vulvodynia.pl
strona główna / zaloguj się lub zarejestruj

Marita

Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 25 wpisów - 1 do 25 (z 66 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • w odpowiedzi na: Wulwoskopia #1946
    Marita
    Participant

    fundidia@wp.pl- zagladnij na moje forum jak chcesz się coś dowiedzieć o vulvoskopii. Tu masz adres http://fungidia.my-forum.pl/

    Pozdrawiam

    w odpowiedzi na: Wulwoskopia #1943
    Marita
    Participant

    Natka- zmobilizowałam córkę do badań, wykonała je w dobrym laboratorium i okazało się, że przyczyną dolegliwości są niestety grzyby. Podjęła leczenie jakie efekty będą tego niestety nie wiem. Obawiam się, że mogła odziedziczyć po mnie wadę odpornościową.

    w odpowiedzi na: Wulwoskopia #1940
    Marita
    Participant

    Natka -gratulacje!!!i dużo, dużo zdrowia dla Ciebie i córeczki. Ja będę na badaniu w Białymstoku w przyszłym miesiącu. Jest nieinwazyjne i można zrobić je nieodpłatnie jeżeli się jest ubezpieczonym, tylko trzeba mieć skierowanie. Nie wiem na ile może być pomocne w czystej formie VV, natomiast daje spore szanse na wykrycie różnych zmian, które mogą się do niej przyczyniać.

    Pozdrawiam obie kobietki.

    Marita
    Participant

    No to dziewczyna najlepiej będzie jak któraś to wypróbuje i napisze o tym na forum -o swoich doznaniach i partnera i wszystko będzie jasne, kogo znieczuliła i na ile :)

    w odpowiedzi na: Vulvodynia w ciąży #1824
    Marita
    Participant

    Natko, ona jeszcze nic nie robiła, teraz dopiero bedzie robić badania posiewów na bakterie i grzyby od tego zacznie. Nie sądzę, żeby była obarczona tym samym problem co ja, nasze historie są jednak bardzo różne nie mniej jednak nie można wykluczyć i takiej opcji , że coś jest przekazane genetycznie. Być może ma czystą postać VV ja mam ją na tle zaburzeń immunologicznych i grzybicy. Zapewne będe ją namawiała (bo jest wyjatkowo oporna jezeli chodzi o badania) aby zrobiła sobie chociaż tylko jedno badanie odpowiedzi antygenów na candida i to nam wyjaśni czy oby faktycznie nie odziedziczyła jakiegoś problemu po mnie.

    w odpowiedzi na: Projekt ulotki informacyjnej o vulvodynii #1876
    Marita
    Participant

    Ok dzięki

    Marita
    Participant

    Asiakasia – nie bardzo rozumię, z tego co mnie przekazano środkiem znieczulającym pokryta jest zewnętrza powłoka prezerwatywy,niby dlaczego miałaby być wewnętrzna? przecież mężczyzna ma mieć przyjemność, a jaka by ona była gdyby to jego znieczuliło:)

    w odpowiedzi na: Vulvodynia w ciąży #1822
    Marita
    Participant

    Natko – mylę Was to prawda, ale wasze historie są tak do siebie podobne,że przy takiej masie listów jakie dostaję można się pogubić. Nie obawiaj się porodu, najbardziej niebezpieczną formą którą można zarazić dziecko jest forma pączkujaca czyli tzw. drożdzak i ta postać jest uchwytna w badaniach powsiewów. Forma przewlekła (głęboka, podśluzówkowa i jak tam jeszcze by ja zwał) to coś innego. Wystarczy, że przed porodem profilaktycznie weźmiesz lek przeciwgrzybiczy. Trzymam kciuki wszystko będzie dobrze.

    w odpowiedzi na: Vulvodynia w ciąży #1817
    Marita
    Participant

    Natka

    O ile dobrze kojarzę, to z Tobą mam ostatnio kontakt emaliowy. No chyba ,że to inna osoba która jest w ciąży bo jest was kilka.

    Powiem Ci tak zdiagnozować na 100% czy jest to efekt przewlekłej grzybicy czy już jakiś zmian pogrzybiczych jest trudno. Badanie w Krakowie odpowie na pytanie czy organizm radzi sobie z patogenem, jeżeli niestety nie no to raczej wiadomo, że grzyby gdzieś bytują sobie w tankach. Moja historia jest długa i zapewne gdyby nie zbieg okoliczności spowodowany fatalnymi diagnozami lekarzy pewnie i dziś po 10 latach nie wiedziałabym co jest grane, kombinując na wszelkie możliwe sposoby co mi dolega. Często się słyszy, że przy VV leki grzybicze nie pomagają, no i ja właśnie podciągałam się pod tę teorią, bo kiedy zaczęły się chroniczne dolegliwości nie tylko nie pomagały, ale każdy założony lek powodował jeszcze gorsze rozdrażnienie. Czyli to o czym często piszą dziewczyny, a ginekolodzy na tej podstawie wykluczają na 100% grzybice. I to jest błąd- bardzo duży błąd. Ponieważ leczono mnie na fikcyjne zakażenia antybiotykami przez wiele miesięcy, oczywiście dostałam już klasycznej grzybicy całego organizmu (czyli takiej gdzie badania wychodzą z hodowli dodatnie), oczywiście wyłączając pochwę bo tu wyniki były ujemne, ale zapewne dlatego ze co jakiś czas włączałam leki dopochwowe, bojąc się ze przy takiej ilości antybiotyków zatakuje mnie grzybica.

    W związku z tym musiałam wziąć leki doustne przez wiele tygodni żeby zlikwidować grzybicę gardła, przewodu pokarmowego, zatok itd. I co się wówczas stało w pierwszych 3 tygodniach nie było żadnej widocznej poprawy jeżeli chodzi o pochwę dalej piekło, w czwartym tygodniu objawy zaczęły ustępować w piątym byłam prawie od nich wolna tylko czasami jakiś lekki dyskomfort, w szóstym tygodniu skończyłam branie leków, cała szczęśliwa że moja roczna katorga się skończyła i że miałam dowód w ręce , że to była jednak grzybica.

    Sytuacja jednak powtórzyła się półtora miesiąca po zaprzestaniu leku i znowu leki dopochwowe nie działały, więc znów fluconazol i sytuacja taka sama w 4 tygodniu objawy dopiero zaczynają maleć. Nie były już żadnego ale, nawet mój wcześniej oporny gin wiedział już że mam odczynienia z grzybicą ( dziwną grzybica). Dlatego chciałam wam o tym napisać, bo takie przypadki choć zapewne rzadkie zdarzają się, a jak się czyta różne publikacja to właściwie jak lek dopochwowy nie pomaga to wyklucza się grzybicę.Dopiero wiele lat później zostałam już zdiagnozowana z CCM.

    Powiem dla ciekawości jedno, chociaż ja już o tym pisałam na tym forum. Kiedy podano mi ketokonazol reakcja była wręcz odwrotna nasilenie objawów, wyjaśniono mi, że tak czasami bywa podczas leczenia grzybicy ale nie umiano wytłumaczyć dlaczego, ja mogę się tylko domyślać. Orungal też nie pomagał. Więc w całej mojej historii tylko dwa leki zadziałały fluconazol po kilku tygodniach i amfoterycyna dopochwowa ale uwaga w bardzo dużych dawkach wyzwoliła mnie z objawów całkowicie na okres 1.5 miesiąca. Dlatego nie jest to takie proste, żeby na podstawie zastosowanej nieskutecznej terapii p/grzybiczej pochwy wykluczyć kandydozę!!! Podejrzewam , że większość z was jeżeli bierze nawet leki doustne to najwyżej tydzień , dwa lub kilka dni. To może być niewystarczajace. Niestety nikt wam nie uwierzy, że tak może być, bo na studiach nie uczy się o takich przypadkach, a klinik stricte mykologicznych w Polsce też nie ma, nawet ta garstka mykologów która zajmuje się grzybami też nie ma dostarczającej wiedzy – przerobiłam to na własnej skórze.

    w odpowiedzi na: Chroniczny ból w rejonie miednicy mniejszej u mężczyzn #1872
    Marita
    Participant

    Ja też mogę wrzucić coś do “koszyka męskiego” – fakt oni mają też podobny problem, piszę z dwoma panami którzy właśnie odczuwają bóle, pieczenia itp. i nie mogą się zdiagnozować, bo niby wszystkie wyniki w porządku. Ciagle chodzi mi po głowie jedna myśl – jakieś utajone infekcje które nie mogą być zdiagnozowane i nie reagują na standardy leczenia.

    w odpowiedzi na: Projekt ulotki informacyjnej o vulvodynii #1874
    Marita
    Participant

    Popieram również, ale czy nie można by na połowie A4 zamieścić tylko najważniejszych informacji z podaniem oczywiście również strony internetowej. Wiem, że dla niektórych może być problemem drukowanie A5 dwustronnie, a chodzi o to żeby jak najwięcej osób się do tego włączyło. Ja idę za tydzień po leki do ginekologa notabene do tej samej przychodni gdzie pracuje pani dr mojej córki która uważa, ze tam nie ma co boleć, chętnie to zostawię (mamy tak kącik na ulotki, oczywiście nie tylko tam :), przyślijcie mi na emaila jak będziecie mieć gotowe.

    w odpowiedzi na: Vulvodynia w ciąży #1814
    Marita
    Participant

    Z tym porodem to różnie bywa, wydaje mi się ,że zależy to od formy VV z jaką się borykają kobiety. Przyjmując, że jest to tzw. czysta postać VV, poród faktycznie może być błogosławieństwem (jeżeli jest to forma ukrytych infekcji, a tu możliwości niestety jej wiele) no to z tym może być gorzej. Moja córka miała problemy bólowe już przed ciążą nie były one chyba aż tak duże skoro się wcześniej na nie nie uskarżała, bo ja dowiedziałam się o jej problemach nie tak dawno. Niestety po porodzie jest dwa lata a bóle się nasiliły uniemożliwiając jej normale współżycie. Jest osobą wyjątkowo oporną jeżeli chodzi o lekarzy i badania, ale przy ostatniej wizycie u ginekologa wspomniała o swoim problemie – odpowiedź była taka : “a cóż panią może tam boleć”. No cóż jako osoba z pewnym doświadczeniem biorę teraz to w swoje ręcę i pierwszą rzecz jaką musi zrobić to wykonać badania prywatnie, załatwię jej również lidokalinę zobaczymy jaki będzie efekt.

    Marita
    Participant

    Tak można kupić w Polsce, musisz pytać w aptekach, możesz również zakupić w internecie – sprawdzałam są dostępne.

    w odpowiedzi na: Cisza na forum… #1851
    Marita
    Participant

    Myślę, że gdyby VV była leczona w Polsce forum działałoby prężniej ze względu na to, że osoby leczące wymieniałyby się doświadczeniami. Niestety tak nie jest więc o czym dziewczyny mają pisać o tym, że ciągle je piecze, czy boli i nie mają pojęcia co z tym robić, albo że zaliczały następnego lekarza który wmawia im że problem tkwi w głowie. Jakie doświadczenia w leczeniu mogą ze sobą wymieniać? – teoretycznie żadne, albo prawie żadne. Sama nie raz o tym myślę, co zrobić aby osoby z VV na tle grzybiczym, a jest ich sporo pisały o swoich dolegliwościach i nieraz wieloletniej historii choroby na Waszej stronie lub ewentualnie na moim blogu. Jest to o tyle ważne, że im więcej takich historii ujrzy światło dzienne , tym większa jest szansa że kiedyś ktoś się tym zajmie, a historie te wnoszą naprawdę bardzo wiele – nie jedna praca doktorska by już powstała. Niestety większość osób nie chce pisać ani u Was ani u mnie na blogu tylko bezpośrednio korzysta z emaila. Oczywiście w miarę możliwości tłumaczę i doradzam- ale to nie rozwiążę ogólnego problemu takie dyskusje powinny odbywać się nie w zaciszu emaliowym, a na ogólnym forum aby naświetlić szeroko problem. No cóż, nie mamy na to wpływu, być może ktoś nie chce o takich intymnych problemach pisać publicznie a ja nie mogę historii tych osób upubliczniać. Szkoda wielka szkoda bo mogłoby to naświetlić skalę problemu.

    Jeszcze jedno pytanie do administratorów- pod postami ukazuje się popielaty pasek który zasłania cześć wpisów, nie wiem czy to jakiś mój lokalny problem, czy może u Was coś nie działa.

    Marita
    Participant

    Skoro tak się ma sprawa z benzokainą to na pewno trzeba być ostrożnym i bacznie obserwować czy po użyciu prezerwatywy nie dojdzie do jakiś zaostrzeń. Osoba o której pisałam jest bardzo zadowolona z tego “wynalazku” i jak na razie nie ma żadnych odczynów alergicznych. Teoretycznie przy nadwrażliwości pochwy jaka może występować przy VV wiele środków może uczulać dlatego sugeruje się eliminowanie wszelkich środków mogących wowoływać podrażnienia łącznie z płynami do higieny intymnej. Nie u wszystkich takie reakcje mogą wystąpić, nie wszystkim może wogóle cokolwiek pomóc prezerwatywa, każda z nas może mieć inne reakcje. Niemniej skoro pomogło jednej, może pomóc i innej osobie. Być może lidokaina stosowana dopochwowo będzie miała taki sam skutem, ale z tego co wiem i ona nie wszystkim pomaga. To jest jedna wielka niewiadoma, wydaje mi się że próbować warto, ale przy jakichkolwiek oznakach uczulenia po prostu jej nie używać.

    w odpowiedzi na: To nie vv tylko przewlekła grzybica! #1774
    Marita
    Participant

    Agnieszko oczywiście z chęcią przeczytam artykuły jakie polecasz. Nie do końca jednak zgodzę się z tą teorią, że vulvodynia to ciągłe palenie, a vestibulodynia która ma być częściej powiązana z grzybicą miała by dawać tylko okresowe dolegliwości, bo taki wysunęłam wniosek z Twojego wpisu. Na podstawie mojej historii choroby to właśnie problemem który utrzymywał się przez rok było ciągłe palenie w dzień i w nocy, dopiero stałe podawanie dużych dawek leków p/grzybiczych spowodowało, że dolegliwości było mniej nasilone. Nad VV prowadzi się ciągłe badania i myślę, że jeszcze trochę czasu musi upłynąć za nim dowiemy się całej prawdy o tej chorobie, a z moich dotychczasowych obserwacji wydaje się, że faktycznie ma ona spory udział w VV.

    Chirurgiczna ingerencja przy grzybiczym tle VV jest po prostu zbrodnią i jeżeli może cokolwiek wnieść to tylko pogorszenie dolegliwości, więc jeżeli już dochodzi do takiej interwencji i daje ona poprawę to na pewno nie jest to podłoże grzybicze. Część z nas nabawiała się właśnie chronicznych dolegliwości po zabiegu ginekologicznym, naruszenie tkanek w jakimkolwiek miejscu narządu rodnego może być katastrofalne w skutkach bo grzyby mają wtedy idealne miejsce do popisu. My jesteśmy (mówię o tych które są już zdiagnozowane) pozbawione naturalnej odporności przeciwko grzybom, wnikają one u nas szybciej i dość głęboko w tkanki (grzybica wewnatrzkomórkowa) i każda interwencja chirurgiczna może pogłębić problem.

    Wiem, że włożyliście dużo pracy aby problem vulvodynii w Polsce, stał się nie tylko problem kobiet ale otworzył szerzej oczy innym. Za co jeszcze raz serdeczne dzięki. Moim marzeniem jest aby w Polsce powstał chociaż jeden ośrodek zajmujący się zarówno problemem czystej formy VV jak i podłożem VV infekcyjnym. Mam nadzieję, że powoli coś w tym kierunku drgnie. Myślę, ze pierwszą jaskółką jesteście Wy drugą pani doc. immunolog do której zgłaszają się kobiety podejrzewające VV na tle problem grzybiczy. To wspaniała mądra kobieta, prowadząca wykłady ze studentami, wiem że zainteresowana jest problem grzybiczym po tym jak nagle zaczęły zjeżdżać do niej osoby z całej Polski. Chociaż zapewne VV jest jej mało znana jednak uświadomienie problemu zaburzeń odporności i problemów ginekologicznych, będzie przekazywane studentom medycyny i w przyszłości zaowocuje zupełnie innym niż dotychczas podejściem do tego problemu.

    Pozdrawiam serdecznie życząc dalszych sukcesów

    w odpowiedzi na: Oddział leczenia vestibulodynii w Anglii #1714
    Marita
    Participant

    Postaram się jeszcze tutaj odpowiedzieć Natce, chociaż faktycznie to już powinien być inny wątek. Badania zrób po ciąży (mogą wyjść niemiarodajne bo wszystko w tym czasie zmienia się u kobiet), a ponieważ są stosunkowo drogie nie ma sensu ich powtarzać. Jeżeli chodzi o mnie diagnoza przyszła o wiele lat za późno, a ponad pół roczne leczenie grzybicy przy zaburzonej odporności antybiotykami dało nieodwracalne zmiany których nie można już usunąć, dlatego im wcześniej będziesz miała postawioną diagnoze tym większe szanse na bardziej komfotowe życie. Wszystkie zdiagnozowane dziewczyny zaczynają leczenie więc dopiero za pare miesięcy będzie można powiedzieć o efektach.

    Pozdrawiam

    P.S pisz na adres bloga jeżeli masz dodatkowe pytania

    w odpowiedzi na: Oddział leczenia vestibulodynii w Anglii #1711
    Marita
    Participant

    Natko jeżeli masz przewlekłą grzybicę to bez sensu szukać pomocy w Anglii, gdzyż leczenie będzie takie samo jak w Polsce, a trafić tam na lekarzy którzy naprawdę znają ten problem też nie jest łatwo. Miałam kontakt z osobami z Anglii i w cale nie jest tam lepiej. Nie wiem jak kilniki VV do tego podchodzą, być może mają większe rozeznanie w tym temacie. Nie wiem nawet czy dysponują takim badaniem które w 100% wykluczy podłoże grzybice, bo zwykłe badanie mykologiczne u niektórych z nas nie wnosi nic w rozpoznanie, gdyż często wyniki są ujemne. Zdecyduj się chociaż na jedno badanie w Krakowie i sprawa będzie jasna. Niestety do tej pory nie udało mi się ustalić kto może w Polsce jeszcze je wykonywać. Najgorsze jest to, że immunolodzy w Polsce wogóle nie zlecają tego badania, robią inne odpornościowe i wmawiają, że wszystko jest w porządku nie widząc przyczyn dolegliwości. Dlatego namawiam jednak na sprawdzoną klinikę – szkoda czasu , forsy i bezowocnego odwiedzania kolejnych lekarzy. Wyglada na to , że Kraków wiedzie prym. Część dziewczyn które podejrzewały, że problem może tkwić w grzybach, lub nie były pewne czy to czysta postac VV czy coś innego- są już zdiagnozowane, a w naszym przypadku chyba to jest najważniejsze, żeby nie leczyć się w ciemno i w miarę szybko podjąć konkretne leczenie. Jeżeli np. w Krakowie wyniki będą dobre wtedy jest sens szukać innej przyczyny.

    Pozdrawiam

    w odpowiedzi na: To nie vv tylko przewlekła grzybica! #1772
    Marita
    Participant

    Witaj Agnieszko

    Jestem, jestem – nawet tu czasami zaglądałam, ale jak wiesz prowadzę blog. Nie podejrzewałam , że będzie tak wielki odzew, dostaje masę listów, utrzymuje stałe kontakty z wieloma osobami to pochłania masę czasu , dlatego brakuje go często na inne sprawy, stąd moje rzadkie wizyty.

    Wygląda na to , że faktycznie przewlekła grzybica ma jakiś związek z vulvodynią. Teoretycznie do VV nie zalicza się czynników infekcyjnych, ale z tego co czytam nie wszyscy do tego tak podchodzą. Ja niestety nie wypowiem się na ten temat – chociaż teoretycznie VV oznacza “chroniczny ból” i różne czynniki można by pod to podciągnąć. Sama jestem w kropce czy powinnam być na waszym forum, czy tylko na swoim blogu, a z drugiej strony zbyt wiele kobiet z dolegliwościami i ujemnymi wynikami – jak się okazuje po badaniach ma poważne problemy z kandydzozą. Cieszy mnie fakt, że jest już kilka osób które zostały zdiagnozowane, podjęły lub wkrótce podejmą sensowne leczenie i mają szanse żyć w miarę komfortowo – nie kończąc tak jak ja. Zresztą niektóre z nich są na Waszym forum.

    Agnieszko nie wszystkie publikacje drukuje lub zachowuję na kompie, cześć zniknęła bezpowrotnie z awarią komputera a uzbierało się tego sporo i nie zawsze jestem w stanie coś odszukać, wiele informacji koduje po prostu w głowie lub zapisuje w zeszycie – niestety ponieważ były to dane z przed kilku lat nie wpisywałam klinik przeprowadzających te badania, tylko krótkie najciekawsze informacje, a grzybicą interesowałam się od wielu lat bo pomimo ujemnych wyników mykologicznych podejrzewałam że to ona jest przyczyna moich dolegliwości.

    Pozdrawiam serdecznie

    w odpowiedzi na: To nie vv tylko przewlekła grzybica! #1771
    Marita
    Participant

    Witaj Agnieszko. Jestem, jestem – nawet tu czasami zaglądałam, ale jak wiesz prowadzę blog. Nie podejrzewałam , że będzie tak wielki odzew, dostaje masę listów, utrzymuje stałe kontakty z różnymi osobami nie tylko emailowe, ale telefoniczne czy przez gg , staram się wyjaśniać im wiele rzeczy to zajmuje większość mojego dnia. Brakuje czasu na wertowanie publikacji, pisanie na blogu itp. stąd moje rzadkie wizyty, a spraw o których chciałabym napisać jest naprawdę sporo. Cieszy mnie jednak fakt, że jest już kilka osób zdiagnozowanych które podjęły lub wkrótce podejmą sensowne leczenie i mają szanse żyć w miarę komfortowo – nie kończąc tak jak ja. Zresztą niektóre z nich są na Waszym forum.

    Agnieszko nie wszystkie publikacje drukuje lub zachowuję na kompie (pracuje teoretycznie na 3 komputerach) segregetarów przez kilka lat uzbierało się w domu sporo, nie zawsze jestem w stanie coś odszukać, wiele informacji koduje po prostu w głowie lub zapisuje w zeszycie – niestety ponieważ były to dane z przed kilku lat nie wpisywałam klinik przeprowadzających te badania, tylko krótkie najciekawsze informacje. Ponadto podejrzewam, że różni badacze będą mieć różne wskaźniki, co jest raczej sprawą normalną. Teoretycznie do VV nie zalicza się czynników infekcyjnych, ale z tego co czytam nie wszystkie kliniki tak do tego podchodzą. Ja niestety nie wypowiem się na ten temat – chociaż teoretycznie VV oznacza „chroniczny ból” i różne czynniki można by pod to podciągnąć. Sama jestem w kropce czy powinnam być na waszym forum, czy tylko na swoim blogu, a z drugiej strony zbyt wiele kobiet z dolegliwościami i ujemnymi wynikami – jak się okazuje po badaniach ma poważne problemy z kandydzozą

    Pozdrawiam

    w odpowiedzi na: To nie vv tylko przewlekła grzybica! #1770
    Marita
    Participant

    Witaj Agnieszko. Jestem, jestem – nawet tu czasami zaglądałam, ale jak wiesz prowadzę blog. Nie podejrzewałam , że będzie tak wielki odzew, dostaje masę listów, utrzymuje stałe kontakty z różnymi osobami nie tylko emailowe, ale telefoniczne czy przez gg , staram się wyjaśniać im wiele rzeczy to zajmuje większość mojego dnia. Brakuje czasu na wertowanie publikacji, pisanie na blogu itp. stąd moje rzadkie wizyty, a spraw o których chciałabym napisać jest naprawdę sporo. Cieszy mnie jednak fakt, że jest już kilka osób zdiagnozowanych które podjęły lub wkrótce podejmą sensowne leczenie i mają szanse żyć w miarę komfortowo – nie kończąc tak jak ja. Zresztą niektóre z nich są na Waszym forum.

    Agnieszko nie wszystkie publikacje drukuje lub zachowuję na kompie (pracuje teoretycznie na 3 komputerach) segregetarów przez kilka lat uzbierało się w domu sporo, nie zawsze jestem w stanie coś odszukać, wiele informacji koduje po prostu w głowie lub zapisuje w zeszycie – niestety ponieważ były to dane z przed kilku lat nie wpisywałam klinik przeprowadzających te badania, tylko krótkie najciekawsze informacje. Ponadto podejrzewam, że różni badacze będą mieć różne wskaźniki, co jest raczej sprawą normalną. Teoretycznie do VV nie zalicza się czynników infekcyjnych, ale z tego co czytam nie wszystkie kliniki tak do tego podchodzą. Ja niestety nie wypowiem się na ten temat – chociaż teoretycznie VV oznacza „chroniczny ból” i różne czynniki można by pod to podciągnąć. Sama jestem w kropce czy powinnam być na waszym forum, czy tylko na swoim blogu, a z drugiej strony zbyt wiele kobiet z dolegliwościami i ujemnymi wynikami – jak się okazuje po badaniach ma poważne problemy z kandydzozą

    Pozdrawiam

    w odpowiedzi na: Vulvodynia a infekcje grzybicze #1449
    Marita
    Participant

    Witajcie

    No moim blogu, zaczynają pojawiać się pierwsze informacje w których laboratoriach można wykonać testy skórne na candidę – one mogą dużo wam powiedzieć o odporności przeciw- grzybiczej. Pozytywny test powinien Was skłonić do dalszej diagnostyki. Taką diagnostykę mamy wykonaną już ja i Aga i wiemy, że nasze VV, pomimo, że grzyby rzadko się hodowały a utrzymywało się pieczenie, bóle , kłócia itp. a leki dopochwowe p/grzybicze nie pomagały, związane jest jednak z grzybicą. Dlaczego tak się dzieje trudno powiedzieć, chociaż jest kilka poszlak, ostatnią z jaką staram się uporać to wpływ cytokin. Postaram się coś o tym napisać w najbliższym czasie na blogu.

    Pozdrawiam

    w odpowiedzi na: Dlaczego założyliśmy tę stronę? #1636
    Marita
    Participant

    Agnieszka, kiedy założyliście stronkę o VV pierwsza myśl jak mi się nasunęła, to że musieliście się zetknąć z takim problem wśród najbliższych znajomych lub rodziny. Trudno było uwierzyć, że ktoś zajął się vulvodynią okrytą w Polsce „woalem milczenia”. Nie podejrzewałam, że problem dotyczy Ciebie. Tym bardziej Cię podziwiam, że potrafiłaś jako osoba dotknięta chorobą, nie tylko szukać dla siebie pomocy (którą podobnie jak Ania znalazłaś niestety za granicą), ale zrobiłaś tak wiele wraz z Mikołajem dla innych zagubionych i cierpiących kobiet. Mam nadzieję, że w przyszłości zaowocuje to większym zainteresowaniem wśród lekarzy chorobą która przecież istnieje i tak destrukcyjnie wpływa na kobietę. Życzę Wam sukcesów, a Tobie wyleczenia.

    Pozdrawiam serdecznie

    w odpowiedzi na: Czy symptomem mogą być opuchnięte wargi sromowe? #1554
    Marita
    Participant

    Aniu teraz weszłam na ten post, to trochę rozjaśnia obraz choroby. Miałaś infekcje grzybicze więc może to być związane z przewlekłą grzybicą. Taki obrzęk jest najbardziej charakterystyczny dla grzybicy, chociaż czasami może być spowodowany inną infekcją lub faktycznie alergią. To, że się grzybek nie hoduje, przerabiało juz kilka dziewczyn, część z nich zrobiła już dodatkowe badania w celu próby wyjaśnienia przyczyny. Wydaje mi się, że Twój ginekolog powinien wiedzieć, że takie objawy jak pieczenie i obrzęk, oraz wcześnieje problemy z grzybicą mogą nasuwać podejrzenie grzybicy i sam pimafucort nie pomoże, a wręcz może zaostrzyć dolegliwości gdyż zawiera hydrokortyzon i neomycyne. Powinien spróbować Cię przeleczyć lekim dopochwowym p/grzybiczym ja polecam np. w kremie gynoxin, ale przynajmniej przez dwa tygodnie. Jeżeli to nie usunie problemu trzeba by ukierunkować się na jakieś badania.

    Pozdrawiam

    w odpowiedzi na: Cytoliza pochwowa #1550
    Marita
    Participant

    Aniu oczywiście, że możesz stosować go rzadziej nawet raz na tydzień, a czy robiłaś teraz wymaz? ile masz pałeczek Doderleina. Piszesz, że miałaś ciągle infekcje jakiego typu? bakteryjne czy grzybicze to też jest ważne do całości obrazu dolegliwości.

    Pozdrawiam

Przeglądasz 25 wpisów - 1 do 25 (z 66 w sumie)

Ostatnia modyfikacja: 9 lutego 2015