Marito,
ja się cieszę, że zaglądasz tu, bardzo wiele cennych informacji zamieszczasz, no i jesteś z nami na forum od samego początku:) (swoją drogą „mamy już prawie rok”!)
Kiedy piszesz, że nie wiesz, czy „powinnaś tu być” to dla mnie jest oczywiste, że jeśli tylko masz ochotę to absolutnie powinnaś. Kiedy tworzyliśmy z Mikołajem tę stronę i forum to było dla nas oczywiste, że będzie ona miejscem dla polskich kobiet (oraz ich bliskich), które cierpią na przewlekłe bóle pochwy. To czy u ich podłoża leżą infekcje, uszkodzenia nerwów czy jeszcze coś innego ma oczywiście ogromne znaczenie z medycznej perspektywy, ale jeśli chodzi o to, jakie jest życie z takimi dolegliwościami to już tu to nie ma aż takiego znaczenia – po prostu boli, a pomocy brak. Ale wierzę, że to się zmienia. Bardzo duży odzew pojawia się ostatnio, nie tylko jest coraz więcej zaangażowanych tu chorujących kobiet, ale media powoli zaczynają się interesować, wchodzić z nami w dialog. Więc powoli vulvodynia „zaczyna istnieć” (nie tylko w naszych ciałach).
Oczywiście wiem, że prowadzisz blog, jestem pod wrażeniem pracy, jaką tam widać, i jestem przekonana, że dla bardzo wielu osób jest on bardzo ważny. A to ile pochłania energii to ja dobrze wiem:)
A jeśli chodzi o powiązanie vulvodynii i infekcji grzybiczych to na stronach NVA (Narodowego Stowarzyszenie Vulvodynii w USA) pojawiły się świetne „materiały szkoleniowe” o vulvodynii, a właściwie dwa – dla chorujących kobiet oraz dla profesjonalistów i naukowców. Napiszę o tym w osobnym wątku. Tu chciałam tylko napisać, że tam, w dziale dla profesjonalistów jest napisane, że niektóre badania wskazują na ważną rolę infekcji grzybiczych w etiologii vestibulodynii. Z historii różnych kobiet, które poznaję często odnoszę właśnie takie wrażenie, że vestibulodynia jest związana często z grzybicami, natomiast vulvodynia właściwa (kiedy palenie jest cały czas, ale np. tylko z jednej strony) często z uszkodzeniem nerwu sromowego (np. po jakimś wypadku). Dr Echenberg w udzielonym nam wywiadze mówił, że coraz częsciej takie uszkodznia powstają podczas kontuzji sportowych (coraz więcj dziewczyn gra w silnie „kontaktowe” sporty, piłkę nożną, koszykówkę itd.)
Tylko jeśli grzybica faktycznie jest tak ważna w etiologii vestibulodynii to nie bardzo rozumiem, dlaczego najskuteczniejszym leczeniem tego typu vulvodynii okazuje się być chirurgiczna ingerencja (vestibulektomia)? Tyle zagadek w tej chorobie… Miejmy nadzieję, że powoli zostaną rozwikłane. I powinniśmy do tego dążyć.
Serdecznie pozdrawiam,
Agnieszka