vulvodynia.pl
strona główna / zaloguj się lub zarejestruj

kerridis

Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 13 wpisów - 1 do 13 (z 13 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • w odpowiedzi na: szczepionka na covid #4935
    kerridis
    Participant

    ja jedynie słyszałam, że niektóre dolegliwości bólowe się po szczepionce pogłębiły, ale nie mam pojęcia jak to wpłynie na vulvodynie.

    w odpowiedzi na: Pieczenie cewki i ból przy próbie współżycia #4924
    kerridis
    Participant

    ja byłam u fizjoterapeuty na początku swej drogi, miałam robione takie ćwiczenia, że badali mi napięcie dna miednicy I miałam je rozluźnić . Okazało się, że to co ja myślałam, że jest rozluźnienie to było jeszcze napięcie. Ale potem właściwie praca z emocjami, różne warsztaty pomogły. Teraz już grzebie stricte w temacie lęku razem z moja psychoterapeutka. Mam wrażenie, że z objawami cewkowymi też jest lepiej, ale nie do końca.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 years, 9 months temu przez kerridis.
    w odpowiedzi na: Pieczenie cewki i ból przy próbie współżycia #4921
    kerridis
    Participant

    uroginekologicznego A nie urofizjologicznego – auto korekta się podpisała :)

    w odpowiedzi na: Pieczenie cewki i ból przy próbie współżycia #4920
    kerridis
    Participant

    ja mam bardzo podobnie, im mniej pije I sikam, tym większe jest podrażnienie, to co Ci mogę polecić to redukcja stresu, jak się będziesz zadreczac to będzie gorzej, z doświadczenia wiem, że w momencie kiedy popracowałam nad tym z psychoterapeutą to od momentu kiedy mnie wszystko bolało przeszłam do momentu kiedy stosunek bolał lekko. Być może wizyta u fizjoterapeuta urofizjologicznego jest dobrym pomysłem. Sprawdzi które mięśnie masz za bardzo napięte I da porady co z tym zrobić. Może wtedy się coś rozluźni I nie będzie tak bolało. Z mięśniami w okolicach miednicy jest tak, że potrafią być spięte nawet kiedy nie jesteśmy tego świadome, albo kiedy się czymś denerwujemy itd. zdrówka kochana

    w odpowiedzi na: Czy ktoś się wyleczył? #4510
    kerridis
    Participant

    Cześć, weszłam na forum, żeby napisać, że po około 7 latach walki z bólem i pieczeniem, niemożnością uprawiania seksu, pieczeniem przy sikaniu udało mi się już dwa razy uprawiać seks – to znaczy doszło do penetracji :) Jest na tyle dobrze, że odczuwam ból tylko przy mocniejszych i gwałtownych ruchach. Czuje się o wiele lepiej, pieczenie trochę jeszcze zostało, ale mam dni kiedy w ogóle o tym nie pamiętam. Nie stosuję żadnych leków, jedynie ostatnio kilka miesięcy temu smarowanie naturalnymi olejkami – obecnie nic. To co u mnie podziałało to zmniejszenie stresu – zmiana mojego nastawienia do życia, praca z emocjami i przepracowywanie swoich podświadomych przekonań dotyczących seksu, tego, że wydawało mi się, że wiecznie jestem nie dość dobra do czegoś, cały czas chodziłam spięta i na takim trybie „stand by” – w gotowości, że przydarzy się coś złego. Oprócz tego, że zbliżenia były udane, to dodatkowo ktoś inny niż ja może mnie dotknąć ręką w okolice intymne, a ja nie reaguję strachem i spięciem się, jest dobrze na tyle, że miałam swoje pierwsze w życiu orgazmy, które dał mi ktoś :) Trzymajcie się kochane i jakbyście miały jakieś pytania, to dajcie znać. Pozdrawiam Was serdecznie :)

    w odpowiedzi na: Skutecznosc leczenia? Skutki uboczne lekow? #3953
    kerridis
    Participant

    Witaj, ja leczyłam się u dra Leonowicza, miałam maść z gabapentyną i Amitryptylinę. Wszystko to brałam około pół roku. Nie wiele pomogło, więc przestałam. Jeśli chodzi o skutki uboczne, to ja na początku byłam ospała, czułam się jakby do mnie wszystko przez mgłę docierało, ale ustąpiło po jakichś 2 tygodniach. Potem już nie odczuwałam żadnych dolegliwości, mimo to, nie prowadziłam samochodu ze względu na możliwy opóźniony czas reakcji. Ostatnio byłam u neurologa i dostałam Pregabalin, ale bije się z myślami czy brać :/ Dr Leonowicza polecał też wizyty u fizjoterapety w celu nauczenia się świadomej pracy z mięśniami, tez nie za bardzo mi pomogło, ale pomoże może Tobie. Też bym się zastanawiala czy brać oba leki na raz, bo nie będzie wiadomo co ewentualnie pomoże. Na szczęście z nimi jest tak, że można zacząć od małej dawki i stopniowo zwiększać, wiec jak będą ogromne skutki uboczne to można będzie zmniejszyć i jak organizm się przyzwyczai dopiero zwiększać dawkę.
    Nie wiem jak Ci dodać otuchy, ja mam wulwodynię juz 7 lat i żaden lekarz mi nie pomógł, natomiast pomogła bardzo redukcja stresu, wyciszanie się i praca ze sobą. Nie jest super, ale w pracy czasami zapominam, że coś mi jest i ostatnio na przykład można mi było pobrać cytologie, a wcześniej nie potrafiłam aż tak rozluźnić mięśni. Wierzę, że wszystko jest na dobrej drodze :)

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 7 years temu przez kerridis.
    w odpowiedzi na: Współistniejące zaburzenia psychiczne #3886
    kerridis
    Participant

    U mnie nie było stwierdzonego nic dodatkowego. Zauważyłam natomiast, że jak się wyciszam i redukuje stres to dolegliwości się zmniejszają. Może być więc coś psychosomatycznego u mnie. Może poszukaj terapii pracy z ciałem i emocjami, TRE czy coś w tym stylu. Nie wiem czy pomoże, nie jestem jedną z tych szczęśliwych co się wyłączył :/

    w odpowiedzi na: dziwne bóle nie tylko tam.. #3249
    kerridis
    Participant

    Hej nie mam pojęcia czy masz ww, tydzień to za mało, żeby to podejrzewać, najlepiej iść do lekarza, bo może to jakieś otarcie, albo uraz. Jeśli chodzi o terapie manualną, to ja miałam zalecany masaż kundalini, chodzi o masaż nie tylko okolic intymnych, ale też np ud, żeby się rozluźnić i spróbować mieć przyjemność z takiej stymulacji, robi to partner i chodzi o to, żeby przestać łączyć w głowie te rejony z bólem. Nie wiem czy to o to chodzi i czy zawsze terapia manualna na tym polega. Słyszałam też o dilatorach, których używa się, żeby rozszerzyć wejście do pochwy i mięśnie w niej.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 8 years, 10 months temu przez kerridis.
    w odpowiedzi na: Mężczyzna – neuralgia nerwu sromowego #3236
    kerridis
    Participant

    Hej, ja o nikim takim nie słyszałam, ale myślę, że najlepiej poszukać jakichś informacji lub nawet ludzi z podobnymi przypadkami na obcojęzycznych stronach. Z doświadczenia wiem, że informacje, które są w „naszym” internecie, to kropla w morzu tego co jest po angielsku. Jeśli chociaż trochę znasz angielski, to polecam. Mam nadzieję, że uda Ci się uporać z przypadłością i że będziesz zdrowy.
    Pozdrawiam ciepło!

    w odpowiedzi na: Vulvodynia a problemy z pęcherzem #3079
    kerridis
    Participant

    Cześć ja też borykam się z V, niestety nie mogę uprawiać seksu, bo zaraz mam podrażnienia ogromne i na drugi, dzień objawy od strony pęcherza. Kiedyś tak mocno mnie dorwało zapalenie, że myślałam, że się zapłaczę. Na szczęście nie było krwi, ale musiałam sikać dosłownie co 3 min, bo nie wytrzymywałam, a przy sikaniu ból. I nie uwierzycie, ale pomogła mi 1 nasiadówka z rumianku i skrzypu polnego. Wiem, że to dziwnie brzmi przy takich dolegliwościach, ale dosłownie po 40 minutach ustąpił ból i ogromne parcie na pęcherz zmniejszyło się diametralnie. Oczywiście zostałam w łóżku jeszcze ze 3 dni i wygrzewałam, bo jeszcze wtedy nie wiedziałam, że mam v i myślałam, że to wszystko od jakiś bakterii w pęcherzu. Od momentu nasiadówki brałam Furagin. Nasiadówka, którą poleciła mi mama była dość hardcorowa, ale pomogło, więc Wam napiszę.
    Bierze się metalowe wiadro wrzuca z 10 saszetek rumianku i 10 saszetek skrzypu polnego (nie pamiętam dokładnie, może było po 7) i zalewa się wrzątkiem – ze dwa, trzy czajniki – zależy jakie wiadro, jeśli mniejsze to musi być tyle wody, żebyście pod żadnym pozorem nie dotknęły jej do ciała, bo wtedy oparzenie murowane i myślę, że z połowa wiadra to max. Na brzegu wiadra robimy z ręcznika, albo dwóch taki wałek, na którym potem usiądziemy. Para będzie parzyła, więc musimy dodać trochę zimnej wody, ale niestety tak,żeby jednak było bardzo gorąco. Owijamy się kocem i siedzimy ile się da – myślę, że mi wystarczyło 40 min. Oczywiście nie przejmujecie się i jak trzeba to sikacie do środka, najważniejsze by wysiedzieć – można lekko się podnosić na chwilkę pod tym naszym kokonem z koca.
    Ja tym sposobem nie wyleczyłam się z V, ale z zapalenia pęcherza i ogromnych podrażnień tak, potem zostały normalne dolegliwości związane z V jakie miałam wcześniej. Przez cały czas piłam również mocną herbatkę z rumianku i skrzypu, żeby z obu stron wygonić bakterie czy co tam miałam. Jeśli ktoś miałby jakieś pytanie, albo coś byłoby niejasne to piszcie śmiało. W necie jest sporo informacji jak zrobić nasiadówki, więc tez poczytajcie jeśli nie jesteście pewne.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 9 years, 7 months temu przez kerridis.
    w odpowiedzi na: Lekarze w Warszawie [Warszawa] #3053
    kerridis
    Participant

    Hej ja byłam w HB Clinic u mgr Piotra Basisty, polecanego, przez dr Leonowicza, mi nie pomogło, ale każda z nas jest inna, więc może warto spróbować? Ćwiczenia, które się tam wykonuje mają nauczyć nas świadomego rozluźniania mięśni pochwy, bada się też napięcie mięśniowe za pomocą sondy. Fizjoterapeuta bardzo miły, rzeczowy i taktowny. Jeśli macie jakieś pytania, dawajcie na priv:)

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 9 years, 10 months temu przez kerridis.
    w odpowiedzi na: wirus hpv #3052
    kerridis
    Participant

    Hej dziewczyny, ja choruję od 5 lat i też miałam zdiagnozowany wirus HPV, stosowałam różne specyfiki, aż w końcu wymrożono mi kłykciny, potem zrobiłam wulwoskopię i okazało się, że widać jakieś resztki zakażenia. Było to jakieś 2 lata temu. Ponad rok temu poszłam do dr, Leonowicza z Warszawy. Dostałam amitryptylinę, maści, skierowanie na fozjoterapię, nic nie pomaga. Po tym wszystkim lekarz powiedział, że w skórze mogły mi zostać formy przetrwalnikowe wirusa i że możemy zrobić test na obecność HPV przy następnej wizycie. Niestety koszt wizyty i badania sprawia, że muszę najpierw na nie uzbierać, ale może potem będzie coś wiadomo. Będę pisać, Wy też piszcie jak Wasze leczenia. Jeśli chodzi o diagnozę kłykcin, to dopiero 3 lekarz je zauważył, były na prawdę małe. Lekarka pobrała wycinek, wcześniej popsikała znieczulaczem jakimś, ale skoro mamy „100 razy” więcej zakończeń nerwowych w tym miejscu niż normalne kobiety, to czułam się jakby mnie ktoś na żywca kroił, no masakra.

    w odpowiedzi na: Vulvodynia a alergie (pokarmowe) #3051
    kerridis
    Participant

    Hej ja choruję już jakieś 5 lat i dopiero niedawno usłyszałam, że mam nietolerancję na mleko. Też przechodzę na dietę, spróbuję wyeliminować wszystkie produkty mleczne, napiszę jak wrażenia :)

Przeglądasz 13 wpisów - 1 do 13 (z 13 w sumie)

Ostatnia modyfikacja: 9 lutego 2015