię. Zdiagnozowanie VV polega na absolutnym wykluczeniu jakichkolwiek innych schorzeń.

    Być może w Twoim przypadku jest jeszcze jakiś problem z grzybicą – tutaj na forum jest bardzo dużo na ten temat napisane. Ja nie mam tego problemu, więc się dalej nie będę wypowiadać, ale dziewczyny pisały tutaj, że zdarzają się sytuacje, kiedy grzybica jest obecna,choć w standardowych badaniach “nie wychodzi”. Wiec to też musisz na 100% wykluczyć.

    Co do kłykcin kończystych to ja je miałam i miałam tez je wymrażane i owszem te miejsca są drażliwe. Po prostu “obrywają” podczas zabiegu końcówki nerwów no i problem gotowy.

    Co do lekarzy, to niestety nie możemy pomóc, bo same nie wiemy gdzie się leczyć. Na tym forum jest kilku lekarzy wymienionych: na pewno dr Rapa i dr Pawlaczyk. Ale przychylam się do opinii, że łatwiej będzie znaleźć neurologa niż ginekologa. Neurolog nawet jeśli nie spotkał się z VV to przez analogię z innymi podobnymi schorzeniami podejmie się jakiejś terapii. Ginekolodzy rozkładają ręce, bo to wykracza poza zakres ich wiedzy.

    #1349

    Małgorzata
    Participant

    Dziękuję za odpowiedź.To niezupełnie tak, że nigdy u mnie nic nie stwierdzono, miałam zdiagnozowane grzybice i infekcje bakteryjne,z tym, że nigdy nie miałam poczucia, że zostałam całkowicie wyleczona, ból nigdy nie ustępował.Może chwilowa ulga przez dzień, czy dwa a za chwilę dokładnie to samo.A to poczucie, że mam ranę w środku,zawsze odczuwam jako coś innego niż objawy jakiejś infekcji.W mojej rodzinie jest skłonność do grzybic, moja mama i babcia leczyły się na nie przez większość życia ale nigdy nie odczuwały żadnego bólu przy współżyciu ani nawet najmniejszego dyskomfortu.Dodam jeszcze, że większość lekarzy badała mnie na oko.Czyli jak tylko jakieś upławy i zaczerwienienie, to znaczyło od razu, że grzybica albo bakterie i oczywiście fura leków, maści itd.I tak na ogrągło a trwałego efektu żadnego.Posiew miałam ze trzy razy w życiu, raz pamiętam, że wyszły pojedyncze grzyby ale 2 miesiące temu wyniki miałam po prostu idealne.A zgłosiłam się z silnymi objawami pieczenia itd.Zresztą ostatnio już trzech lekarzy pod rząd powiedziało, że nie widzi u mnie nic złego i według nich jestem zdrowa.Tylko ostatni stwierdził zapalenie sromu ale maści, które przepisał nie działają zupełnie.Także chyba nie pozostaje mi nic innego jak zgłębić temat vulvodynii.Pozdrawiam

    #1350

    iza
    Participant

    W takim razie dobrze przeczytaj ten wątek: https://vulvodynia.pl/forum/topic/to-nie-vv-tylko-przewlekla-grzybica oraz ten https://vulvodynia.pl/forum/topic/nie-jestem-pewna-czy-to-jest-ta-choroba oraz blog Marity http://kandydoza.blox.pl/html

    Może u Ciebie dolegliwości mają podłoże grzybiczne.

    W każdym razie i tak musisz to wykluczyć na dzisiaj. To, że byłaś “diagnozowana” i “leczona” przez 20 lat nic nie znaczy :(, niestety,

    #1351

    aneta
    Participant

    Dzien dobry.

    #1352

    Zrozpaczona
    Participant

    chcialam sie przywitac, dawno dawno temu kiedy powstawala ta stronka opisalam tu swoja historie, ale watek tak sie rozrosl ze juz sama nie wiem gdzie jej szukac, chcialam wam napisac kilka slow na pocieszenie, ale tak po krotce moja historia- 2007 rok slub, wielkie plany, kilka mies pozniej pojawil sie bol, uczucie lekkiego klucia ktore z czasem stawalo sie coraz mocniejsze, i oczywiscie szereg lekarzy- gin, neurolog, neurochirurg, psycholog i nawet bioenergoerapeuta, szereg lekow,

    teraz z czasem mysle ze duza dawka lekow przeciwgrzybicznych mogla mi uszkodzic zakonczenia nerwowe, co bylo dalej- chyba wiecie- zalamanie, depresja, poczucie ogromnego niezrozumienia, nie zrozumie ten kto tego nie przezyl, wspominam to jako najgorszy okres w moim zyciu, a wlasciwie jako wegetacje, nie moglam chodzic bo tak mnie klulo, przerabialam wszystko amitryptyline, gapabentin i lignokaine ktora dawala ulge na kilka godz

    po mniej wiecej roku- przezylam tragedie- stracilam dziecko, pozniej chyba w zwiazku z tym ze popadlam w depresje- prace i jeszcze sie okazalo ze mam bardzo powazna wade kregoslupa,

    gdy nie mialam juz pracy i bylam w domu zaczelam dochodzic do siebie, nie stresowala mnie juz praca, a w zwiazku z tym ze mialam inne problemy na glowie(m.in. to ze mam duzy problem z zajsciem w ciaze) przestalam myslec o V.

    bol z czasem zaczal ustepowac, bo przestalam sie na nim skupiac, na tym ze kazdy krok sprawial mi bol, oczywiscie nie byla to kwestia kilku dni ale kilku mies, gdy naprawde przestalam o tym myslec, ze kluje, ze nie moge sie dotknac- nagle uswiadomilam sobie ze jestem zdrowa i tak jest do teraz, czasem tylko zaboli ale wogole o tym nie mysle, zreszta teraz nawet jakby bol wrocil to bym miala to w nosie, bo mam powazne problemy zdrowotne i tym sie martwie :-(

    napisalam to wszystko bo z calego serca zycze wam powrotu do zdrowia, ja walczylam z tym 2 lata, nie poddawajcie sie, badzcie dzielne,

    zycze wam tylko zeby nie bylo tak jak u mnie- ze dopiero z powodu jakiejs tragedii zapomnicie o bolu

    mysle sobie ze moze po prostu trzeba sie z bolem pogodzic i probowac o tym nie myslec, moze wtedy z czasem przejdzie, ja jestem najlepszym dowodem na to, mimo ze przez 2 lata plakalam z bolu

    pozdrawiam was serdecznie

    juz nie Zrozpaczona :-)))

    #1353

    Kika
    Participant

    Cześć! Mam na imię Kinga i mam 20lat.

    O Vulvodyni dowiedziałam się wczoraj, szukając jakieś sensownej odpowiedzi czemu mnie tak boli i może ktoś już kiedyś miał podobny problem. Widzę że niestety jest nas sporo:( Czytając o Vestibulodyni miałam wrażenie, że czytam o sobie, swoją własną historię. Boli mnie od około roku, stosunek, włożenie tampona czy badanie wziernikiem wywołuje u mnie lęk. Mam do Was pytanie, którego nie doczytałam się na forum… Boję się iż ból szybko nie ustąpi i wybiegając trochę w przyszłość zastanawiam się nad dzieckiem, ciążą. Czy ciąż i poród przebiegają bezproblemowo? Czy są jakieś problemy z zajściem w ciążę?

    Pozdrawiam serdecznie !!!!

    #1354

    Mikołaj
    Participant

    Witaj Kika. Zadaj to pytanie proszę w nowym wątku, pod tytułem np.: “Przebieg ciąży przy vestibulodynii” czy coś takiego. Wtedy masz większe szanse, że ktoś Ci odpowie, a później łatwiej znaleźć taki wątek innym. Pozdrawiam!

    #1355

    kobea
    Participant

    Cześć !

    (To będzie chyba najbardziej geriatryczne powitanie , ale może tak jak późno kwitnie kobea tak i dla mnie jest nadzieja.) Mam 44 lata , od 20 szukam ratunku. Mogłabym sama założyć chyba poradnictwo seksuologiczne. Rzesze ginekologów , seksuologów , psychiatrów na nic się zdały. Odnajdując wczoraj linki dot. vv, oglądając program Pani Anny Dymnej ryczałam jak bóbr. Chyba z żalu nad 20 straconymi latami bliskości małżeńskiej – masakra, a może z powodu ulgi – nareszcie wiem, że nie jestem oziębłą histeryczką. KOBIETKI ! DZIĘKUJĘ , ŻE JESTEŚCIE ! Podziękowania dla założycieli forum. Panom wyrazy uznania za wsparcie i zrozumienie. Mój mąż nie rozumiał, ale starał się wspierać. Buziaki i życzę skutecznego pożegnania z vv.

    KOBEA

    #1356

    Luthien
    Participant

    Witajcie!

    Strasznie się cieszę, że trafiłam na tą stronę i dziękuję bardzo założycielom :)

    To dzięki Wam dowiedziałam się, że nie jestem sama i że wbrew temu, co sugerował niejeden z licznej rzeszy ginekologów, których odwiedziłam, to nie jest problem psychologiczny. Choruję już ok. 10 lat, a jestem dosyć młoda, więc już właściwie nie pamiętam, jak to jest, kiedy ‘tam’ nie boli. Zaczęło się od grzybic, wiecznego swędzenia, pieczenia, potem było mnóstwo maści i tabletek. Na trochę pomagało. Potem był pierwszy sex :) i nawet nie bolało. Tylko wciąż te wieczne grzybice, czasem przyplątało się zapalenie pęcherza. Zaczęłam robić badania, niby wykryli jakąś bakterię – wzięłam tony antybiotyków. Po wszystkim dowiedziałam się, że ta bakteria to normalna sprawa i że od tego nie może mnie nic boleć. Bo w międzyczasie pojawił się ból – parząco-piekący; głównie podczas stosunku. Potem kilka lat leczenia tabletkami, maściami, wymrażaniem i w końcu się poddałam, no bo skoro wszyscy lekarze mówią, że nic nie ma prawa mnie boleć… że jestem zdrowa.

    Ale jakiś czas temu obudził się we mnie na nowo duch walki, zaczęłam szperać po internecie, a tu proszę – jest nadzieja. Nie jestem wariatką, nie wymyśliłam sobie choroby. Dziękuję za to, że jesteście, że dzielicie się swymi historiami. Postanowiłam, że spróbuję raz jeszcze zawalczyć o swoje zdrowie i miłość bez bólu.

    Pozdrawiam :)

    #1357

    blondyneczka
    Participant

    Cześć!

    Mam na imię Agnieszka i jestem z okolic Katowic.

    Z vulvodynią mam do czynienia od zawsze:(

    Cieszę się, że znalazłam taką strone na której mogłabym z kimś o tym porozmawiać.

    PS. Myślałam, że jestem sama…

    #1358

    loni
    Participant

    Witajcie!

    Od dawna tu zaglądam, ale wreszcie dojrzałam, aby się odezwać i opisać moje dolegliwości bo już sama nie wiem gdzie mam się udać i co ze sobą zrobić :(

    Ja mieszkam na Podkarpaciu i niestety mam daleko do jakichś większych ośrodków leczenia, w tej chwili jestem niestety zdana tylko na siebie.

    Pozdrawiam Wam serdecznie i życzę jak najszybszego ustąpienia tej piekielnej choroby!

    #1359

    Malutka
    Participant

    Witajcie!

    Mam na imię Marlena i prawdopodobnie w 10% należę do waszej grupy, gdyż mój ból odnosi się jedynie do współżycia…Czeka mnie badanie nerwu sromowego, co wg lekarza pozwoli na dobranie odpowiedniego leku. Wzbraniam się jednak przed tym badaniem gdyż jest dość krępujące!

    Pozdrawiam was gorąco

    Na pewno DAMY TEMU RADE !!!

    #1360

    zaks
    Participant

    witajcie,

    zmagam się z podobnym problemem po tym, jak byłam przez parę lat faszerowana lekami na grzybicę itp., cieszę się, ze jesteśmy tu razem.

    coś okropnego, że nie ma lekarzy!

    czy naprawdę muszę jechać aż na bali, żeby porozmawiać z kobietą-lekarzem, która nie będzie na mnie dziwnie patrzyła? a potem nie wyśle mnie na psychoterapię długoterminową?

    #1361

    Dziuba
    Participant

    Cześć,mam na imię Karolina,

    Tydzień temu dowiedziałam się że mam vulvodynię,jednak wciąż sama nie jestem przekonana czy to faktycznie TO.

    To dlatego ,że nie robili mi innych badań oprócz standardowych na grzybicę,która wraca i wraca od ok, 10LAT!!!

    A może to nie była grzybica w każdym przypadku…?

    Po prostu nie mogę uwierzyć,że po tylu latach coś się zmieni na lepsze.

    Fajnie podyskutować będzie z Wami wiedząc że macie podobnie…

    #1362

    Gosia66
    Participant

    Witam !Mam na imię Lidia i45lat. Jestem z Krakowa.Od wielu lat mam wszelkie objawy o jakich tu piszecie i od pół roku czytam o tej dziwnej chorobie.Wcześniej byłam przerażona że tylko ze mną jedną dzieją się takie dziwne rzeczy.teraz świadomość że jest nas tyle i Wasza odwaga i upór z jakim szukacie pomocy u naszych niedouczonych lekarzy podnosi mnie na duchu.Sama muszę wybrać się dojakiegoś lekarza, chyba neurologa,bo do ginekologów potym jak mnie traktowali jużz tym nie ma sensu chodzić.Od dwoch lat moje objawy jakby rozszerzyły sięna uda .Gryzie mnie skóra iczęsto włożenie rajstop czy spodni to koszmar.Jakby jakaś przeczulica skóry.Wielkie dzięki dla założycieli i dla Was wspaniałe kobiety z twego forum.Trzymajcie się dzielnie.pozdrawiam.

Przeglądasz 25 wpisy - 26 do 50 (z 342 w sumie)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.

Ostatnia modyfikacja: 4 grudnia 2008