vulvodynia.pl
strona główna / zaloguj się lub zarejestruj

Przywitaj się!!:)

wstęp forum Główne Przywitaj się!!:)

Ten temat zawiera 330 odpowiedzi, ma 126 głosy, i został ostatnio zaktualizowany przez  ewa89 2 dni, 18 godziny temu.

Przeglądasz 6 wpisy - 326 do 331 (z 331 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • #4543

    SalusAgaSkopowska
    Participant

    Witam, zachecam do skorzystania z terapii mięśni dna miednicy, gdyż w dużej mierze one sa przyczyną wielu dolegliwości. Problem vulvodynii jest oczywiście złożony i często wielowatkowy.
    Jeśli komuś odpowiada Bydgoszcz – zapraszam do siebie, ale w wielu dużych setach są terapeuci pracujący metoda Koszli. Do takich polecam się udać- Poznań, Michał Koszla, fizjoterapeuta, na jego stronie jest wiele nazwisk, które poleca.
    Uwierzcie drogie Panie, że można wam pomóc, chociaż w jakimś stopniu.
    Pozdrawiam ciepło
    Agnieszka Skopowska, fizjoterapeutka uroginekologiczna

    #4556

    basia12
    Participant

    Jeszcze jedno. Do mojego poprzedniego postu. Po leczeniu przez Pana ginekologa dużymi dawkami antybiotyku i globulkami gynalgin mam st czystości pochwy 0/IV . Przed leczeniem miałam II. Czy może ktoś zna sposób na skolonizowanie pochwy dobroczynnymi bakteriami . Próbowałam uzipelnić probiotykiem lacibios femina, provag. Nic z tego. Otrzymałam globulki gynoflor- niestety przeczulica pochwy , pojawia się ból na poziomie 10. Nie wiem już co robić. Proszę może wiecie kto w Polsce jest godny polecenia ( myślę o lekarzu ginekologu) bo nawet nie jestem zdiagnozowana. Pozdrawiam Basia.

    #4557

    Gonia88
    Participant

    Cześć dziewczyny 😊 dziś zapisałam się do grupy. Nie mam diagnozy, ponieważ lekarze w najbliższej okolicy nie wiedzą co mi jest. Jestem w ciąży a ból jest nie do zniesienia. Pozdrawiam Was serdecznie.

    #4558

    ewa89
    Participant

    Cześć Dziewczyny!

    Dawno tu nie zaglądałam, a tak wiele się zmieniło. Pamiętam jak ponad rok temu opisywałam swój przypadek na tym forum, desperacko szukałam pomocy. Rok 2017 był zdecydowanie najgorszym rokiem w moim życiu. Pamiętam tylko łzy. Nie będę się na ten temat rozwodzić. Piszę, bo wiem jak mnie samej brakowało na tym forum obecności kobiet, którym się udało, historii z happy endem. Moja historia taka właśnie jest. Wtedy nie chciało mi się żyć, dziś jestem w zupełnie innym miejscu, niedawno zostałam mamą. Nie będę pisała banałów, że trzeba mieć nadzieję, sama w okresie mojej choroby bym w to nie uwierzyła i zabiła każdego, kto by w ten sposób próbował mnie pocieszyć. Nie dam Wam też złotej recepty na wyzdrowienie. Każdy przypadek jest inny. U mnie prawdopodobnie (nikt nigdy nie postawił diagnozy) przyczyną dolegliwości było uszkodzenie nerwów po bezsensownie i bezpodstawnie zleconym zabiegu krioterapii, jestem tego prawie pewna, bo fala dolegliwości pojawiła się od razu po nim i tylko się nasilała. Żadne leczenie nie pomagało, mimo, że wydałam na nie dziesiątki tysięcy. Dziś wiem, że pomógł czas. Brałam również leki przeciwdepresyjne i przeciwpadaczkowe przepisane przez neurologa. Nie wiem jaki był ich udział w procesie leczenia, ale chcę Wam powiedzieć jedno, jeśli nie radzicie sobie z chorobą, podejrzewacie u siebie depresję, nie bójcie się tych leków, wszystko jest dla ludzi, oczywiście z umiarem. Ja też długo się broniłam, pamiętam jak mama na siłę wepchnęła we mnie tabletki, które od dawna miałam kupione. Dziś żałuję, że tak długo zwlekałam. Nawet jeśli nie pomogły na dolegliwości bólowe, pomogły mi zebrać się do kupy, a byłam wrakiem człowieka. Moja rada, zawsze warto spróbować. Coraz więcej neurologów zna się na leczeniu przewlekłego bólu, a dzięki odpowiednio dobranym lekom, można w dużym stopniu zminimalizować skutki uboczne. Czy dolegliwości minęły całkowicie? Nie, ale jest nieporównywalnie lepiej. Leków nie biorę od dawna. Jeśli któraś z Was upatruje jakieś podobieństwo do mojego przypadku, postaram się odpowiedzieć.

    Pozdrawiam,
    Ewa89

    #4559

    zalamana1984
    Participant

    Ewa89…
    Dla mnie także rok 2017 był najgorszy! Wtedy się wszystko na dobrą sprawę zaczęło i bolało najbardziej!
    Dziś jest 2019 i jest różnie. Napewno lepiej ale nie tak jak przed chorobą.
    Ja także dostałam przeczulice, uszkodzenie nerwu ale u mnie powstała po wrzących kapielach, które notabene sama sobie zgotowałam! Nonsens ale tak było! Też brałam tabletki. Wyciszylo się pieczenie samo w sobie ale cały czas pozostał bol i pieczenie podczas oddawania moczu! To mnie męczy cały czas I bol po, który mija po jakimś czasie. Też miałaś z tym problem?

    Cieszę się czytając Twój post! Oby takich było więcej!

    #4560

    ewa89
    Participant

    Bólu i pieczenia podczas oddawania moczu nie miałam, ale odczuwałam dyskomfort wokół cewki moczowej przy dotyku, tak jakby ten obszar był mocno podrażniony (właściwie dyskomfort teraz również się pojawia, pamiętam jednak jak było źle i choć nie jest idealnie, akceptuję to, może kiedyś uda mi się pozbyć i tego). Ja również cieszę się, że tu jestem, cały czas czuję się jedną z Was. Pamiętam jak sama bardzo czekałam na takie relacje o losach innych forumowiczek. Obiecałam sobie wtedy, że jeżeli kiedykolwiek wyjdę na prostą, będę tu zaglądać. Na pewno będę tu zaglądać.

Przeglądasz 6 wpisy - 326 do 331 (z 331 w sumie)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.

Ostatnia modyfikacja: 4 grudnia 2008